Rak płuca – rokowania

Rak płuca – rokowaniaOceń:
(3.42/5 z 24 ocen)

Pytanie nadesłane do redakcji

Jak długo można przeżyć z rakiem płuc? Jakie są rokowania?

Odpowiedziała

lek. med. Iwona Witkiewicz
specjalista chorób płuc
Ordynator Oddziału Chorób Płuc i Gruźlicy Specjalistycznego Szpitala im. Prof. A. Sokołowskiego w Szczecinie
Konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób płuc i gruźlicy województwa zachodniopomorskiego

Rak płuca podobnie jak inne choroby nowotworowe należy do chorób, które można i trzeba leczyć. W leczeniu możemy stosować leczenie operacyjne, radioterapię, chemioterapię lub leczenia skojarzone, np. leczenie operacyjne uzupełnione radioterapią czy równolegle radio- i chemioterapię.

Leczenie dobieramy choremu indywidualnie w zależności od typu histopatologicznego nowotworu i od rozległości procesu chorobowego.

W zależności od typu histologicznego rozróżniamy:

Raki niedrobnokomórkowe (NDRP)

  • rak płaskonabłonkowy
  • rak gruczołowy
  • rak wielkokomórkowy
  • rak gruczołowo-płaskonabłonkowy

Rak drobnokomórkowy (DRP)

Generalnie raki drobnokomórkowe ze względu na dużą dynamikę ich rozwoju i łatwość w tworzeniu przerzutów leczy się chemio- i radioterapią, a raki niedrobnokomórkowe operacyjnie, uzupełniając leczenie radioterapią lub nawet radio- i chemioterapią.


Obraz kliniczny raka płuca nie jest jednorodny i różna jest rozległość procesu nowotworowego już w momencie stawiania diagnozy. Dlatego leczenie dobieramy do stopnia zaawansowania choroby.

Stopnie zaawansowania określamy, oceniając klasyfikacją TNM:

  • wielkość guza płuca i naciekanie struktur klatki piersiowej (cecha T)
  • przerzutów do węzłów chłonnych (cecha N)
  • przerzutów do innych narządów (cecha M).

Biorąc po uwagę wymienione cechy stopień zaawansowania nowotworu dzielimy na stopnie:

  • Stopień 0: to obecność komórek nowotworowych w plwocinie bez obecności guza w badaniu radiologicznym i bronchoskopowym
  • Stopień IA: to guz nie większy niż 3 cm, a otoczony zdrową tkanką płucną bez przerzutów do węzłów chłonnych i bez przerzutów do innych narządów
  • Stopień IB: guz większy niż 3 cm z niedodmą, naciekaniem opłucnej lub zajęciem oskrzela w odległości większej niż 2 cm od ostrogi głównej bez przerzutów do węzłów chłonnych i bez przerzutów do innych narządów
  • Stopień IIA: guz o średnicy poniżej 3 cm, otoczony tkanką płucną lub opłucną płucną bez naciekania oskrzela głównego, ale obecne przerzuty w węzłach okołooskrzelowych i/lub wnękowych po stronie guza, bez przerzutów odległych
  • Stopień IIB: guz każdej wielkości z naciekaniem następujących struktur anatomicznych: ściana klatki piersiowej, przepona, opłucna osierdziowa, opłucna śródpiersiowa, osierdzie, nerw przeponowy, guz z towarzyszącą niedodmą lub zapaleniem całego płuca; bez przerzutów w węzłach chłonnych bez przerzutów odległych lub: Guz większy niż 3 cm z niedodmą, naciekaniem opłucnej lub zajęciem oskrzela w odległości większej niż 2 cm od ostrogi głównej obecne przerzuty w węzłach okołooskrzelowych i/lub wnękowych po stronie guza, bez przerzutów odległych
  • Stopień IIIA: guz każdej wielkości z obecnością przerzutów w węzłach chłonnych śródpiersia po stronie guza i/lubw węzłach poniżej rozwidlenia tchawicy bez przerzutów odległych
  • Stopień IIIB: guz każdej wielkości naciekający jedną ze struktur: śródpiersie, serce, wielkie naczynia, tchawica, przełyk, ostroga główna, trzony kręgów, nerw krtaniowy wsteczny, guz z wysiękiem opłucnowym lub osierdziowym, guz z oddzielnymi guzkami satelitarnymi w obrębie tego samego płata lub mniejszy, ale z obecnymi przerzutami w węzłach chłonnych śródpiersia lub wnęki po stronie przeciwnej lub w węzłach chłonnych pod mięśniem pochyłym przednim szyi lub w węzłach chłonnych nadobojczykowych po stronie guza lub po stronie przeciwnej, bez przerzutów do innych narządów
  • Stopień IV: każdy guz z przerzutami do innych narządów

Stopniowanie to bardziej odnosi się do raków niedrobnokomórkowych (NDRP). Raki drobnokomórkowe mają inną dynamikę rozwoju i zasadniczo od początku traktowane są jako proces uogólniony.

Do leczenia operacyjnego kwalifikuje się głównie chorych w stopniu I i II rzadziej w IIIA. W wyższych stopniach proponuje się radio- i/lub chemioterapię, czasem jako leczenie indukcyjne przed ewentualnym leczeniem operacyjnym, czasem jako leczenie paliatywne.

Rokowanie

Rokowanie, czyli prognozowana długość życia zależy od stopnia zaawansowania raka i tak:

  • Rak niedrobnokomórkowy (NDRP)
    Przeżycie 5-letnie:
    I stopień – 60% do 70% chorych
    II stopień – 40% do 50% chorych
    IIIA stopień – poniżej 15%chorych
    IIIB i IV stopień – 1% chorych
  • Rak drobnokomórkowy (DRP)
    Dla chorych nieleczonych czas przeżycia wynosi średnio 6–8 miesięcy.
    Chorzy leczeni za pomocą radioterapii i chemioterapii – dwuletnie przeżycie wynosi 2%–40%.

Należy też pamiętać, że nie każdy chory jest kwalifikowany do leczenia przyczynowego (operacja, radioterapia i chemioterapia). Zdarza się, że stopień zaawansowania choroby (IIIB i IV), poważne choroby towarzyszące i zły stan sprawności chorego uniemożliwia podjęcie tak obciążającego leczenia. Tym chorym proponuje się leczenie objawowe (paliatywne). Do leczenia objawowego należy:

  • Napromienianie ognisk przerzutowych
  • Napromienianie zespołu żyły głównej górnej i guza szczytu płuca
  • Talkowanie jamy opłucnowej
  • Brachyterapia
  • Laseroterapia
  • Zakładanie stentów udrażniających tchawicę i oskrzela główne

Niestety ta grupa chorych rokuje najgorzej.

Piśmiennictwo:

Antczak A. (red.): Pulmonologia Medical Tribune POLSKA.
Chazan R.: Pneumonologia praktyczna –α-medica Press 2005.
Rowińska-Zakrzewska E., Kuś J.: Choroby Układu Oddechowego PZWL 1997.
Data utworzenia: 20.08.2012
Rak płuca – rokowaniaOceń:
(3.42/5 z 24 ocen)
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu
    • Iza
      2017-10-16 23:48
      Witam Zupelnie przypadkowo tzn. w innym celu zlecono mi rtg pluc. zrobiłam 12.10 i dzisiaj odebrałam wyniki. Jestem przerazona.Cytuję:...w prawym środkowym placie plucnym cień okrągły o śr 24 mm do dalszej diagnostyki/ na pierwszym miejscu meta/ poza ty pola plucne bez zagęszczeń ogniskowych, katy p-z wolne. nie wiem co robic.Tzn. wiem- leczyć.Ale od czego zacząć, do jakiego lekarza się zglosić na dalsze badania, jakie to mogą być badania, czy 24 mm to bardzo dużo/. Rtg robilam na zlecenie reumatologa przed podaniem sterydu- dopadlo mnie zapalenie stawow. podpowiedzcie coś proszę.odpowiedz
      • Joanna
        2017-10-18 07:28
        Pani Izo. Pulmonolog szybko prywatnie. Ja dla taty znalazłam pulmonologa który pracuje w szpitalu. Odraz wypisala skierowanie do szpitala, tata został przyjęty w ciągu trzech dni i tam już szybko robili tomografie bronchoskopie itp...Moja koleżanka też miała cień okazało się że to zwapnienie po zapaleniu płuc. Proszę się nie załamywać tylko szybciutko działać i leczyć. No i wiara w to że będzie dobrze naprawdę potrafi zdziałać cuda tylko trzeba dotrzeć do tej wiary. Pozdrawiam gorąco.odpowiedz
      • Alojzy
        2017-10-17 06:02
        Witaj Iza. Najpierw powinnaś być skierowana do pulmonologa bo to jest fachowiec od płuc.Musi być zrobione badanie takie jak tomograf komputerowy itd.Pulmonolog zaleci co dalej.Przyczyny cienia mogą być różne ale może to też być nowotwór. Najważniejsze abyś nie panikowała i odważnie podeszła do badań i leczenia. Ja miałem guza 7 cm więc Twój nie taki znów wielki, ale mały też nie jest. Możesz też zaraz zgłosić się do torakochirurga w Twojej okolicy. Nie wiem skąd jesteś ale znajdziesz go w internecie jak wpiszesz szpital torakochirurgiczny lub klinika w Twoim województwie. Jeśli to jest rak to jeszcze nie śmierć, więc musisz mieć silną wolę zwycięstwa i nie poddawać się. Wiem co piszę bo ja już to przeszedłem i na razie już rok żyję.Jak chcesz więcej wskazówek to zadzwoń dom mnie: 696899296 lub napisz sms. Życzę Ci zdrowia i powodzenia.odpowiedz
        • Iza
          2017-10-17 20:33
          Bardzo dziękuję za szybki odzew- to dlamnie znaczy bardzo dużo. na pewno zadzwonię, tym bardziej,ze przejrzalam wczesniejsze wpisy i zainteresowała mnie osoba dr Dudka (jestemz Opola). Kompletnie nie potrafię się jeszcze odnaleźć, a czas ucieka. Podpowiedzcie prosze jak to wyglada "organizacyjnie".Na razie oprocz rtg nie mam nic. Serdeczne dzięki.Zyczę wszystkim dużo zdrowia i sil.odpowiedz
          • Alojzy
            2017-10-18 07:51
            Witaj Iza. Ja jestem z Raciborza, a leczył mnie i operował dr.Dudek we Wrocławiu. Najważniejsze abyś nie panikowała i odważnie podjęła swoje leczenie.Musisz też mieć zawsze pozytywne nastawienie i nigdy się nie poddawać. Rak niszczy tych którzy się go boją. Jak będziesz miała zrobiony tomograf komputerowy to wtedy się skontaktuj z dr.Dudkiem z Wrocławia on Cię poprowadzi dalej i jak trzeba będzie operować to też Cie operuje. To dobry fachowiec i koordynator polskiej torakochirurgii. Jak trochę o nim poczytasz w internecie to się dowiesz że nawet w Warszawie z innym profesorem,przeprowadził nowatorski i udany przeszczep wątroby. Jak nie wiesz co dalej robić a nikt ci nie zleci TK to zadzwoń do mnie. Ja Ci podam namiary na dr.Dudka a nawet Jego prywatny telefon. Ważne abyś nie zwlekała z niczym i jak najprędzej podjęła swoje leczenie.Liczy się czas bo rak płuc nie boli ale czyni wiele zła. Rak zaboli wtedy jak już są przeżuty ale to już będzie za pózno na operację. Życzę Ci zdrowia i powodzenia.odpowiedz
            • Alojzy
              2017-10-18 08:00
              Iza jeszcze jedno muszę Wam wszystkim dopowiedzieć.Jeśli ktoś z Was boi się wydatków prywatnych to takich nie ma.Wszystko pokrywa kasa chorych więc nie bójcie się i puki czas ratujcie swoje życie.odpowiedz
    • Ewa
      2017-10-16 20:55
      Witam , dwa lata temu zdiagnozowano u mojego taty raka płuc . Guz jest nieoperacyjny . Tata leczy się w Bydgoszczy . Jednak stosowana chemioterapia nie pomaga . Guz osiąga 7 cm .. ( dwa lata temu miał 3,5 cm) szukamy pomocy w innych klinikach. Myślimy o Poznaniu . Ma ktoś może na miary na lekarza -onkologa z tego centrum ? Aby móc pójść nawet na konsultacje prywatna ?odpowiedz
      • Alojzy.
        2017-10-17 05:35
        Do Ewy- Namiary do poznania masz w moim wpisie z 12.10.2017 roku. Nie szukać onkologa tylko torakochirurga bo to jest odpowiedni lekarz i specjalista którego szukasz. Pozdrawiam a dla taty zdrowia życzę.odpowiedz
      • Mk
        2017-10-16 21:39
        Do Ewa. W pierwszej diagnozie guz też był nieoperacyjny. Jednak po chemii i radykalnej radioterapii guz okazał się operacyjny. Dwa lata to bardzo długo,zapoznaj się z opiniami o Zakopanem i doc.Zielinskim, można umówić się telefonicznie, przez internet jak również jest konsultantem w szpitalu na Raciborskiej w Katowicach. Radzę poczytać o jego dokonaniach. Żaden onkolog nawet nie rozważał resekcji płuca, a jednak...udało się. Może nie wyleczenie, ale gdy nikt nie dawał nadziei,nasz bliski żyje i nic złego się nie dzieje,TK.klatki piersiowej czyste. Trzeba szukać i jeszcze raz szukać lekarzy z osiągnięciami w zakresie nowotworów płuc.odpowiedz
        • Ewa
          2017-10-17 07:05
          Niestety mój tata miał podjęta próbę usunięcia płuca , jednak nie udała się. Guz nacieka na tętnice płucna i jest to zbyt wielkie ryzyko je ruszyć .odpowiedz
          • Ewa
            2017-10-17 07:09
            Jesteśmy z województwa Łódzkiego . Nawet do Bydgoszczy nam daleko . Jednak nie zwracamy na to uwagi. Chcemy szukać pomocy wszędzie . Kogoś kto wziąłby pod opiekę mojego tatę , zastanowił się nad zmianą chemioterapii . Do tego mój tata ma okropna flegmę , nie wiemy jak mu pomóc. Inhalacje nie pomagają . Lekarze w Bydgoszczy za każdym razem na zadane pytanie czy mozna jakoś temu zaradzić , odpowiadają "tak musi być "odpowiedz
            • Alojzy
              2017-10-17 19:59
              Ewa skontaktuj się z dr.Krzysztof Dudek w Klinice chirurgii serca i klatki piersiowej. Jest ordynatorem w klinice na Borowskiej we Wrocławiu. Jego namiary znajdziesz w internecie jak wpiszesz Krzysztof Dudek Wrocław. Polecam Ci tego doktora bo zrobi wszystko aby Twojego tatę uratować. Mnie też uratował choć ciężko ze mną było.To bardzo dobry torakochirurg. Pozdrowienia i życzenia zdrowia dla Twojego taty.odpowiedz
    • Małgorzata
      2017-10-15 20:23
      Bardzo wszystkim państwu dziękuję za odzew. Jesteśmy z Sosnowca. Panie Bogdanie znaleźć neurochirurga problem nie jest, ale specjalizującego w guzach mózgu i kręgosłupa to już gorsza sprawa. Pomyślałam że pójdę w środę ( bo tak przyjmuje) i poczekam aż skończy przyjmować pacjentów i poproszę o konsultację, mam nadzieję że się uda,bo on ma naprawdę pacjentów prawie z całej Polski. Ja już nie mam łez żeby płakać. Lekarz z hospicjum przychodzi raz w tygodniu i żadnych sugestii z jego strony, ustawia mu tylko leki, przeprowadzi wywiad i po sprawie. Ja też jestem w szoku że jak trafił na neurologie to właśnie tam doszło do niedowladu i po pięciu dniach przywieźli go do domu z zaleceniem naswietlan,pewnej nocy miał tak okropnie silne bóle że gryzl kołdrę, nie pomagały żadne leki które miał w domu. Profilaktyczne naświetlanie mózgowia miał kilka tygodni po usunięciu platow płuca. Cała radioterapie radykalną i te pozostałe naświetlania były wykonywane w Katowicach na Raciborskiej. Ja wiem,że to mogą być przerzuty, ale nikt tak naprawdę tego nie potwierdza. Czytałam też że, to nieszczęsne naświetlanie mózgowia też mogło narobić spustoszenia. Dzisiaj córka przywiezie od niego wypisy ze szpitali,więc zamieszczę tutaj wszystko co będzie możliwe. Najgorsze jest to że dzieci (5-7 lat) pytają kiedy tata wreszcie wyzdrowieje i pójdą na spacer. Mówi się że Pan Bóg daje tyle ciężaru ile człowiek jest w stanie udźwignąć, ja mam coraz mniej wiary w te słowa. Aha, chciałam jeszcze zapytać, czy przerzuty mogą tak szybko wystąpić! I to tak agresywnie? Operacja była w maju i nie było żadnych przerzutow, wszystko było ok.i po TK.klatki piersiowej która robili dosłownie dwa tygodnie temu jest czysto. Nie mieszkamy blisko siebie, ale tak bardzo chcę mu jakoś pomóc i szczerze mówiąc oprócz tego neurochirurga nie wiem co mogę zrobić?do kogo się zwrócić? A ciekawostka jest jeszcze to że, to nie lekarz z hospicjum zasugerował konsultacje z neurochirurgiem tylko rehabilitantka, bo jest delikatnie rehabilitowany. Proszę wszystkich o jakiekolwiek wskazówki, porady bo ja najchętniej pojechałam do tego szpitala i dopóki nie zgarnelaby mnie policja krzyczalabym na wszystkich razem i każdego z osobna. Niestety nie mam w ręku argumentów aby to zrobić no i to żona siostrzenca jest upoważniona do wszelkich informacji. Jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję państwu za zainteresowanie, życząc wszystkim dużo dużo zdrówka na przekór wszystkiemu i wszystkim,, konowalom ", którzy zostali lekarzami za pół wieprzka i kilka osełek masła. Pozdrawiam oczywiście wszystkich z całego serca.odpowiedz
    • Małgorzata
      2017-10-14 11:06
      Witam. Z góry przepraszam za może zbyt lakoniczny wpis ponieważ, będę pisać tylko to co wiem. Mój siostrzeniec po chemioterapii, radykalna radioterapia, usunięcie węzłów srodpiersia, w maju operacja usunięcia dwóch platow płuca lewego,bez przerzutow, profilaktyczne naświetlanie mózgowia. Wszystko przebiegało bez większych problemów. Wrzesień, problemy z chodzeniem,na sor pojechał o własnych siłach,po trzech dniach koniec chodzenia, czucie było zachowane ale niedowlad już nie pozwolił na utrzymanie się na nogach. Robili rezonans, ale wiem tylko tyle że, wyszły drobniutkie guzki które ponoć nie są przerzutami, przywieźli go do domu, hospicjum domowe szybko załatwione, dali wózek inwalidzki, na wózku poruszał się jakiś czas,w tej chwili leży i porusza tylko prawa ręka. Przepraszam, tyle wiedzy posiadam, no i jeszcze to że, konsultacja neurochirurga ( prywatna) za trzy tygodnie. Aha,był też naświetlany lędźwiowo, przy niedowladzie lewej ręki naświetlany był raz i powiedziane było że więcej naswietlan nie będzie bo tam nic nie ma. TK.klatki piersiowej czysto. Jesteście panowie niejako weteranami tego forum, wiem że pewnie wprowadziłam haos tym wpisem, ale pisałam to co wiem,a właściwie to co powiedziała żona siostrzenca. Pozdrawiam panów Bogdana i Alojzego, licząc na to że się w ogóle ustosunkuja do mojego wpisu. Małgorzata.odpowiedz
      • Do Malgorzata
        2017-10-15 14:15
        Do Małgorzata - Co to za szpital go leczy że nie załatwili konsultacji neurochirurgicznej?? To okropne.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-10-15 14:06
        Do Małgorzata - Jedno mnie niepokoi po co ktoś naświetlał mózg jeśli nie było tam przerzutów. Czekanie 3 tygodnie na neurochirurga to koleiny błąd. Nie wiem skąd Państwo jesteście ale znam dobrze doktora Roberta Kaczmarczyka w Lublinie. Bardzo dobry Neurochirurg Nie wierze że kazałby czekać na siebie 3 tygodnie. Pozdrawiamodpowiedz
      • Ewa
        2017-10-15 13:05
        Pani Małgorzato Około 2 mce temu moj mąż nagle z dnia na dzień przestał chodzić i mówić. Po długich diagnozach okazało się że to rak płuc i dodatkowo podejrzenie paranowotworu móżdżku! .Mąż ma nieco ponad 40 lat. Proszę poczytać o zespołach paranowotworowy ch, może to dotyczycPani siostrzenca. Życzę dużo zdrowia .Pozdrawiamodpowiedz
      • Joanna
        2017-10-15 11:57
        Pani Małgosiu jestem w szoku co do wieku siostrzenica. Byłam pewna ze rak płuc dotyczy 50+!!! Zaraz będę miała tyle lat co pani siostrzeniec i w życiu bym nie pomyślała, że rak płuca może już dotyczyć mnie, zwłaszcza że przez długi okres byłam biernym palaczem... Trzeba wierzyć, że będzie dobrze ze to nie przezut. Trzymam kciuki!!!!odpowiedz
        • Bogdan
          2017-10-15 13:55
          Do Joanna - Proszę Pani parę lat temu pochowaliśmy moją kuzynkę 11 lat. Rak płuca drobno komórkowy . Nikt w domu nie palił i nie pił.odpowiedz
      • Alojzy
        2017-10-14 18:15
        Witaj Małgosiu. Co ja mam Ci napisać? Nie jestem ani jasnowidzem ani cudotwórcą. Jestem tylko pacjentem tak jak inni tylko już częściowo po usunięciu raka, ale z obawami nawrotu choroby. To co piszesz o niedowładzie itd może mieć wiele przyczyn i potrzeba dokładnych różnych badań aby postawić prawidłową diagnozę. Najlepiej poczekać na diagnozę neurochirurga. Przyczyny takie mogą być też z powodu przerzutów itp. Tak to jest z rakiem że nie wiadomo co? kiedy i gdzie zaatakuje. Pozostała nam tylko dobra rada dla innych, oraz nadzieja i modlitwa o zdrowie. Wszystkim życzę zdrowia i pozdrawiam serdecznie.odpowiedz
        • Y
          2017-10-15 01:17
          Dziękuję Panie Alojzy. Ja wiem że nikt nikt oprócz samego chorego i jego nastawienia psychicznego nie może pomóc oprócz medycznych fachowców. Wiem że trzeba się liczyć z tym co nieuniknione, ale każdy liczy na to że, to nie jego będzie dotyczyło. Nie umiem pisać jakoś fachowo,ale nie rozumiem,dlaczego tak szybko mógł wystąpić przerzut i to z takim szybkim postępem? Ja pisałam że, wobec panów wiedzy jestem laikiem. Skoro nie stwierdzono przerzutow,to co innego mogło spowodować taki stan? Nie wiem co dalej robić? Neurochirurg jest ezawalony prywatnymi konsultacjami, wyprosilismy termin jak najkrótszy. Chłopak ma 35 lat i dwoje małych dzieci. Walczy dokładnie rok, i nie poddaje się. On nawet poddalby się klinicznym eksperymentom, tylko gdzie? Rodzice są alkoholikami, jestem do pomocy ja,siostra jego matki i moja mama czyli jego babcia Co możemy zrobić żeby jakiś szpital zainteresował się jego przypadkiem? P.s. Dziewczynki pytają kiedy tato wyzdrowieje i znowu pójdą wszyscy na Spacer? Dzieci są małe i co odpowiadać? Ja nawet pisać nie mogę, bo łzy same wypełniają oczy. Napiszę więcej i odpowiem na wszystkie pytania w których mam wiedzę. Wszystkim użytkownikom tego forum, życzę wszystkiego co najlepsze dla wszystkich razem i każdego z osobna. Powodzenia, i proszę o wsparcie psychiczne.odpowiedz
    • Bogdan
      2017-10-13 17:44
      Do Joanna - Przepraszam że jestem taki natarczywy ale jeśli można to co u taty????odpowiedz
      • Joanna
        2017-10-14 03:36
        Panie Bogdanie no nie jest dobrze. Stan zapalny tkanek w srodpiersiu nadal się utrzymuje z tego powodu jest niewydolny oddechowo. Nadal jest otwarty po to aby wymieniać opatrunki w środku. Zdrowy człowiek który dostanie perforacji przełyku ma 50% szans na przeżycie.Tata nie był schorowany, ale po operacji, z nowotworem, po półrocznej antybiotykoterapi na gruźlicę itd...więc u niego szanse są mniejsze. Trudno mi w to uwierzyć w to co się stało. Tak dazylam do tej operacji. Tata szedł na nią bez grama strachu bo to była dla niego szansa... Ale ja wierzę, że wyjdzie z tego. Pozdrawiamodpowiedz
    • Bogdan
      2017-10-12 19:00
      Do Niunia i im podobnych- Proszę Pani takie wpisy są dla mnie oburzające. Pani nawet nie chce się przeczytać co tu inni piszą i ich posłuchać.Nie zrobiła Pani nic od 2 lat by mamie pomóc tylko wypisuje Pani głupoty że wszędzie trzeba czekać i tak czekacie 2 lata a mama się wykańcza. Skoro potrafiła Pani tu wejść na to forum to znaczy że jest Pani w miarę rozgarnięta. Otóż proszę pani wszedłem na Poznań i zadzwoniłem pod numer 607 06 88 88 to jest BO.MEDICA tam przyjmuje Cezary Piwkowski .Pracuje i pełni funkcje zastępcy ordynatora w Klinice Torakochirurgii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu i Oddziału Torakochirurgii Wielkopolskiego Centrum Chorób Płuc i Gruźlicy w Poznaniu. Wizytę można zamówić na wtorek 17.10.2017. cena 150 zł. Nóż się mi otwiera jak słyszę o takich dzieciach. Pozdrawiam mamę.odpowiedz
      • Niunia
        2017-10-12 20:46
        2 lata temu nie był stwierdzony żaden guzek!chyba nie sadzi Pan że czekali byśmy do teraz?!!!to było małe zacienienie które wg pulmonologa nie wymagało dalszych badań!po pół roku stwierdził że nie ma potrzeby robienia TK zrobił rtg i stwierdzil że to nic złego!zaczęliśmy więc badać inne rejony ciała szukając przyczyny chudniecia i złego samopoczucia...zrobiliśmy badania TK jamy brzusznej tarczyce nerki...wszędzie czysto!zmieniliśmy też pulmonologa....zmienił mamie leki na PoChP czuła się dobrze tyle że chudla. Gdyby nie bol szyi i zrobione MR nie wiadomo by było o podejrzeniu meta na th3!!!!podejrzeniu!nie stwierdzeniu...rtg pluc robione teraz wykazało zmianę która urosła 1.5cm przez 2 lata i wg lekarza to nie jest rak dlatego wysłał mamę na PET.Czeka się 3 tyg obie!potem na wynik!czekamy też na wynik TK!3 tygodnie!!!!i o takie czekanie mi chodziło!mama idzie na oddział w przyszłym tygodniu na Samarzewskiego tam będzie miała bronchoskopie i biopsje.Nikt nie będzie niestety z nami rozmawiał bez konkretnego rozpoznania.....na które niestety musimy zaczekać....Mnie również nóż się otwiera....jak widzę ludzi którzy oceniają innych w ogóle nie znając ich sytuacji....pozdrawiamodpowiedz
        • Bogdan
          2017-10-13 06:22
          Do Niunia - Ma Pani gotowe wskazówki a co Pani z ty zrobi to Pani sprawa. Jeśli by to mnie dotyczyło to bym podziękował choćby za odzew' Pozdrawiam mameodpowiedz
    • Niunia
      2017-10-12 18:13
      Jesteśmy z pod Poznania ktoś może polecić dobrego lekarza właśnie z Poznania????nie wiem onkologa od pluc, torakochirurga.....dziękuję i życzę wszystkim wytrwałości w walce z tą okropne choroba...odpowiedz
    • Niunia
      2017-10-12 18:06
      Witam moja mama 65 lat choruje na POHP od czerwca walczy z okropny bólem szyi.Zrobiła w VIII RM kręgosłupa szyjnego i w wyniku naciek na th3.....zrobiła 2 lata temu TK pluc i było ram zagęszczenie 1cm do kontroli za pół roku.Niestety nie dostała skierowania na kolejne TK pluc.Teraz trafiła do dobrej pulmonoloźki rtg pluc i ....zmiana ma 2.5cm.....mama schudła 8kg w przeciągu 2 lat...a ostatnio ma straszny mokry kaszel i odksztusza dużo wydzieliny....zrobiła TK puchar wynik za 2 tyg w poniedziałek będzie miala PET a.....mam metlik w głowie bo pulmonoloźki mówi że gdyby to było złośliwe to by już mamy nie było a onkolog powiedziała że to na pewno rak pluc z przedzutem do kregow th3.....to czekanie mnie wykancza nie mówiąc o mamie.....wciąż boki ja szyja....nie śpi....czas ucieka a my tylko czekamy na wyniki na wizyty nawet prywatne nie dało się przyspieszyć nic.....czy Wy też czekaliscie na wszystko tak długo?jestem zalamana...a to dopiero początek złego....odpowiedz
      • Alojzy
        2017-10-12 19:33
        Do Niunia-Tak jak napisał powyżej Bogdan, mama miała być leczona już 2 lata temu przy pierwszemu wykryciu guzka. Z rakiem nie można czekać i nie pomoże tu ani pulmonolog ani onkolog. Odpowiednim specjalistą jest tylko torakochirurg bo to on operuje narządy klatki piersiowej. Bogdan podał Ci dokładne namiary choć też jak i ja nie jest z Poznania ale chce pomóc.Wystarczy wyszukać w internecie i już wiesz wszystko. Trzeba tylko chcieć znalezć i pomóc mamie. Może i ostro Cię traktujemy ale my jesteśmy już po i wiemy co to świństwo może z człowieka zrobić. Ja podaję Ci inne namiary więc masz wybór który radzę Ci dla dobra mamy jak najprędzej wykorzystać. Mamie życzę zdrowia. TORAKOCHIRURGIA Tu masz adres w poznaniu. Dr Paweł Zieliński Klinika Torakochirurgii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu Na wizytę proszę przynieść komplet dokumentacji medycznej - tj. karty informacyjne (wypisy) ze szpitali, wyniki badań, w szczególności RTG i KT. Konsultacje 15minunt. Rejestracja: 61 222 90 50 Adres: Szamarzewskiego 62, 60-101 Poznań Telefon: 61 665 42 00 Ja byłem operowany we Wrocławiu w klinice chirurgii serca i klatki piersiowej. Byli tam też ze mną koledzy z Rawicza. Jak Ci bliżej do Wrocławia to polecam dobrego torakochirurga ordynator w klinice na ul. Borowskiej. dr.Krzysztof Dudek. W internecie wystarczy wpisać Jego nazwisko i miejscowość i dowiesz się wszystkiego o nim. Jest tam też kontakt do doktora.Twojej mamie życzę zdrowia.odpowiedz
    • Krystyna.
      2017-10-11 23:31
      Krystyna. Trafiłam na forum też przypadkowo. Chce z Wami podzielić się choroba swojego brata, nie wiem jak mu pomóc, może ktoś mi podpowie. Opiszę w skrócie przebieg choroby. Wszystko zaczęło się w maju tego roku, brat lat 52 zasłabł w łazience, uderzył się w głowę więc pogotowie,SOR, RTG głowy, badanie krwi, było ok i wypis do domu. Powtórzyło się w sierpniu, zasłabł, podejrzenie udaru mozgu, bo nastąpił niedowład prawostronny. TK głowy - w prawej półkuli na pograniczu potyliczno- ciemieniowym widoczna nieregularna zmiana, hipointensywna w obrazach T1-zaleznych i hyperintensywna w T2 - zależnych, która ulega wyraźnemu obwodowemu wzmocnieniu po podaniu środka kontrastowego. Wokół zmiany rozległą strefa palczastego obrzęku z cechami wgłobienia pod sierp na ok. 12 mm. Wymiary zmiany ok. 26x29x27 mm. Poza tym obustronnie drobne, hyperintensywna ogniska w obrazach T2 zależnych i Timr głównie w obrębie istoty białej podkorowej odpowiadające najprawdopodobniej zmianom naczyniopochodnym. Układ komorowy nad i podnamiotowynieposzerzony, przemieszczony , modelowany przez zmianę i towarzyszący jej obrzęk. Wodociąg bez patologicznych sygnałów. Nie ma cechy krwawienia śród lub przymizgowego. Wniosek: guz prawej półkuli mozgu- wysoce prawdopodobnie jest to ognisko meta. Drobne zmiany ogniskowej o charakterze najprawdopodobnie zmian naczyniopochodnym obustronnie podmiotowo. Poza tym w RTG klatki. piersiowej guz płuca prawego.11.09. 2017 TAK klatki piersiowej: w segmencie 2pluca prawego masa patologiczna o wymiarach30x25x27 mm oraz guzki satelitarne w obrębie zmiany. Ponadto guzek w dolnym biegunie płata tarczycy o średnicy ok. 25 mm. USG j. Brzusznej ok. Wykonano biopsję płuca cienkoiglowo- stwierdzono komórki raka gruczołowego płuca. Podczas konsultacji onkogicznej zdyskwalifikowany z chemii i radioterapii. Zalecono leczenie objawowe. Po leczeniu przeciwkrzepliwych niedowład się cofnął. Dziś byłam z bratem u onkologa, skierował go do szpitala na radioterapię, ale nie wiadomo czy się odbędzie, brat choruje na schizofrenie. Widzę, że brat bardziej się męczy, idąc czasami trochę traci równowagę, apetyt dopisuje. Brat jest w domu pomocy spolecznej. Zastanawiam się czy mogę dla niego jeszcze coś zrobić, zamiast czekać na koniec. Będę wdzięczna za podpowiedź.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-10-13 18:34
        Do Krystyna - Pewnie znów mi się dostanie za mój wpis ale zaryzykuje. Zaznaczam że mogę się mylić. Najprawdopodobniej Pani brat ma już tzw przerzuty dalekie i nie ma dla niego żadnego ratunku. Co by Pani nie zrobiła i tak nie ma szans. Przy raku płuc przerzuty to najczęściej mózg , kręgosłup itd. Chciałbym się mylić. Pozdrawiamodpowiedz
    • Marianna
      2017-10-10 21:45
      Witam. Calkiem przypadkowo trafilam na to forum, ale czytajac wypowiedzi zdecydowalam sie napisac i zadac kilka pytan. Przy rtg barku mojej mamy wyszlo ze u szczytu pluca prawego jest jakies zacienienie w zaleceniach kazali zrobic rtg KP ktore niestety potwierdzilo ze jest podejrzenie guza o wymiarach 55mm. Bylam wczoraj z mama na wizycie u pulmonologa ktory po obejrzeniu zdjecia powiedzial ze nie wyglada to dobrze i natychmiast skierowal mame do szpitala w celu wykonania TK i bronchoskopii... martwie sie bardzo, jesli to guz nie wiemy od jak dawna rosl poniewaz mama skupila sie na zdrowiu taty (choruje dosc powaznie od 5lat), mama ogolnie czuje sie dobrze, mowi ze jakos tylko szybciej sie meczy od jakiegos czasu no i troche bol barku jej dokucza... Czy mozliwe jest aby zwapnienie dawalo podobne objawy jak rak? Oczywiscie po badaniach wszystko sie okaze ale mi strasznie ciezko dopuscic do mysli ze to moze byc rak. Mama ma 63 lata, nigdy nie palila, nie choruje przewlekle. Jesli moge prosic o namiary na najlepszych lekarzy.. jestesmy z okolic lublina ale mysle ze w walce o zycie w gre beda wchodzic lekarze z calego kraju ..odpowiedz
      • Alojzy
        2017-10-11 08:06
        Do Marianny- Jedno co mogę Ci poradzić to jak najprędzej udaj się w Lublinie do Torakochirurga.Nie można tego lekceważyć. W poniższych wpisach Bogdana są polecani przez Bogdana torakochirurdzy w Lublinie gdzie był operowany.Nie można tego tłumaczyć że to jest zwapnienie bo moim zdaniem zwapnienie by nie było takiego rozmiaru. Na razie trzeba zakładać że to może być rak i dlatego trzeba się spieszyć z fachowym rozpoznaniem torakochirurga. Ja miałem też guza jak się dowiedziałem i po badaniach były już przeżuty.Była chemia i operacja ale żyję. Ta podstępna choroba atakuje znienacka i zbiera swoje żniwo.W moim przypadku na rodzinę pięcioosobową trzech choruje na raka. Wśród moich krewnych tak samo można wyliczyć. Na pewno i w Waszych rodzinach też się tylu doliczycie. Prawdą więc jest że w Polsce jak czytałem gdzież 59% ludzi jest tą chorobą zagrożona. Liczy się rozpoznanie, szczęście i czas. Życzę wszystkim zdrowia i powodzenia w walce, a najważniejsze silnej woli walki.odpowiedz
        • Marianna
          2017-10-11 17:44
          Dziekuje Panu bardzo za odpowiedz. Dzis mama miala robiony TK z kontrastem. Jest w szpitalu. Niestety wyniki jeszcze nie znamy. Pani doktor pulmonolog powiedziala ze musi sie skonsultowac aby potwierdzic diagnoze. Cale szczescie przyjecie na oddzial odbylo sie ekspresem. Tak oczywiscie wczoraj spisalam nazwiska wiec jesli jutro okaze sie ze to to nieszczesne zwierze zamieszkalo w plucu to od razu bede dzwonila. Siostra mysli jeszcze o tym aby mame do Zakopanego przeniesc jesli byla by taka potrzeba. Staram sie byc dobrej mysli. Zycze Panu i wszystkim na tym forum duzo zdrowia !odpowiedz
          • bogdan
            2017-10-12 09:28
            Do Marianna - Zrobi Pani jak zechce ale ja radze zabrać płytkę z TK może być bez opisu , udać się do doktora Polkowskiego prywatnie i robić dokładnie to co każe. Do Zakopanego siostra może zabrać mamę na wczasy jak wyzdrowieje. Pozdrawiamodpowiedz
          • Alojzy
            2017-10-11 22:00
            Do Marianny- Jak będziesz miała wyniki to jak najprędzej skontaktuj się z dobrym torakochirurgiem. Tylko torakochirurg ma tu coś do powiedzenia i więcej na pewno niż onkolog. Mnie operował skutecznie dr. Krzysztof Dudek z Kliniki chirurgii serca i klatki piersiowej w Wrocławiu na ul. Borowskiej. Tam też zalecono mi chemioterapię neoadiuwantową. Choć już miałem przeżuty to dzięki dr Dudkowi żyję. Znajdziesz go jak wpiszesz w internecie Krzysztof Dudek Wrocław. Jest on koordynatorem polskiej torakochirurgii. Praktyki i doktorat odbywał w Tokio. Na jego stronie dowiesz się więcej o Nim. Jest tam też i kontakt i możesz mu wysłać po uzgodnieniu z nim dokumenty leczenia i badań Twojej mamy. Jak dla Ciebie za daleko to szukaj w Lublinie. Kto wie jak długo u Twojej mamy ten guz już istnieje więc mogą być już nawet przerzuty, czego Twojej mamie nie życzę. Że u Twojej mamy jest chyba rak to w to wierzę, bo ja miałem te same objawy co Twoja mama. Bolał mnie bark i łopatka. Drętwiały mi też od czasu do czasu palce lewej ręki i nie wiedziałem dlaczego. Wiecznie też czułem osłabienie i budziłem się w potach. Teraz po operacji objawy zniknęły. Jeszcze raz Cię proszę śpiesz się z mamą bo każda minuta jest cenna. Jak już nie będzie szansy na operację to wtedy posłuchaj siostry i do Zakopanego bo tam leczą tych co nie mają szansy na operację. Tak mi się wydaje. Jeszcze jedno: Nie rób sonie wielkiej nadziei u pulmonologa bo On za bardzo nie ma czym pomóc Twojej mamie. W przypadku raka może Wam tylko dobrze radzić i nic więcej. Życzę zdrowia dla Twojej mamy. Ja jestem parę lat starszy od Twojej mamy i dałem rady więc Ona też musi. Pozdrowienia z Raciborza.odpowiedz
            • Marianna
              2017-10-13 09:45
              Dziekuje za wszystkie rady. W poniedzialek mama ma miec bronchoskopie robiana.przez doktora Jablkonke (to torakochirurg ktory wspolpracuje z dr Sawickim z jaczewskiego w Lublinie, wczoraj sie dowiedzialam ze jest to masa guzowata nowotworowa i tylko tyle, i ze wiecej bedzie wiadomo po bronchoskopii... ja tez wierze w mame, ma za duzo jeszcze do zrobienia na tym swiecie zeby Bog ja zabieral do siebie... wnuki musza pamietac babcie przeciez... Pozdrawiam serdecznie !odpowiedz
              • Bogdan
                2017-10-13 15:01
                DO Marianna - Dobrze Pani wybrała to lekarz z oddziału torakochirurgii pilnuje swoich pacjentów cały czas po operacji mimo że nie leżą na sali którą się on opiekuje to ich odwiedza. Ciesze się że mama tam trafiła i mam nadzieje że wszystko dobrze się skończy. Pozdrawiam.odpowiedz
    • aga
      2017-10-10 12:26
      witam. moj tata ma raka pluc prawdopodobnie niskozroznicowanego z czynnoscia neuroendokrynna stadium 3b. leczy sie w lublinie, jest po 3 dawkach chemii a teraz obecnie na 2 turnusie radioterapii. wyniki krwi ogolne dobre jak na takie stadium choroby. Tata jest w bardzo dobrej formie jak na taka chorobe (odpukac) chemie i radioterapie znosi swietnie, zadnych skutkow ubocznych. zmian na wezlach zmineijszyly sie. teraz czekamy az radio zadziala na guza. po radio ma miec zrobione kolejene TK po ktorym zobaczymy co dalej. i tu chce zapytac was. lekarze twierdz ze jak radio nie zadziala na guza to juz nic nie moga zaoferowac. a co z immunoterapia? mamy umowione pownownie wizyty z 2 torakochirurgami na listopad. prosze o poradeodpowiedz
    • bogdan
      2017-10-10 06:06
      Do Joanna- Co u Pani taty jeśli mogę zapytać????odpowiedz
      • Joanna
        2017-10-10 19:35
        Panie Bogdanie w sobotę dostał zaburzeń świadomości. Sytuacja się pogorszyła...Zapalenie ciągle jest. Ranę ma cały czas otwarta, trzy razy dziennie wymieniają mu opatrunki ze srodpiersia. Tata ma sepse od grzybów. Ciężko się ich pozbyć. Krążenie jest, nerki pracują, gorączki nie ma, ale nie oddycha sam. Trzeba czasu... Musi wyjść z tego.odpowiedz
    • Bogdan
      2017-10-10 05:14
      Do Joanna F - Proszę Pani ja jak się dowiedziałem że mam raka to konsultowałem to z 3 lekarzami i w ciągu tygodnia byłem na stole operacyjnym. Rak był zbyt duży i musieli usunąć całe płuco łącznie z węzłami chłonnymi. Ja na pewno bym się nie zgodził najpierw na chemie. Zresztą Lublin mi nawet nie proponował żadnej chemii tylko natychmiastową operacje. Po operacji 7 dni poszedłem do domu i żyję już 5 lat ,nadal pracuję. Wszystkie badania zawsze sprawdzam w dwóch miejscach. Chemie po operacji też sprawdzałem w 3 miejscach czy to samo mi proponują. Leżąc w lublinie i jeżdżąc na wizyty nigdy nie spotkałem nikogo kto by był otwierany drugi raz bo czegoś zaniedbali dlatego ten Lublin tak popieram, co nie znaczy że takich sytuacji nie było a możliwe że ja o tym nie wiem. Wizyta prywatna to kwestia 2 lub 3 stówek , to żadne pieniądze. Wszelkie oczekiwanie to coraz mniejsze szanse. Pozdrawiamodpowiedz
    • Estera
      2017-10-09 22:18
      Witam, może Wy mi pomożecie... Mój tata ma raka płuca drobnokomórkowego, jest po chemii i naswietleniach. Obecnie jest w domu, 19. 10 jadę z nim na planowany tomograf. Jest słaby a na dodatek męczy Go czkawka która nie ustaje od tygodnia. Lekarze rozkładają ręce i nie wiedzą jak mu pomóc. Bez czkawki funkcjonował normalnie a teraz jest tak że zaczyna się dusić. Może ktoś się spotkał z takim przypadkiem.odpowiedz
      • Marta
        2017-10-09 23:04
        Witam mój tato również miał problem z czkawką dostał Baclofen i haloperidol od dwóch dni czkawka zniknęła mam nadzieję że pomogłam.odpowiedz
        • Estera
          2017-10-10 20:38
          Do Marta, dziękuje że odpisałaś tak szybko... Dzisiaj rano mama zadzwoniła do naszego lekarza prowadzącego z zapytaniem czy możemy te leki podać ojcu, powiedziała że nie ma przeciwwskazań i już dziś tato dostał pierwszą dawkę tych leków. Miejmy nadzieję, że pomogą bo nie mogę patrzeć jak tata cierpi. Dziękuję jeszcze raz... Wrócę tu i napisze czy coś się zmieniło. Pozdrawiam.odpowiedz
          • Marta
            2017-10-10 20:47
            Mam nadzieje ze pomoże bo wiem jak uciążliwy jest to problemodpowiedz
    • Joanna
      2017-10-09 18:36
      Witam. Chciałabym zapytać o lek o nazwie Nivolumab, podobno skuteczny w walce z NDRP. Chodzi o moją mamę, u której kilka miesięcy temu stwierdzono guza, obecnie po 3 cyklach chemioterapii, niestety chemia nie działa, guz urósł i obecnie ma ok 5 cm...obecnie proponują leczenie radioterapią. Ja jednak szukam jeszcze innych rozwiązań, dlatego przeczytałam o tym leku, niestety nie jest on refundowany w PL. Ale czy można wogole go gdzie w PL kupić? Ile kosztuje? Słyszałam również o badaniach klinicznych nad tym lekiem, czy ktoś wie, jak można się na nie dostać? Czy lek można kupić za granicą np. Z Niemczech lub Czechach? Będę wdzięczna za informacje.odpowiedz
      • bogdan
        2017-10-09 19:11
        Do Joanna- Proszę Pani jeśli mama ma NDRP jak Pani pisze to radze jak najszybciej poszukać torakochirurga i spróbować mamę zoperować bo to jest szansa. Raki NDRP są zazwyczaj oporne na chemie w przeciwieństwie do DRP. Rak 5 cm wcale znów nie jest taki duży jak się Pani wydaje. Moja rada to operacja jak najszybciej naturalnie jeśli jest możliwa. Pozdrawiamodpowiedz
        • Joanna F
          2017-10-09 20:43
          Do Bodan- mama była konsultowana jeszcze przed chemią z dr. Zielińskim z Zakopanego, który niestety nie podjął się wycięcia guza, chyba ze względu na jego rozmiary i położenie, dlatego mama dostała chemię, która miała guza zmniejszyć, tak aby był operowany. Niestety tak się nie stało. Chcemy wieszcze dodatkowej konsultacji z innym lekarzem, ale obawiaam się, że powie to samo i że jedyną metodą jest radioterapia. Dlatego szukam jeszcze innych możliwości. Ale dziękuje za poradę i odzew.odpowiedz
    • Ewa
      2017-10-09 13:23
      Do ALOJZY i BOGDAN Dzięki serdeczne za odzew :)) Fajne z Was chłopaki !!. Jutro o ile wyniki krwi pozwolą- kolejna chemia. Jakoś dziś jestem pełna spokoju i optymizmu. Mąż również jest w "dobrej kondycji"i dopisuje mu humor. Pozdrawiamy cieplutko PS Alojzy życzę Ci cudownej rocznicy i wielu kolejnych. ..Uważam że mój ukochany mąż również otrzymał drugie życie. Zdrówka życzęodpowiedz
      • Alojzy
        2017-10-09 14:07
        Ewa dziękuję za życzenie i mam nadzieję że tego czasu będzie jeszcze sporo do przeżycia. Cieszę się również z tego że mąż Twój ma dobry humor bo to ważne. Nerwy i strach są tym złym lekarzem i wszystko psują. Trzeba zawsze być dobrej myśli, nie rezygnować z szansy i być optymistycznie nastawionym.Pozdrów ode mnie Twojego męża niech się trzyma bo ma dla kogo żyć. Chcę zachęcić Twojego męża do walki i dedykuję mu ten mój wiersz który napisałem dwa miesiące po mojej operacji. www.lojzik.com.pl Lata bardzo szybko lecą, każdy dzień jak jeden krok, wśród radości czy też trudu, znowu minął jeden rok. Sporo się też wydarzyło,czy dobrego czy też zła, życie mocno doświadczyło, ale dalej jakoś trwa. Miałem czas na przemyślenia,czy o życie walczyć mam, czy też po stratach, zwątpieniach,poddać się chorobie sam. Lecz tliła we mnie nadzieja, w tej nadziei dalej trwam, że jest ktoś kto mną kieruje i z Nim wspólnie radę dam. Więc podjąłem walkę srogą, by o życie walczyć swe, bo przy boku mam osobę z którą życie przeżyć chcę. Ona o mnie się starała, kiedy było ciężko, żle Bóg mnie zdrowiem obdarował, taka wola Jego jest. Pozostały doświadczenia oraz pamięć trudnych dni, smutku, bólu, przemyślenia, które chcę wyrazić Ci. Choć to były trudne chwile, nie chcę nic przed Wami kryć warto walczyć o swe życie, gdy się ma dla kogo żyć.odpowiedz
        • Ewa
          2017-10-10 06:35
          Piękny wiersz. Wzruszający. Mam taki ogromny żal, nie wiadomo zresztą do kogo, że ta podstępna choroba dotknęła mojego męża. Ze nie dawała żadnych symptomów. Ze nie można było wcześniej zareagować. Ze nagle ,gwałtownie ,po nocy przestał mówić. Miałam tak wiele pytań na które nie móg mił odpowiedziec. Na szczęście po dwóch cyklach chemii pomału wraca mowa,czucie,ja z własnego doświadczenia polecam chemię -mój mąż reaguje na nią naprawdę pozytywnie i zaskakuje nawet lekarzy. Dzisiaj lekarze mają naradzac się w sprawie mojego męża. Ze względu na rzadki zespół paranowotworowy. Trzymajcie kciuki żeby wymyślili coś sensownego. Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo dużo zdrowia i wytrwałości w trudnych chwilach.odpowiedz
    • Ewa
      2017-10-08 15:26
      Hej. Trafiłam tu przypadkiem ale z ogromnym zainteresowaniem czytam wasze forum. Postanowiłam spróbować przelać swoje żale i smutki. Pod koniec lipca przyjechałam z mężem i dzieckiem do Polski na urlop .Mieszkamy od 3 lat w UK. Mąż kilka razy był na rybach, istna sielanka :) Nagle 30 lipca źle się poczuł,silne osłabienie. Rano juz nie mówił i nie chodził. Karetka zabrali go do szpitala. Tam leczony na zapalenie mózgu i opon mozgowych. Z powodu braku reakcji na leczenie przewieziony do szpitala w Olsztynie .Tam podejrzewano rzadką zespół Guillaina-Barrego. Leczony bez poprawy. Po dwóch tygodniach poszerzono diagnostykę. Drobnokomorkowy rak płuc z paranowotwotem móżdżku! !! Mąż lat 42. Dotąd zdrowy silny bez nałogów, żadnych symptomów. W pierwszym momencie odmówiono chemioterapii ze względu na krytyczny stan. Jednak po konsylium podjęto ryzyko. Zostałam poinformowana ze mąż może nie przeżyć chemii ale również umrze jak nie spróbujemy. Przeżył. Aktualnie jest po dwóch cyklach chemioterapii a jutro jedziemy na kolejny. Mowa wróciła -szeptem ale jednak. Stawia pierwsze kroki. Zadziwia każdego dnia. Jestem przy nim 24 h na dobę. Boje się bardzo. Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo siły . Napisałam i jest mi lżej :)) Ewaodpowiedz
      • Bogdan
        2017-10-09 03:16
        Do Ewa - chciało by się napisać - NIECH SIĘ PANI NIE MARTWI WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE - niestety musiałbym kłamać i chyba Pani już o tym wie. Wszyscy tu żyjemy jak w piekle ze swoimi troskami a najgorzej my chorzy, świadomi swojego zagrożenia. Życzę Pani dużo sił i tak jak ktoś kiedyś powiedział CZŁOWIEK BEZ WZGLĘDU NA WSZYSTKO ŻYĆ MUSI NADAL.odpowiedz
        • Alojzy
          2017-10-09 11:13
          Do Ewy - Zawsze trzeba być dobrej myśli i nigdy nikogo nie przekreślać. Trzeba wierzyć zawsze w to że będzie lepiej i musi być lepiej. Ja pomimo tego że miałem już bliskie przeżuty też jestem po operacji i żyję choć były marne szanse.Chemię miałem silną składającą się z trzech rożnych mieszanek chemii do tego jeszcze dodatkowo w tabletkach.Jednak wytrzymałem i kiedy przeżuty się cofnęły, a guz zmalał do połowy z 7 cm zmalał do 3 cm zostałem operowany. Chociaż musiano mi sporo wyciąć to jednak żyję już ponad 11 miesięcy i w listopadzie będzie rocznica mojego drugiego życia które otrzymałem od Boga. Zawsze trzeba być dobrej myśli i mieć silną wolę walki.Pozdrawiam Ciebie i Twego męża i życzę mu z całego serca zdrowia. Ja leżałem w klinice miesiąc i były ze mną kłopoty a jednak przyszedł czas że też wyszedłem do domu i czuję się bardzo dobrze. Pozostaną jednak też obawy jak u wszystkich, czy nie będzie nawrotu choroby, ale z tym musimy się nauczyć żyć. Pozdrawiam Wszystkich życząc zdrowia.odpowiedz
    • Ala
      2017-10-06 18:49
      Dzien dobry. Czy zabieg pleurodeza to to samo co talkowanie? Czy po tym zabiegu można przyjmować jeszcze chemię i leczyć się radioterapią ?Dziękuję za pomoc. Alaodpowiedz
      • Alojzy
        2017-10-09 11:26
        Ala witaj. Nie znam Twojej sytuacji i nie znam tego tematu. Myślę że to ma związek z gromadzeniem się płynu w opłucnej i pleurodeza temu zapobiega. To samo i talkowanie.Jest to chyba sposób leczenia.Jeśli mogę jakoś Ci pomóc to doradzam Ci abyś trochę zawierzyła lekarzom. Życzę zdrowia.odpowiedz
    • bogdan
      2017-10-06 06:07
      Do Joanna - No to może najgorsze minęło. Chciałbym zobaczyć tu kiedyś Pani wpis że zabieracie tatę do domu bo rzeczywiście wszyscy bardzo wiele przeszliście i zasłużyliście na zwycięstwo. Ja na pewno trzymam kciuki za was wszystkich. Jeśli Pani będzie mieć nowe wiadomości to proszę napisać bo jakoś się zżyłem z wami i zaglądam tu kilka razy dziennie. Pozdrawiam.odpowiedz
    • Joanna
      2017-10-05 20:18
      Do Pana Bogdana i Pana Alojzego. Wczoraj tata odzyskał świadomość. Krążenie wróciło, ciśnienie jest dobre. Nerki pracują. Dziś zaczął sam oddychać. Mówi, niewiele bo jest zmęczony i toczy walkę. Jutro chirurdzy ponownie otwierają ranę po resekcji płuca, muszą wyczyścić środek pn tam cały czas jest infekcja, wyłozą środek gazami nasaczonymi środkiem przeciwbakteryjnym i pozostawia otwór tak żeby cały czas był dostęp do czyszczenia oplucnej. Jeszcze długa droga przed nami. Wczoraj i dziś przetaczali mu krew i podali osocze bogatoplytkowe. Tata walczy, oby jutrzejszą operację wytrzymał jeszcze.odpowiedz
    • Bogdan
      2017-10-03 11:48
      Do Joanna - Pani Joanna co się dzieje z tatą?odpowiedz
      • Joanna
        2017-10-03 12:22
        Stan ciężki. Nie oddycha sam, krążenie ma pobudzane, jest zakażenie wielonarzadowe. Tętno do 140. Podejzewam że już sepsa jest. Byłam pewna ze jest w najlepszych rękach, tak dązylam do tego szpitala żeby się tam znalazł... Pseudo lekarka nie rozpoznala w sobotę typowego objawu perforacji przełyku. Wieczorem tata krzyczał z bólu i tu już był stan ciężki. Rano w niedzielę nie odebrał telefonu więc mama dzwoni do lekarki. Lekarka powiedziała że już jest dobrze, że dren tatę uwieral. I tu sklamala, dlaczego? Nie rozumie tego. Przyjeżdżamy na 16ta w niedzielę a tata zaintubowany, uśpiony i na blok. Co powinno być zrobione już w sobotę pod wieczór. Wszystkie nieczystości, bakterie wydostaly się przez dziurę w przełyku i spowodowały zakażenie. Trzeba czekać... Szanse na przeżycie przy perforacji przełyku 50%. Więc jakieś są... Tylko że tata jest po poważnej operacji przecież...odpowiedz
        • Alojzy
          2017-10-03 18:23
          Joasiu nie wiem co powiedzieć.Miejmy nadzieję że będzie dobrze. Modlę się w jego intencji o zdrowie.odpowiedz
        • Bogdan
          2017-10-03 12:56
          Do Joanna - też gdzieś wyczytałem że 50%. Wierze że będzie w tych 50 procentach. Nie mam takich słów na określenie takiego zaniedbania. Takiego lekarza nie powinni zostawiać na dyżurze. Proszę napisać jak by Pani miała jakieś nowe informacje. Pozdrawiam trzymajcie się jakoś.odpowiedz
    • Joanna
      2017-10-01 19:01
      Panie Bogdanie i panie Alojzy. Tata jest właśnie operowany! Dostał perforacji przełyku zaraz przy żołądku. Myślę że podczas resekcji płuca nadcieli przelyk. Wczoraj straszliwie cierpiał. Dobrze mówił robiąc łyk wody ze czuje jakby powietrze ja wypychalo... Oby nie doszło do zapalenia otrzewnej, srodpiersia i sepsy. Jezu miej go w swojej opiece!!!!odpowiedz
      • bogdan
        2017-10-02 03:38
        Do Joanna - Jestem przerażony. Trzeci raz już słyszę podobną historie o Warszawie. Pani Joanno jeśli Pani chce może Pani do mnie zadzwonić podam Pani telefon do Pani Joli z Kielc jej tatę też drugi raz otwierali z miesiąc temu. Teraz jest już w domu. Może Pani coś podpowie. Pozdrawiamodpowiedz
        • Joanna
          2017-10-02 07:05
          Stan taty jest ciężki. Oczywiście doszło do zakażenia srodpiersia bo przez dziurę w przełyku wydostaja się różne nieczystości jedzenie, bakterie itp. Dostaje antybiotyki, trzeba czekać. Po resekcji płuca był taki zadowolony, tak dobrze się czuł ale musieli nadciac ten przelyk aż w końcu powstała dziura. A czy tata pani Joli też miał perforacje przełyku? Poproszę telefon do niej.odpowiedz
          • Joanna
            2017-10-02 08:08
            Szukam w necie informacji o szansach na przeżycie z zapaleniem srodpiersia. Nie mogę nikogo znaleźć, na żadnym forum. Nic nie ma.odpowiedz
            • Bogdan
              2017-10-02 10:44
              Do Joanna - 501701790 jak odbierze mąż to proszę poprosić Jole i powiedzieć że telefon ma Pani ode mnie .odpowiedz
    • Joanna
      2017-09-30 15:37
      Do Pana Bogdana i Alojzego. Tata ma trudności w przelykaniu wody, czuje ból w klatce, ma wrażenie jakby powietrze wypychalo wodę do góry... Czy to minie? Wczoraj zjadł obiad cały a dziś zwymiotowal.odpowiedz
      • Alojzy
        2017-10-01 07:56
        Do Joanny. Joasiu tak to bywa po operacji że zaczynają się jakieś problemy.Jeśli chodzi o mnie to ja miałem problemy z jedzeniem. Pierwsze dwa tygodnie prawie nic nie jadłem i schudłem około 10 kg.Wszystko mi śmierdziało do tego stopnia że na widok jedzenia zbierało mnie na wymioty. Do picia jakoś się zmusiłem. Dodatkowo zaczęła mi się zbierać woda w płucach i miałem problemy nawet spać bo się topiłem mimo drenu. Codziennie prawie robili mi zdjęcie RTG a profesor chodził zły na mnie i mówił że do piachu się pcham. Płuco lewy drugi płat, nie chciało się rozprężyć i dopiero póżniej okazało się że to chyba wina pylicy płuc. Jednak po prawie miesiącu wszystko wróciło do normy i wyszedłem do domu. Wagę odzyskałem a teraz mam jeszcze nadmiar wagi o 25 kg i dobrze się czuję. Tak więc jak widzisz na wszystko przychodzi swój czas. Z Twoim tatą też tak będzie. Taka operacja to poważna ingerencja w organizmie i musi z biegiem czasu się wszystko ustatkować. Pozdrowienia dla Was a szczególnie dla taty. Będzie dobrze i mocno w to wierzę.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-09-30 20:24
        Do Joanny - Ja kilka dni po operacji Przy jedzeniu stanęło mi wszystko i w żaden sposób nie chciało mi przejść dalej przez gardło. Popijając wodą z wielkim bólem w klatce piersiowej w końcu mi to przeszło. Po powrocie do domu praktycznie przy każdym posiłku miałem to samo nawet przy piciu płynów. Lekarz kazał mi jeść i pić powoli. Nauczyłem się jeść i pić po swojemu ale jeśli bym i dziś jadł zbyt szybko to zaraz mi zatyka. Kilka osób tez mi to potwierdzało. Robiłem też gastroskopie ale wszystko w porządku. Niestety ta dolegliwość mi pozostała. Ja bardzo często odczuwam ból w klatce piersiowej ale wszelkie badania nic nie wykazują więc przestałem się tym przejmować. Pozdrawiam. A swoją drogą wczoraj poznałem faceta który żyje już 14 lat po usunięciu lewego płuca.odpowiedz
    • Joanna
      2017-09-28 20:42
      Do panów Bogdana i Alojzego... Tato dziś miał operację jednak. O 14:30 wybudzili go. Ja z mamą dotarłysmy na 18tą do niego. Wchodzimy a on już telefon w dłoni i chciał dzwonić na ślepo bo jeszcze bardzo śpiący. Ale zadowolony bo nic nie boli, bardzo dobrze się czuje. Mówi że oddech jest taki jak był...Pani pielęgniarka z oiomu bardzo zadowolona, życzy sobie wszystkich takich pacjentów jak tata... Zlapalam lekarza prowadzącego który operowal, operacja przebiegła tak jak planowali... Rak dość zaawansowany, piął się wysoko i wysoko został usunięty... Oby obeszło się bez żadnych powikłań. Dziękuję panom za wsparcie, za wszelkie porady...odpowiedz
      • Bogdan
        2017-09-29 04:33
        Do Joanna- No to mi ulżyło że już po operacji, bo przez te kilka miesięcy śledzenia Pani wpisów bardzo się z Państwem zżyłem i nie ukrywam że miałem obawy bo to ja tak namawiam wszystkich na te operacje. Jesteście przykładem że da się załatwić jeśli się tego chce. Ja też po operacji mimo że mi usunęli całe płuco nie poczułem absolutnie że nie mam płuca i że gorzej mi się oddycha. Poczułem to dopiero w domu przy próbie najmniejszego wysiłku, ale da się z tym żyć. Tata jest chyba twardy facet że nie biadoli nad sobą więc da sobie rade. Niech dziadek pamięta o wnuczku że on na niego czeka. Pozdrawiamodpowiedz
      • Alojzy
        2017-09-28 21:14
        Joasiu bardzo mnie ta wiadomość cieszy że już szczęśliwie po operacji. Teraz niech jak najwięcej odpoczywa i ćwiczy oddech według zaleceń. Z dnia na dzień powinno być coraz lepiej. Przekaż ojcu pozdrowienia ode mnie i życzenia zdrowia. Ja będę o Nim pamiętał w modlitwie.odpowiedz
    • Bogdan
      2017-09-26 17:25
      Do Joanna - Ja też uważam tak jak Alojzy niech Pani pozwoli być tacie samemu. On będzie osłabiony i wyczerpany . Takie odwiedziny tylko przeszkadzają bo nie wypada spać jak ktoś siedzi koło łózka. Jeśli siedzi gdzieś na korytarzu też się człowiek martwi gdzie się dziecko poniewiera itd. Tata Panią zna i jak będzie czegoś potrzebował to powie. Tam nie ma po co siedzieć niech mi Pani uwierzy bo ja to przerabiałem. Moja córka siedziała gdzieś całą noc bo przecież nie pozwolili jej być na intensywnej terapii. Ona mi tylko przeszkadzała a nie śmiałem jej tego powiedzieć że nie chce mi się z nią gadać. Pozdrawiamodpowiedz
    • Joanna
      2017-09-26 08:37
      Dziękuję panom Bogdanowi i Alojzemu. Tata jest dobrej myśli, puki co się nie boi. Mówi że nie dociera do niego ze jest chory bo patrząc na niego to ktoś by pomyślał że ten facet jest w 100% zdrów! Można by powiedzieć że to niesamowite że to cholerstwo nie daje żadnych objawów. Tata ma trzy guzki. Największy ma 23mm. Gdyby nie mały synek to od jutra spedzilabym cały czas w szpitalu aż do wyjścia, wogole nie wracalabym do domu. Mam taką potrzebę wspierania go. To będzie bardzo trudne logistycznie dla mnie żeby być przy nim. Wierzę, że nie będzie żadnych komplikacji, Bóg musi mi pomóc. Wierzę w to mocno. Może za dwa tyg już będzie tu ze mną na kanapie. Proszę o pozytywne myśli płynące do mnie i do taty jutro. Pozdrawiam serdecznie. Będę pisać...odpowiedz
      • Alojzy
        2017-09-26 15:59
        Joasiu my na pewno będziemy myślami z Twoim tatą i jak ja tak i Bogdan trzymamy kciuki za niego.To dobrze że taka nie panikuje bo tak trzeba i już. Ty też nie bądz taka nadtroskliwa bo tato będzie potrzebował też samotności i odpoczynku od wszystkiego. Najważniejsze dla Twojego ojca jest to że wie że zawsze może liczyć na Ciebie. Tak to już jest z tym rakiem płuc że wtedy boli jak już prawie pomocy nie ma. Ja chociaż miałem bliskie przeżuty i guza prawie 7 cm też nie wierzyłem w to bo mnie nic nie bolało. Jak operacja u taty potrwa dłużej też się tym nie przejmuj bo Ci pisałem że około 2 godzin.Mnie z sali zabrali na operację o 7.30 i po chwili już spałem. Do sali mnie przywiezli po 15.00. Mieli ze mną więcej roboty bo usunęli mi płuco, oskrzela i 10 węzłów chłonnych oraz guza. Nie wiem jak długo mnie operowali ale ważne że żyję czego i Twojemu tacie gorąco życzę. Pozdrowienia i czekamy na wiadomość.odpowiedz
    • Joanna
      2017-09-25 18:14
      Witam. Tata w środę będzie miał usunięte całe lewe płuco. Ile trwa operacja? Jak to wygląda po?Kiedy wstanie z łóżka? Tak czekaliśmy na tą operację a teraz ja jestem przerażona.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-09-26 03:36
        Do Joanna- Znam historię Pani ojca i Pani starania od kilku miesięcy, zresztą znam sporo ludzi tu z tego forum którzy do mnie piszą lub dzwonią. Z Aloizym też czasami rozmawiamy Przez telefon. Od dłuższego czasu zaczynam wszystkich traktować jak bardzo bliskie mi osoby mimo że nikogo nie widziałem na oczy. Wszyscy którzy ze mną trzymają kontakt doprowadzili do operacji i wszystkim się udała. Czas pokaże co będzie dalej. teraz własnie odebrałem meila i wklejam jego treść--,,witam co tam u Pana słychac my juz m-c po zakonczonej terapii mama w miare normalnie funkcjonuje, jedynie czasem meczy ja kaszel w nocy takie ataki ma kaszlu jestesmy umwienie na wizyte to lekarz powie i czekamy na badanie mam nadzieje ze to bedzie juz koniec pozdrawiam serdecznie,,-- Jeśli ma Pani chęć to podam Pani telefon czy meila do osób już po operacji. Szkoda że tu sami nie piszą. Nic to Pani nie pomoże naturalnie ale ale ma Pani we mnie osobę której też bardzo zależy by Wam się udało tak jak mnie bo chyba Pani zauważyła że bardzo namawiam wszystkich na operacje, czasami wręcz atakuje jeśli uważam że ludzie nic z tym nie robią. Aloizy miał operację 2 godziny a ja 4 i pół od momentu zawiezienia na sale operacyjną. Może dlatego że Aloizy miał usunięty tylko jeden płat. Ja jestem daleki od tego by pisać wszystko bardzo optymistycznie ale my nie mamy innego wyjścia. Operacja daje szanse , dobrze Pani już wie że tylko szanse nie gwarancje. Po operacji zobaczy Pani tatę pod monitorami, prawie jak nieboszczyka ale proszę nie panikować bo to szybko mija. Ja trzeciego dnia już byłem na ogólnej sali i zdjęli mi już sączek bo nie miałem żadnych odchodów. Siódmego dnia zdjęli mi szwy i puścili do domu. Ja trzeciego dnia już chodziłem z tym pojemnikiem na nieczystości w ręce po salach odwiedzałem chorych. Nie będę ukrywał że wielu z pośród nich miało problemy z gojeniem się ran ale nic nikomu się nie stało po prostu dłużej byli w szpitalu, choćby piszący tu Alojzy. Proszę się nie zamartwiać, wieżę że przyjdzie taki dzień że będzie Pani wiozła tatę do domu. Tata niech się tylko nie załamuje i nie rozczula nad sobą. Przed nim są trudne miesiące ale musi dać rade, ma walczącą o niego córkę i wnuczka który będzie w przedszkolu chciał się pochwalić dziadkiem. Wcale po operacji tak źle się nie żyje, jak Pani chyba zauważyła ja nadal jeżdżę w góry i na przekór wszystkiemu w coraz wyższe. Trzymam za was kciuki bo zasłużyliście na to żeby wyjść z tego zwycięsko. Pozdrawiamodpowiedz
      • Alojzy
        2017-09-25 22:48
        Do Joanna. Witam Cię Joasiu i chciałem Ci dodać otuchy.Nie będzie tak żle i bądz dobrej myśli. Operacja potrwa do 2 godzin. Jeśli nie będzie jakichś niespodzianek z jego zdrowiem to zazwyczaj po dwu tygodniach wyjdzie do domu.Początkowo będzie miał problem z oddychaniem i ćwiczeniami ale to jest normalne.Będzie miał też założoną do wewnątrz rurę w celu wydalania płynów znajdujących się w opłucnej oraz pozostałości krwi i nieczystości. Ja miałem też usunięte lewe płuco, ale do tego jeszcze oskrzele,9 węzłów chłonnych oraz guza. Miałem też po operacji powikłania więc leżałem usztywniony miesiąc, ale w końcu wyszedłem i jestem już 11 miesięcy po operacji. Cierpliwości dla Was i życzenia zdrowia dla taty.odpowiedz
    • aldona
      2017-09-22 00:46
      Witam. Czy w opisie tk masa guzowata to guz - rak? plus jakieś pojedyncze satelitarne, małe, 2 -3 sztuki? i jakieś zwapnienie na obrzeżu? czy trzeba robić bronchoskopie? Pozdrawiam i proszę uprzejmie o poradę i informacje.odpowiedz
      • Alojzy
        2017-09-22 10:49
        Do Aldona. Masa guzowata to może być guz i należy zrobić dodatkowe badania takie jak bronchoskopia. Nie jest to takie złe. Ja ich miałem sześć, dwie przed operacją i cztery po operacji. Dodatkowe małe ślady to mogą być zwapnienia pozapalne np po nieleczonym zapaleniu płuc itp. Radzę Ci nie lekceważyć niczego. Staraj się poddać jak najszybciej specjalistycznym badaniom takim jak wycinek i jego badanie na obecność nowotworu. Jeśli będzie podejrzenie raka to staraj się skontaktować z torakochirurgiem w Twojej okolicy. Ja mam takiego we Wrocławiu w klinice na ulicy Borowskiej. Tam byłem operowany. To właściwy lekarz który cię dalej poprowadzi. Jestem po operacji raka złośliwego i chemioterapii dlatego wiem co ci piszę.Nie lekceważ tego a będzie dobrze. Jeśli potrzebujesz jakieś dorady to dzwoń do mnie. Poniżej w innych moich wpisach jest tel. do mnie. Zapamiętaj jedno: Rak to jeszcze nie śmierć. Trzeba podjąć walkę z nim jak najprędzej a będzie dobrze. I bez paniki i strachu, bo to zły doradca. Powodzenia.odpowiedz
    • Iwona
      2017-09-21 02:31
      Witam . Mój tata ma 82 lata 4 miesiące temu wykryto u niego nowotwór pluc umiejscowiony w pobliżu dużych naczyń z tego powodu nie można było wykonać biopsji wiec nie wiemy jaki to rodzaj .W ciągu 4 miesięcy urósł 9 mm teraz ma 26 mm.Lekarz proponuje operacje mówi ze usunie węzły i pluco tata nie ma przerzutow Problem w tym ze nie zgadza się na operację a lekarz nie proponuje nic w zamian . Jestem zrozpaczona czy powinniśmy zmienić lekarza nie wiem co robić ?odpowiedz
      • Bogdan
        2017-09-21 10:15
        Do Iwona - Pan Aloizy ma całkowitą racje, tata musi się się poddać natychmiast operacji i powinien się cieszyć że znaleźliście lekarza który chce operować. Na udaństwo podobno lekarstwa nie ma ale powinien sobie zdawać sprawę że tak łatwo się też nie umiera czasami w okropnych mękach a pewne jest że bez leczenia długo nie pociągnie. Pozdrawiamodpowiedz
        • Iwona
          2017-09-22 00:21
          Tata ma POCHP pluca ma nie bardzo wydolne lekarz ostrzega ze położenie nowotworu blisko pnia plucnego stwarza zagrożenie krwotoku . Pewnym rozwiązaniem jest obserwacja i diagnozowanie wzrostu badaniem Pet.Nie mogę nalegac na operacje jesli się nie powiedzie nie poradzę sobie z tym .odpowiedz
          • Joanna
            2017-09-22 10:09
            Mój tato również ma pochp i zatorowosc płucna ostatnio wykryli ale jednak lekarze prowadzący torakochirurg zdaje sobie sprawę z tego że operacja to jedyna szansa dla taty więc dążą do tego. Przy resekcji całego płuca tacie będzie ciężko oddychać dlatego dolny płat ten malutki kawałek lewego płuca doszyja do tchawicy. Ale to trzeba trafić do dobrego fachowca po prostu lekarza który naprawdę chcę pomoc bo w innym szpitalu powiedzieli ze tato nie kwalifikuje się do operacji. Pani Iwono nie trzeba się załamywać tylko działać. Mój tato ma 63 lata ja mam 33 i też jest mi ciężko zwłaszcza że synek mój ma półtora roku i myślę o tym żeby chociaż trochę pamiętał dziadka. Pozdrawiam, trzymam kciuki.odpowiedz
          • Bogdan
            2017-09-22 05:32
            Do Iwona - Proszę Pani proszę nie wypisywać co Pani przyniesie ślina na język bo przy okazji okazuje się że i ja opowiadam pierdoły. Najpierw pisze Pani że lekarz chce usuwać płuco tylko tata się nie zgadza. Lekarz natomiast nie proponuje nic w zamian. Teraz znów Pani pisze że musiałaby Pani naciskać lekarza na operacje bo lekarz już nie jest taki chętny do operacji a ojciec już chyba nic nie mówi. Natomiast lekarz proponuje wam inne rozwiązanie. Dobrze by było by Pani bardziej się skupiła na tym co mówią lekarze. Pozdrawiam tatę.odpowiedz
            • Iwona
              2017-09-22 07:32
              Proszę czytać ze zrozumieniem .to mniejsce nie jest dla mnie . Pozdrawiam .Nie pisałam o naciskaniu na nikogo .Przykro ze Pan taki autorytarny sądziłam ze jest tu zrozumienie ale widzę ze dyrektywy i wręcz Boska nieomylności w Pańskiej osobie .odpowiedz
              • Alojzy
                2017-09-22 11:06
                Do Iwony. To Pani pierwszy wpis: " Lekarz proponuje operacje mówi ze usunie węzły i pluco tata nie ma przerzutow Problem w tym ze nie zgadza się na operację a lekarz nie proponuje nic w zamian . Jestem zrozpaczona czy powinniśmy zmienić lekarza nie wiem co robić ? " Myślę że czytamy ze zrozumieniem co Pani pisze. Dla tego udzielamy do tego swojej dorady. Proszę ze zrozumieniem przeczytać swój wpis z dnia; 2017-09-21 02:31 wtedy krytycznie podejdzie Pani sama do siebie. Pozdrawiam Panią Iwonę a Tacie życzę zdrowia.odpowiedz
      • Alojzy
        2017-09-21 09:18
        Do Iwona. Zmiana lekarza chyba nic nie da bo tata też może odmówić operacji i jest to jego prawo. Może by coś dało gdyby tato porozmawiał z kimś takim jak ja, co już to mam za sobą. Twemu tacie trzeba wytłumaczyć skutki jego odmowy. Najlepszym wyjściem u taty jest operacja puki czas. Każdy rak prędzej czy póżniej zaatakuje inne narządy a wtedy na operację będzie już za póżno i nic wtedy już nie dają żadne zgody na operację. Mogą się pojawić bóle nie do zniesienia i wtedy będzie bardzo żałował swojej decyzji odmowy operacji. Ja też jak każdy z nas,bałem się chemioterapii a najbardziej operacji. Wycięto mi płat płuca, oskrzela, węzły chłonne i 7 cm guza. Teraz jestem już 11 miesiąc po operacji i dobrze się czuję, a miałem już bliskie przerzuty. Gdyby nie operacja to już bym nie żył bo dawali mi 3 m-ce życia, choć mnie nic nie bolało. Pozdrawiam i życzę tacie zdrowia, a jak mogę pomóc Go przekonać to chętnie mu pomogę jako starsza już bo 67 letnia osoba. Nikt nie chce cierpieć i Tacie też tego nie życzę dlatego musi wszystko przemyśleć. Mój telefon: 696899296odpowiedz
    • Bogdan
      2017-09-20 17:37
      Do Joanna- Pani Joanno proszę niech nam Pani tu da znać co dalej z tatą.odpowiedz
      • Joanna
        2017-09-20 20:20
        Witam, zostawiłam go dziś w szpitalu i tyle na dzień dzisiejszy. Jutro będzie obchód z prof Orłowskim więc będę już więcej wiedzieć. Mam nadzieję, że już dojdzie do tej operacji...odpowiedz
        • Anna
          2017-09-27 16:55
          Pani Joanno, bardzo proszę podpowiedźiec mi jak można się dostać do profesora Orłowskiego,, może to być prywatna wizyta. Dzwoniłam pod wskazany nr telefonu, ale jest nieaktualny. Błagam Panią o kontakt na nr telefonu 600 110 268 z góry bardzo dziękuję. Pozdrawiam serdecznie.odpowiedz
        • Bogdan
          2017-09-21 05:35
          Do Joanna - Jeszcze w czerwcu tu na forum pisała taka Pani Jola to było wtedy jak napisałem do Pani by do mnie pilnie zadzwonić. Jej tatę też nie chcieli operować bo ma kilka innych schorzeń. Ja z nią utrzymuje kontakt telefoniczny , wiem wszystko co się dzieje z jej ojcem. W końcu załatwili operacje też u Orłowskiego. Po operacji miał trochę problemów ale od około 2 tygodni jest już w domu. Szkoda że ona tu nie pisze mimo że jej to sugerowałem. Jeśli by były Pani potrzebne jakieś informacje to ja mogę podać jej nr telefonu. To bardzo miła osoba tak że nie trzeba się wstydzić czy obawiać.Ona jest z Kielc. Pozdrawiam i teraz ja zaciskam kciuki by wszystko się skończyło dobrze.odpowiedz
    • Aga
      2017-09-20 10:44
      Dowiedzieliśmy się w poniedziałek rak płuc II stopnia 4 mm , w piątek jedziemy do prof. Rybojad. Czy ktoś możne coś więcej o Nim powiedziec? Boimy sie, mama jeszcze bardziej. Ale wspieramy ja jak tylko umiemy najmocniej. Może ktoś miał podobna sytuacje? proszę o jakiekolwiek informacje, będę wdzięczna.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-09-20 17:33
        Znam przelotnie doktora Pawła Rybojada , pracował w klinice w lublinie na Jaczewskiego tam gdzie byłem operowany, ale na pewno nie jest profesorem.Podobno teraz pracuje gdzieś w Kielcach ale zaznaczam że nie wiem czy o niego chodzi, Wracając do tego raka to proszę Pani jeśli on ma 4 mm to pryszcz nie rak. Trzeba to usunąć i po kłopocie. Jak Pani chyba tu zauważyła tu są ludzie z rakami kilkucentymetrowymi i w dodatku z przerzutami. Kompletnie nie ma se czego obawiać. Usuwać to świństwo najszybciej jak się da. Pozdrawiamodpowiedz
    • Bogdan
      2017-09-18 16:16
      Miałem trochę strachu ale właśnie wróciłem od lekarza i na strachu się skończyło. Koleiny rok mam wolne do następnego badania więc już od dziś zacznę planować przyszłoroczny urlop. Pozdrawiam wszystkich i nie poddawać się , nie może jakiś tam rak nami rządzić.odpowiedz
      • Alojzy
        2017-09-18 21:47
        Do Bogdana. No to życzę Ci przyjacielu samych takich miłych informacji. Sobie i innym też. Bądzmy dobrej myśli że takich rocznic jeszcze sporo doczekamy.Gratuluję Ci Bogdan tych pięć lat i życzę Ci doczekania w zdrowiu dużo, dużo więcej lat, bez zmartwień i kłopotów. Bogdan niedługo bo 7 listopada też będę się mógł pochwalić przeżyciem pierwszej rocznicy po operacji. A była taka mała szansa. Życzę Wam wszystkim zdrowia, wiary w siebie i siły do walki, wytrwałości oraz samych szczęśliwych wiadomości.odpowiedz
      • Joanna
        2017-09-18 18:34
        Ufff....Nie mogło być inaczej. Panie Bogdanie czyli ile czasu od operacji minęło?odpowiedz
        • Bogdan
          2017-09-18 19:37
          Do Joanna - szóstego grudnia będę miał pięć lat jak wróciłem do domu ze szpitala, akurat na Mikołaja. Mówiłem Pani że mnie nie tak łatwo wykończyć. A poważnie to nauczyłem się chyba już z tym niebezpieczeństwem żyć. Prawda jest też taka że nie wolno sobie pozwalać na słabość. Najgorsza rzecz to zamykać się w domu i rozczulać nad sobą. Dobrze by było bym kiedyś to samo mógł usłyszeć o Pani tacie. Pozdrawiamodpowiedz
    • Locksher
      2017-09-16 03:49
      Cześć. Pojawił się problem z płucem w rodzinie. Decyzja- terapia złotem i srebrem oraz krzemem. Na kanwie przypadków - wielu - w tym znajomego z tv - rewelacyjna skuteczność tej niekonwencjonalnej metody. Przeczytane wpisy zdają się dowodzić, że klasyczne leczenie jest nędznie skuteczne. Byłem osobiście przeciwny rezygnacji z "normalnego" leczenia, ale po przeczytaniu postów - zmieniam zdanie o 189 stopni. Pytanie - czy ktoś tej niekonwencjonalnej metody spośród Państwa już także próbował? Będę wdzięczny za info - choć już zdania na pewno nie zmienię. Pozdrawiam - i wszystkim życzę zdrowia.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-09-17 14:09
        Nie znam takich słów na określenie tego wpisu.odpowiedz
        • locksher
          2017-09-18 23:23
          No to może trzeba poszukać? Moje pytanie tyczy się poszukania skuteczniejszej metody, niż rutynowe kasowanie za wizyty i standardowa procedura, z różnymi niestety efektami. Pewnego znajomego już wypisano ze szpitala, w celu nie ukrywanym, wszyscy byli gotowi niestety. Sprowadzono mu coś z zagranicy, właśnie jakiś środek na bazie wspomnianych minerałów - żyje do dziś, a było to z rok temu? I to nie jest jeden przypadek. Stąd pytanie o ów środek i doświadczenia z nim. Bo z relacji innych osób wynika, że empirycznie, czy statystycznie, może być skuteczniejszy. Może jednak ktoś merytorycznie się wypowie.odpowiedz
    • Alojzy
      2017-09-15 12:45
      Jak chyba wiecie uczestniczę tu na tym forum i staram się tak jak piszący tu Bogdan niejednym pomóc lub udzielić rady. My z Bogdanem jesteśmy już po operacji raka złośliwego płuc lecz zawsze pozostanie ten strach czy czasem nie będzie powrotu choroby.Nie życzę tego ani sobie ani Wam, ale obawa zawsze pozostanie. Przy innej ważnej dla mnie sprawie natrafiłem przypadkiem na stronkę internetową o lekarstwie na raka metodą krzemową opracowaną w latach 50-.tych przez dr Anatol Rybczyński lekarz, onkolog - chirurg, pragmatyk i praktyk,.Nie zmuszam Was do niczego ale może warto dla tych co nie mają już szansy na chemioterapię i operację, poczytać ten artykuł. Informacje dotyczące preparatu „Krzem” Pozdrawiam i życzę Wam zdrowia.odpowiedz
    • Grzegorz
      2017-09-12 21:47
      Dziękuję za odpowiedzi lecz,........... Moja ukochana ...,.... proszę wybaczyćodpowiedz
      • Bogdan
        2017-09-15 21:36
        Do Grzegorz - Ktoś kiedyś powiedział , nie wiem kto " człowiek bez względu na wszystko żyć musi nadal"odpowiedz
    • Bogdan
      2017-09-12 09:48
      Do Grzegorz - Panie Grzegorzu i jeszcze jedno jeśli by miał Pan trudności z dostaniem się do prof Krawczyka to proponuję umówić się na wizytę prywatną z prof Polkowskim on Panu pomoże jeśli naturalnie będzie to możliwe. Prof Polkowski Przyjmuje prywatnie w TOP MEDICAL Lublin nie podaję bliższych danych bo mi usuną wpis jako reklama. Na temat obu prof proszę szukać informacji w internecie tam też z łatwością znajdzie Pan tel do rejestracji. Ja swoje leczenie zaczynałem od prof Polkowskiego. Pozdrawiamodpowiedz
      • Joanna
        2017-09-12 10:53
        Panie Bogdanie a co u Pana? Jakie decyzje? Trzymam cały czas kciuki i wierzę, że jeszcze długo Pan tu z nami będzie.odpowiedz
        • Bogdan
          2017-09-12 18:21
          Do Joanna -Dziękuje Pani za zainteresowanie moją skromną osobą. Proszę Pani mnie nie tak łatwo wykończyć a ponadto powiadają że złego diabli nie wezmą. A poważnie wygląda to tak. Widziałem go w monitorze, strasznie nie miłe wrażenie że takie diabelstwo siedzi sobie wygodnie i trudno się do niego dobrać. Jest bardzo malutki ma 3 milimetry usadowił. W opisie z TK facet użył określenia że jest STACJONARNY a to by oznaczało że miałem go już w ubiegłym roku. Ponadto użył określenia że opisu dokonano w porównaniu do poprzedniego Tk. Niestety nie zabrałem płyty z poprzedniego TK i doktor nie mógł porównać czy on był już w ubiegłym roku. Będę więcej wiedział 18 września. Jeśli się okaże że był już w ubiegłym roku to nie będzie ruszany dokąd się nie będzie powiększał ale to na razie tylko gdybanie. Umiejscowił się skurczybyk w część trzewnej jest zrośnięta z płucami a dokładnie w miejscu po byłym płucu. Co u Pani taty? Czy udało się zoperować?. Pozdrawiam wszystkich rakowców i ich rodziny.odpowiedz
          • Joanna
            2017-09-12 21:03
            Panie Bogdanie wierzę, że taki był rok temu i będzie powoli postępował. Trzeba myśleć w miarę pozytywnie. Zauważyłam, że pan jest człowiekiem twardo stapajacym po ziemi a tacy ludzie żyją dłużej... Znam kilka takich przypadków. Tata był tydzień w klinice na płockiej i stety bądź niestety wykryli zatorowosc /zakrzepice i to trzeba wyleczyć przed operacją. Dobrze,że wykryli bo prędzej pewnie zator by tatę zabił niż rak. 20 tego za tydzień ma się zgłosić ponownie do kliniki. Miejmy nadzieję, że już się uda zoperowac. Pierwszą diagnozę tata dostał 9 maja i tak się to ciągnie. Wtedy guzek miał 23mm do tej pory nieznacznie się powiększył. Tata czuje się fizycznie całkowicie zdrowy, do tej pory nie wierzy, że tam coś jest... Ale taki jest właśnie rak płuc, siedzi przyczajony cicho... do czasu... Pozdrawiamodpowiedz
    • Grzegorz
      2017-09-10 23:15
      Do Ewa i Trajmok proszę o podanie gdzie można leczyć tą metodą do kogo się zwrócić proszę o pomocodpowiedz
      • Bogdan
        2017-09-12 01:40
        Do Grzegorz - Panie Grzegorzu. Nie wiem jak jest w innych miastach ale wiem o Lublinie. Klinika Pneumonologii w Lublinie prowadzi badania kliniczne immunoterapii raka płuc. Dobrze by było dotrzeć do prof. Pawła Krawczyka. Wielkich nadziei niech Pan sobie jednak nie robi ale próbować trzeba wszystkiego. Jeśli by miał Pan bliską rodzinę w Niemczech mógłby Pan łatwiej tam załatwić leczenie. Pozdrawiamodpowiedz
      • Ewa
        2017-09-12 01:02
        Do Grzegorz Immunoterapia jest stosowana głównie w szpitalach klinicznych. Moja mama została zakwalifikowana w szpitalu klinicznym- Warszawa ul. Rentgena. Również Gdańsk, Wrocław..Pacjent musi się zakwalifikować, czyli próbki z badań wysyłane są do Ameryki i oni kwalifikują do badań klinicznych. Na pewno nie może być przerzutów do głowy-to dyskwalifikuje pacjenta do leczenia immunoterapią. Jeśli ma Pan jeszcze pytania to proszę pytać. Wszyscy wiemy, że to również nie wyleczy raka płuc, ale przedłuży życie i o to chodzi-o życie...pozdrawiam-Ewaodpowiedz
    • Trajmok
      2017-09-05 23:37
      Witam, Podaje realne historie: 1. Moja ciocia: Rak płuc gruczołowy 4 st ( 05.2014), objawy 10.2013- nie rozpoczęła leczenia.4 cykle chemii ( na bazie platyny) C Onkologii Warszawa. 04.2015 progresja- 2 cykle chemii brak poprawy. Radioterpia. Zgon 09.2015. Wiek 68 2. Moja mama Rak płuc gruczołowy 4 stopień 05.2017 4 cykle cisplatyna+pemetreksed + nivolumab- ( leczenie eksperymentalne)b dobre sampoczucie.Obecnie udział w programie. B dobre sampoczucie. Brak zmian narządowych stabilizacja zmian. wierze w długie przeżycie. Odnośnie raka drobnokomórkowego znam 2 osoby które były leczone około 3 lata. Raki te generalnie ( wszystkie płuc) rokują źle rzadko są wykrywane w stopniu operacyjnym. Niemniej od 2014/2015 jak można dowiedzieć się 5 letnie przeżycia wzrosły kilka razy( z 4 do 16%).szału nie ma ale ktoś jest w tych 16 %.Cały czas wprowadzane są ( lub raczej badane) nowe cząsteczki. Dlatego cały czas należy walczyć i wspierać osoby chore. Nikt nie wie kto przeżyje a kto nie.odpowiedz
      • Ewa
        2017-09-07 00:33
        Ewa do Trajmok Witam, Wreszcie ktoś napisał coś optymistycznego ! Dziękuję w imieniu swoim i mojej chorej mamy. Zgadzam się z Panem w 100 %. Nikt nie mówi o wyleczeniu z raka płuc, ale lekarze dążą do wydłużenia czasu przeżycia. Tak jak Pan napisał, powolutku, ale rośnie ten procent osób które żyją dłużej. Pana mam ma nivolumab, moja atezolizumab. Pana ma poprawę i moja również. Moja mama przyjęła już 7 cykli immunoterapii i guz maleje ! I o to chodzi..żeby ten czas wydłużyć. Jeżdżę i widzę osoby, które 3 lata są na nivolumabie (uwaga-bez chemii) więc dla nich to jest dopiero szansa. Jeszcze mają czas na chemię. Immunotrapia jest głównie dla osób bez szans na operację, choć i po operacji są osoby przyjmujące nivolumab lub atezolizumab... Jestem ostatnia żeby napisać tu komukolwiek-jest szansa lub jej nie ma. Należy robić wszystko żeby ten czas życia wydłużyć....czego Pana mamie, również mojej i wszystkim chorym na raka płuc serdecznie życzę. Pozdrawiamodpowiedz
        • Ela
          2017-09-12 20:47
          Witam czy te leki o ktorych Pani pisze sa dostepne tylko dla ludzi z mutacjami genetycznymi? Moja mama ma niedrobnokomorkowy guz lewego pluca gruczolak. Obecnie skonczyla 6 cykli chemi Alimta, guz sie zmniejsza ale boje sie co bedzie dalej.odpowiedz
          • Alojzy
            2017-09-19 07:57
            Do Ela. Jeżeli chcesz by Twoja mama przeżyła to radzę Ci abyś jak najprędzej skontaktowała się z dobrym Torakochirurgiem. Może myślicie że to sporo kosztuje? wcale nie i ja nie miałem żadnych dodatkowych kosztów.Musicie się spieszyć bo rak dalej niszczy.Ja miałem raka płasko nabłonkowego niedrobno komórkowego prawie 7 cm. Po badaniach PET/CT okazało się że mam już bliskie przerzuty i tylko dni dzieliły mnie od przerzutów odległych a wtedy było by już za pózno na operację. Zastosowano mi chemioterapię neoadiuwantową składającą się z mieszanki wielu składników chemii i guz się zmniejszył o połowę. Wtedy mnie skutecznie operowano i żyję już 11 miesiąc. Dla Twojej mamy radzę jak najprędzej operację bo niedługo będzie na wszystko za pózno, bo rak uderzy z podwójną siłą. Jak masz blisko do Wrocławia to tam jest torakochirurg dr.Krzysztof Dudek. Wystarczy wpisać w internecie i go znajdziesz wraz z kontaktem. To bardzo dobry i cierpliwy człowiek.Jeśli kogoś bierze strach przed salą operacyjną i operacją to powiem Wam że w moim przypadku nawet sali nie widziałem bo mnie tam zawiezli już śpiącego, więc dodatkowych stresów nie będzie i obudzicie się już po operacji. Życzę wszystkim pomyślności i zdrowia, oraz szybkich odważnych decyzji. Jak Wam potrzebne jakieś dodatkowe rady to dzwońcie; 696899296 to mój telefon.odpowiedz
            • ewa
              2017-09-28 21:14
              Byłam u Pana doktora.mama rak płuc NOS III A ale guz bilsko głównych naczyń krwionośnych i nie ma jak operować.Jest po 2 cyklach chemii i teraz ma mieć radioterapie.Bardzo się o nią boję bo gorączkuje i lekarze twierdzą że to przez ten guz.guz wielkości 8×7x9cm.odpowiedz
          • Bogdan
            2017-09-14 17:44
            Do Ela- Proszę Pani mama ma raka nie drobno komórkowego więc ma szanse być zoperowana i w tym kierunku należy szukać pomocy. Immunoterapia to ostateczność, to dla ludzi którzy nie mogą być operowani. Wcześniej u dołu opisywał swój przykład Pan Alojzy on też był po chemii i jest już po operacji. Może Pani z nim nawiązać kontakt bo podaje tam wiele danych. Zrobi Pani jak zechce ale tu ludzie podają wiele nazwisk torakochirurgów i jak do tej pory operacja jest jedynym najskuteczniejszym sposobem na dłuższe życie. Pozdrawiamodpowiedz
    • chomik
      2017-09-02 12:11
      Mój Tata nie dozył roku po diagnozie Ci nie operowani szybciej umieraja rak ich zjada i zabieram na Ukochane osoby jesem tego zdania pownni ich leczyć i jest lek na raka jestodpowiedz
      • SYNOWA
        2017-09-03 22:02
        Chomik nie prawda mój tata tzn walczy ponad rok... Miał 4 stopnia raka płuc z przerzutami na wszystko co możliwe oprócz kości. Przeszedł 6 cykli chemii (w Warszawie powiedzieli że. Nie ma sensu leczyć bo zostało mu max 3 miesiące) po chemioterapii 5 miesięcy spokoju . I znowu to samo... Zaczęła się chemia ta znosi gorzej ale wciąż funkcjonuje nawet chodzi do pracy ma 59 lat. Dr mówi teraz że po chemioterapii będzie radioterapia tego jedynie się obawiam... Nie ma mowy o operacji, a i tak mamy nadzieję że wyjdzie z tego na dobre i będzie nam bawić wnuki 😌odpowiedz
        • Bogdan
          2017-09-04 04:00
          Do synowa- Miałem się za twardego faceta bo mimo operacje i chemii pracuje nadal ale Pani tata jest jeszcze bardziej uparty. Pracuje nadal mimo drugiej serii. Ja bym chyba już nie dał rady. Ja też mam 59 lat. Nie ma co siedzieć w domu i rozczulać się nad sobą. Ja tego roku zabrałem wnuki na Mont Blank więc tata też niech pamięta że wnuki na niego liczą, że jest potrzebny i musi żyć jak najdłużej. Pozdrawiamodpowiedz
          • SYNOWA
            2017-09-04 18:07
            Do Bogdan - do pracy chodzi na chwilę obecnie... Bo nie daje chyba rady na cały dzień 😒 boję się co będzie bo jest strasznie agresywny. Ale to dopiero 1 cykl tej 2 chemii.. I obawiam się radioterapii jak to będzie 😒 ale za 10 miesięcy ślub jego córki i musi dac rade wierzymy w teścia ! Ta chemię znosi gorzej nie chce jeść i nie ma takiego ADHD jak po 1...odpowiedz
            • Bogdan
              2017-09-06 20:05
              Do synowa - Większość się tak zachowuje, agresywnie niemiło odpowiada itd z nami jest urwanie głowy. Rodziny nie wytrzymują. Ja też taki byłem, zamykałem się w domu. Z czasem to minie. U mnie przynajmniej z rok takie miałem amory i byłem tego świadomy że wszystkim wkoło dokuczam. Dobra rada to schodzić mu z drogi i o nic nie pytać. Nie ma co mu nadskakiwać bo to działa odwrotnie. Pozdrawiamodpowiedz
            • SYNOWA
              2017-09-04 18:09
              A dodatkowo bierze zioła jakieś, guzy z brzozy i pestki moreli... i witaminę lewoskrętną. Polecam.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-09-02 17:12
        Do chemik- Panie chemik napisz mi Pan nazwę tego leku to sobie kupie. Mase ludzi może Pan uratować.odpowiedz
    • Bogdan
      2017-08-31 04:08
      Do Ewa - Pani Ewo Pani wpis odbieram jak by była Pani oburzona na moją ocenę raka i jak mogę dyskutować z prof. Orłowskim.Zapewniam Panią że nie znajdzie Pani w moich wpisach nic co by się różniło od jego wypowiedzi z tym tylko że on nie mówi tego tak dosadnie jak ja. Nigdzie nie napisałem że ci po operacji będą żyć a ci nie operowani poumierają. Ja wszędzie piszę że wczesne wykrycie i szybka operacja dają szanse na dłuższe przeżycie. nie na wyleczenie tylko dłuższe przeżycie. Nie wiem czy Pani zauważyła artykuł powyżej tam są rokowanie i przy raku nie drobno komórkowym jest mowa o 5-cio letnim okresie natomiast przy raku drobno komórkowym o 2-u letnim okresie przeżycia. To że jakaś Pani znajoma po operacji już nie żyje a mama bez operacji czuje się dobrze to nie jest argument, wręcz przeciwnie. Ktoś by mógł Panią wysłuchać i nie poddać się operacji bo po co ryzykować rozharatanie pół klatki piersiowej. Profesor Orłowski bardzo dobrze Pani odpowiedział bo to przecież nie potrzeba specjalisty by wiedzieć że leczenie zależy od stopnia zaawansowania choroby. Jeśli Pani jest tak dociekliwa to szkoda że nie zadała Pani Profesorowi kolejnego pytania.(Po co kroi ludzi jeśli można to załatwić chemią bezboleśnie). Mam nadzieje że Pani jeździła z mamą na chemioterapię i że nawiązała znajomości z osobami które też były w podobnej sytuacji , a czas wszystko pokaże. To że mama żyje 6 miesięcy to raczej normalna rzecz. Dobrze by było i pewnie bardzo wielu chorych cieszyło by się jeśli by Pani się tu odezwała za dwa lata i potwierdziła to samo. Dobrze by było jeśli ma Pani takie informacje pocieszyć też tutaj innych że wśród Pani znajomych ktoś żyje powyżej 2-u lat. Jeśli ma Pani trochę czasu to może Pani trochę poszukać w internecie i przekona się Pani że rak drobno komórkowy zachowuje się dokładnie tak jak Pani opisuje. Tu poniżej jest sporo wpisów ludzi u których ktoś choruje na raka drobno komórkowego radze poczytać. Jest tu SYNOWA która od ubiegłego roku opisuje chorobę teścia, jeśli zada sobie Pani trochę trudu to Pani sprawdzi że w niczym tu się nie mylę. Nie chciałbym by ktokolwiek szukający tu pomocy lub rady brał na poważnie rozważania i upraszczanie sprawy według rozumowania Pani Ewy. Na całkowite wyleczenie praktycznie nikt z nas szansy nie ma to jest fakt ale tylko i wyłącznie jak do tej pory jedyna szansa na DŁUŻSZE PRZEŻYCIE to operacja jak najszybciej. Szkoda że tu nie odzywają się osoby lub ich rodziny po kilku latach leczenia. Pani Ewo Pani mamie życzę dużo zdrowia i cierpliwości, przede wszystkim cierpliwości , zresztą pani też cierpliwość i wyrozumiałość będzie bardzo potrzebna i mam nadzieję że za kolejne pół roku odezwie się tu Pani i to wszystko potwierdzi.Możliwe że mnie już nie będzie ale ludzie chorować nadal będą.odpowiedz
      • Ewa
        2017-08-31 18:29
        Do P.Bogdan Hmm.chyba aż zamyślę się na Pana wpis...Jest Pan osobą chorą na raka-prawda,więc życzę Panu kolejnych pięciu lat w zdrowiu i potem kolejnych.. Ale pozwolę sobie odpowiedzieć na pana list do mnie i utwierdzić,że moje rozważania na temat chorowania na raka płuc wynikają tylko i wyłącznie z wizyt w szpitalu klinicznym-Warszawa ul. Roentgena. Pana zaś opierają się na poczytaniach w internecie. Pewnie wszyscy czytamy,ja też,ale internet i zawarte w nim statystyki nie są wyrocznią ! Jak również opisywania kliku wybranych osób...Najlepiej właśnie być wśród chorych,rozmawiać i obserwować... Ja zdaję sobie sprawę z postaci drobnokomórkowego raka płuc, jednak osobiście znam przypadek 7 letniego przeżycia na ten typ nowotworu..więc jak to się ma do statystyki 2 lat ? Nie opierajmy się aż tak bardzo na internetowych cyferkach, bo każdy jest odmienną jednostką genetyczną i nikt nie wie jak dany organizm się zachowa...Ale tak jak Pan napisał czytelnikom,żeby nie opierali się na moim rozumowaniu.Tak więc nikogo nie namawiam na moje rozumowanie. Tak jak napisałam moje rozumowanie wynika z półrocznych wizyt na oddziale. Właśnie dziś wróciłam. Od 8 rano do 16. Jak Pan myśli co tyle godzin robiłam ? Nie trzymałam mamy za rękę,ale rozmawiałam z dziesiątkami pacjentów, bo tam jest jedna wielka rodzina i każdy opisuje swój przypadek i tego chce. A cóż robimy tak te 6-7 godzin. Otóż spotykamy się z pacjentami zakwalikowanymi do immunoterapii-pewnie Pan słyszał lub nie..Tak więc Tu moje rozumowanie dla chorych na raka płuc ! Szukajcie szpitali klinicznych. Immunoterapia- np. 4 lata podawania leku bez chemii-takie przypadki spotykam na oddziale. I to jest właśnie ta nadzieja na wydłużenie życia dla osób chorych na raka płuc. Niezależnie od rodzaju nowotworu. Ja o swojej mamie na razie nic nie mogę powiedzieć,bo to przecież tylko 6 miesięcy (tylko i aż) i jak to Pan Bogdan powiedział-typowe dla tego rodzaju raka. Niech tak będzie,nie będę się sprzeczać,bo nie o to chodzi. Zobaczymy co da immunoterapia. Bardzo chciałabym zrobić wpis za dwa lata.......a może i później... Jeszcze krótko o operacjach. Ja nie podważam operacji,ale moja wypowiedź miała na celu stwierdzenie,że i operacje nie są gwarancją. Tylko o to chodziło. I tu znów należy rozważyć, jak organizm mojej nieżyjącej sąsiadki zareagował. Po operacji rozsiał się z krwioobiegiem i już. Tak wyszło,ale to nie znaczy,że mamy się nie operować.. No,ale cóż nie opierajcie się drodzy na moim rozumowaniu, bo cóż się ma fakt, który dziś przywiozłam z oddziału. Dziesiątki ludzi z immunoterapią, żyją po kilka lat i jest dobrze.I to nie jest z internetu,ale z dzisiejszej wizyty na oddziale... Pozdrawiam serdecznieodpowiedz
        • Bogdan
          2017-09-01 06:25
          Do Ewa- Pani Ewo odbieram to jak by robiła Pani że mnie matoła. Zawsze namawiam chorych i ich rodziny by jeśli to możliwe wszelkimi sposobami doprowadzili jak najszybciej do operacji bo to jest szansa na dłuższe przeżycie i w miarę dobrej kondycji bo ja cały czas pracuje mi mo że mam grupę całkowicie nie zdolny do pracy i wymaga opieki osoby trzeciej. Każdy torakochirurg to potwierdzi.Osoby z rakiem drobno komórkowym mają dużo mniejsze szanse i jest ich niestety zdecydowanie więcej. Nigdy tego nie pisałem bo uważałem to za niestosowne. Wżeniłem się w tzw rodzinę lekarzy.Miedzy innymi dlatego w ciągu tygodnia byłem na stole operacyjnym. Moja wiedza wypływa miedzy innymi z tego: Rok przed moją operacją pochowałem ojca rak drobno komórkowy leczony w Lublinie od wykrycia przeżył 14 miesięcy umierał w mękach. Dwa lata po mojej operacji odszedł mój teść ,ordynator neurologii, jego syn a mój szwagier przejął po nim oddział zmarł na raka drobno komórkowego i nic znajomości nie pomogły. W ubiegłym roku zmarła teściowa - rak piersi. Drugi szwagier właściciel prywatnej kliniki ortopedii (Nazwiska nie podaje ale sławny nie tylko w europie) jego żona rak głowy trzy razy operowana walczy o życie.) Siostra żony ordynator pulmonologii. Brat cioteczny żony z Gliwic półtora roku po wykryciu raka drobno komórkowego już 2 lata nie żyje , po pierwszej chemioterapii na grzyby do mnie przyjeżdżał. Moja kuzynka dziecko 11 lat , jeździłem z nią do Instytutu w Rabce umierała w końcu w Lublinie. Mój kolega ze szkoły przywiązany do łóżka w hospicjum w Górnie umierał całkowicie oszalały a ja proszę Pani to wszystko widziałem. Po za tym wszystkim moja praca niestety wiąże się z takimi placówkami jak właśnie hospicja, domy starców, domy dziecka itd więc praktyki mi nie brakuję. Tego też jeszcze nie pisałem ale teraz powiem. Od tygodnia wiem że mam przerzut na kręgosłup. Każdy mi może coś tam podpowiadać ale ale nie ma nikogo kto by mi cokolwiek zapewnić, sam muszę podjąć decyzje i spróbować jeszcze raz ale jestem świadomy że szanse bardzo mi się zmniejszyły. Nie mam zamiaru poddawać się badaniom klinicznym bo nie znam nikogo kto się wyleczył ( zaznaczam z raka płuc) lekami innowacyjnymi. Pozdrawiamodpowiedz
          • Joanna
            2017-09-01 18:02
            Do Pana Bogdana. Informacja o pańskim przerzucie na kręgosłup zalamala mnie. Będę się modlić za Pana...Wiara i nadzieja czynią cuda!!!!odpowiedz
            • Bogdan
              2017-09-01 19:50
              Do Joanna - Miło mi że ktoś tam ma dobre zdanie na mo temat. Ja nie chciałem tego pisać by jakoś ludzi nie załamywać ale wyszło jak wyszło. Miałem napisać dopiero jak mi się wyjaśni co dalej zrobię. Proszę Pani po pierwsze to i tak mam sporo szczęścia bo przeżyłem 5 lat zdążyłem uporządkować wszystkie sprawy.Po drugie człowiek z czasem przywyka do tego zagrożenia i nie jest to szokiem jak za pierwszym razem. Po trzecie wiem co mam z sobą zrobić, wiem co to rak znam jego zachowania i sposoby leczenia a to dla mnie bardzo dużo. 6.09. 2017 wraca z urlopu mój lekarz siódmego mam u niego wizytę. Jeśli da się operować mogę się kłaść od razu bo się nie boje. Nad chemią to już się muszę zastanowić. Na pewno dam znać jak to się skończyło. Pozdrawiam rakowców i ich rodziny.odpowiedz
    • Ewa
      2017-08-30 18:28
      Witam serdecznie, Ja na początek mam pytanie do Pana Bogdana. A mianowicie chciałam Pana zapytać skąd ma Pan wiedzę na temat odmian raka płuc. Dlaczego napisał Pan, że drobnokomórkowy rak jest bez szans ?? Pytam ponieważ mam chorą mamę na drobnokomórkowego raka płuca prawego z przerzutem do węzłów i śródpiersia. Zdiagnozowana w lutym tego roku. Jest po 4 cyklach chemii i na dzień dzisiejszy jest dobrze ...Przy chorym sercu (wieńcówka i stenty obu tętnic) przy wielu chorobach w ciągu swojego 70 letniego życia-przeszła te chemie i zupełnie dobrze się po nich czuła. Rak z węzłów zniknął, pierwotny guz uległ zmniejszeniu. Samopoczucie na dzień dzisiejszy jest super, chciałabym aby ta chwila trwała wiecznie...... Pytam Pana ponieważ zanim zaczęliśmy leczenie,byłam na wizycie u prof.Orłowskiego i zadałam mu pytanie "który typ raka jest gorszy" odpowiedź profesora była następująca "proszę Pani w raku płuc nie ma typów mniej gorszych i gorszych,wszystkie są złośliwe" . No właśnie i chyba tego się trzymajmy,rak płuc to rak złoślwiwy, a jego rokowania zależą od stopnia zaawansowania w chwili rozpoznania, a jeszcze bardziej od tego jak organizm sobie z tym poradzi no i co najważniejsze jak chory sobie z tym poradzi,a mianowicie,czy się podda,czy będzie walczył...Moja mama zupełnie o tym nie myśli, ma się dobrze,prowadzi dom,jest uśmiechnięta i wszyscy którzy ją widzą,mówią,że to chyba niemożliwe,żeby miała tak zaawansowanego raka... Nadmienię jeszcze,że w chwili kiedy moja mama została zdiagnozowana na jednym osiedlu zachorowały 3 Panie. Moja na drobnokomórkowego i dwie na płaskonabłonkowego. Jedna z nich przeszła operację u prof.Orłowskiego (był operacyjny) i już od maja nie żyje...I to jest właśnie odpowiedź na temat typów raków płuc i walki organizmu z tym przyjacielem. Pozdrawiam wszystkich chorych na raka płuc i życzę wszystkim takiego optymizmu jaki ma moja mama.odpowiedz
      • Alojzy
        2017-08-31 12:17
        Do Ewa- Pani Ewo, ja także czułem się bardzo dobrze zanim się dowiedziałem o raku złośliwym płuca lewego. Nic mnie nie bolało, leczyłem się regularnie ale z powodu nadciśnienia i dwukrotnego przebytego zawału serca. Byłem mocno zaskoczony gdy w RTG kontrolnym wykazało u mnie guza prawie 7 cm. Po badaniu TK oraz bardziej szczegółowym PET/CT okazało się że jest to nowotwór złośliwy z przerzutami do węzłów szyjnych i głowy, a także z naciekami na opłucną i lewy płat płuca. Zalecono mi chemioterapię neoadiuwantową składającą się z mieszanki 2 lub 3 składników różnej chemii oraz dodatkowo w tabletkach. Takie silne dawki były mi zalecone w celu szybkiego zniszczenia nowych komórek nowotworowych oraz zniszczenia raka i oddalenie przerzutów, w celu jak najszybszego operacyjnego usunięcia zagrożenia. Po chemioterapii guz zmniejszył się o połowę i wykonano mi 7 listopada operację usunięcia płata płuca, oskrzeli, 9 węzłów chłonnych oraz guza. Z rakiem jest tak że mi wcale nie dokuczał i nie wierzyłem że go mam.Jednak zawierzyłem profesorowi Dudkowi który doprowadził mnie do operacji, nadzorował mój stan i sam mnie operował. Tak więc jak sama widzisz nawet czując się dobrze rak i tak robi swoje i musiałem być operowany. Już po operacji dowiedziałem się że gdybym nie wyraził zgody na chemioterapię oraz operację to rokowania moje prawdopodobnie były około 3 miesięcy życia, bo przerzuty odległe były tylko kwestią czasu.Teraz dopiero 10 miesięcy po operacji wiem że było warto i nie ma nic na razie lepszego jak operacyjne usunięcie nowotworu, puki jest jeszcze nadzieja. Po wszystkich hormonach i sterydach wraz z chemioterapią, przytyłem ponad 20 kg ale ważne że żyję i jak Bóg pozwoli mam zamiar żyć dalej. Pani Ewo, wiekiem jestem prawie rówieśnikiem Pani mamy i życzę jak Pani mamie tak sobie i innym chorym dużo zdrowia.odpowiedz
        • Ewa
          2017-08-31 19:22
          Do P. Alojzy Witam serdecznie Pana i dziękuję za życzenia zdrowia dla mamy. Ja Panu również życzę wielu lat życia w zdrowiu, bo jak czytam co Pan przeszedł to aż się wierzyć nie chce...Szok. I rak i zawały. Nie daje się Pan i oby tak dalej ! Cóż my na wstępie usłyszeliśmy, że typ drobnokomórkowy jest nieoperacyjny, więc pozostaje mi zawierzyć lekarzom. Tylko chemia podstawowa no i mama została zakwalifikowana do immunoterpaii-zobaczymy...czas pokaże. Jednym przedłuża życie, innym nie, ale trzeba spróbować, bo co pozostaje. Tak jak napisałam P. Bogdanowi spotykam na oddziale pacjentów z kilkuletnim przeżyciem bez chemii (tylko immunoterapia) oraz takich u których w trakcie podawania którejś z kolei serii nastąpiły przeżuty. Leczymy się w Warszawie na Rentgena. Wiem jak podstępny jest rak płuc. Mama również nie miała objawów, aż do czasu kaszlu, jak się wydawało przeziębienia. Antybiotyk nie pomagał i tak się zaczęło...Przeszła przy swoim również chorym sercu te 4 serie chemii i 7 wlewów immunoterapii. Na dzień dzisiejszy główny guz płuca prawego zmniejszył się, są powiększone węzły chłonne po stronie prawej i tyle. W chwili diagnozy był jeszcze w śródpiersiu i małe guzki w płucu lewym. Gdyby był w głowie, to wykluczyłoby z immunoterapii (taki warunek) . Zobaczymy-każdy miesiąc jest darem i zdaję sobie z tego sprawę... Pozdrawiam serdecznieodpowiedz
          • Alojzy
            2017-09-02 10:00
            Do Ewa. Dziękuję za pozdrowienia i życzenia zdrowia. Wzajemnie życzę tego samego, a szczególnie dla mamy.Pani Ewo- mam 67 lat więc tylko trochę młodszy od Pani matki. Podziwia Pani co już przeszedłem. Rak płuca i dwa zawały to u mnie naprawdę nie wszystko. Jak większość kobiet ma swoje poważne problemy tak i my też. Od 2000 roku przy ostatnim zawale serca dowiedziałem się podczas USG że mam do leczenia raka prostaty i na razie skutecznie go leczę do dnia dzisiejszego przez stałe kontrole lekarskie i zalecane leki. Od 17 lat to trwa ale zagrożenia na razie nie ma. W tym czasie straciłem żonę która także zmarła na raka. Ostatnio zginął w wypadku mój najstarszy syn a ja wciąż trwam i nie daję się bo pozostały po nim wnuki. Syn tego roku skończył by 45 lat. Teraz po operacji płuca dowiedziałem się że prawdopodobnie mam jeszcze pylicę krzemową płuc. Aktualnie walczę o jej uznanie i jestem po badaniach i pobycie szpitalnym w Instytucie Medycyny Pracy.Czekam na potwierdzenie obecności choroby zawodowej pylicy płuc po długoletniej pracy w górnictwie. Jak więc widać całe moje życie to jedna wielka walka którą jakoś wygrywam na razie i oby dalej tak było.Ile mnie jeszcze czeka tego nie wiem ale mogę Wam jedno doradzić: Nigdy nie należy się poddawać bo rak lubi słabych i wystraszonych którzy się mu poddają. Należy podjąć walkę z rakiem, odrzucić swój strach i podejmować odważne decyzje a wtedy jest szansa że się wygra. Nie wolno też zmieniać swoich nawyków i upodobań i żyć tak jak by się nic nie stało.Ja zawsze lubiłem występy zespołów, rożne imprezy i zabawy. Nie rezygnowałem z dotychczasowych moich zainteresowań nawet podczas chemioterapii. W wolnym czasie piszę sporo wierszy i tekstów dla różnych zespołów.Podczas mojej choroby zacząłem pisać teksty religijne oraz modlitwy w potrzebie i to mnie bardzo pokrzepiało i pomagało. Zainteresowanym polecam moją stronkę: www.lojzik.com.pl Wszystkim życzę zdrowia i wytrwałości w chorobie oraz jak najmniej strachu.odpowiedz
    • Grzegorz
      2017-08-27 21:42
      Moja mama 62 lata ogólna dziagnoza rąk płuca lewego z przerzutami do trzustki i kości ( po wykonaniu to na oddziale chorób wewnętrznych) - mamę przywiozłem do szpitala z dusznościami i bolącą nogą - w listopadzie miała mieć zabieg bajpasy - jutro tk potwierdzające gdzie jest ognisko i rodzaj raka. Proszę o poradę, czy przenieść mamę na onkologię wykłócać się o operację, zrobię wszystko by ją ratować.odpowiedz
      • Joanna
        2017-08-28 10:46
        Niestety Pan Bogdan ma rację, do operacji kwalifikują się chorzy bez przezutow. W tym wypadku zostaje chyba tylko chemia. Proszę podawać mamie cherbate z korzeni mniszka lekarskiego, można kupić w aptece. Gotuje się je 5minut i pije jak najczęściej. Tran 3 razy dziennie, na wzmocnienie organizmu, pomaga przy chemi.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-08-28 04:17
        Do Grzegorz - Panie Grzegorzu jeśli to prawda co Pan pisze to w listopadzie będzie rok jak wiecie o raku a wy dopiero teraz szukacie ratunku. Proszę Pana Tk nie wskazuje jaki to rak i gdzie jest ognisko. Tk wskaże gdzie są przerzuty i jakiej wielkości. Jeśli mama ma przerzuty tak jak Pan pisze to albo ma raka drobno komórkowego albo rak nie drobno komórkowa ale VI stopień bo przerzuty są tzw. odległe (ale mogę się naturalnie mylić) Tak czy owak mama do operacji się nie nadaje. Mama od dawna powinna być pod opieką torakochirurga. Oddział wewnętrzny to nie jest miejsce dla mamy i dziwne że sami lekarze jej nie skierowali do takiego oddziału. Mama jest jeszcze młodą kobietą i szkoda że czekaliście prawie rok i nikt nie zawalczył o jej życie Pozdrawiam mamę.odpowiedz
    • Zosia
      2017-08-25 13:51
      Proszę o rade mój tata ma raka drobnokomórkowego płuca lewego z rozsiewem do wątroby, płuca prawego , węzłów chłonnych obu wnęk płucnych nadobojczykowych po stronie prawej oraz lewego nadnercza. Miał dwa razy chemioterapie po 3 dni, trzecia miał dostać we wtorek , ale jego stan zdrowia nie pozwala na to. Jestem załamana termin porodu za 34 dni, a ja nie umiem się cieszyć.odpowiedz
    • SYNOWA
      2017-08-24 11:16
      Był spokój.... A teraz tato znowu zaczyna walkę po 6 chemioterapiach przerwa 5 miejscu i koszmar na nowo... Na szczęście nie ma nowych .... tylko stare nie zabite zwiększają się .... ( W lipcu 2016 stwierdzono 4 stopień z licznymi przerzutami). Ciekawe co teraz będzie... Bóg dał czas na więcej nawet z trzustki znikło 😏 i nam nadzieję będzie dobrze ! Bo musi być!odpowiedz
    • Bogdan
      2017-08-23 19:30
      Śledzę te wpisy na bieżąco, i zawsze mam na myśli moją córkę, poogryzała całe ręce w czasie mojej choroby. Nie wiem czy zwróciliście uwagę jak te córki tu walczą o swoich ojców. Ja widziałem jej strach, widziałem jak chudła w oczach. U mnie nie był to strach przed śmiercią ale strach że ją zostawiam i już nie będzie mogła mnie o nic zapytać. Chyba jej to zawdzięczam że się nie poddałem i otrzymałem czas na uporządkowanie wszystkich spraw na które wcześniej nie było czasu. Tak to już jest że wcześniej czy później musimy odejść a wy wszyscy też musicie się przyszykować że dacie sobie rade sami bez nas a nam będzie łatwiej się z tym pogodzić. Pozdrawiam wszystkichodpowiedz
      • Anna
        2017-08-25 21:14
        Bogdan, nie żegnaj się z nami nie czas na Ciebie jeszcze po prostu walcz, znajdź swoją drogę do leczenia, tyle jest porad i w internecie i w medycynie niekonwencjonalnej, .ze na pewno Ci się uda, ponieważ rak jest uleczalny, chcę zobaczyć Twój wpis tutaj za jakiś czas, że idzie ku lepszemu. pozdrawiam ...pamiętaj bądź mocny, nie poddawaj się...odpowiedz
    • Anna
      2017-08-23 15:27
      Dzień dobry, Dziś zawiozłam tatę na druga serię chemioterapii.... w połowie października w zeszłym roku został zdiagnozowany u mojego taty drobnokomórkowy rak płuc i oskrzeli. Przetrwał 4 cykle chemioterapii w serii i napromienianie (30 razy klatka piersiowa + 5 razy głowa - profilaktycznie). Leczenie zakończyło się 14 kwietnia. Czekaliśmy tylko na termin TK, żeby można było ocenić skutki leczenia. Na początku czerwca tato wyczuł powiększające się węzły chłonne po stronie prawej, prawe płuco jest chore. Przyspieszyłam termin tomografii. Wynik badania był miażdżący.... zmiany na nadnerczach i wątrobie. Po USG szyi wiemy, że jest także przerzut do węzłów chłonnych. Tato jest słaby, bolą go nogi, stopy co za tym idzie jest mało aktywny. Większość czasu w ciągu dnia spędza w łóżku. Na szczęście ma apetyt. Dzisiaj, już w szpitalu rozmawiałam z tatą i pierwszy raz zobaczyłam strach w jego oczach. To tato był zawsze moim oparciem, moim człowiekiem, z którym jestem w stanie porozumiewać się między słowami....To do niego zawsze biegłam z problemem w dzieciństwie i później i życiu dorosłym. On zawsze dawał mi spokój, porozumienie dusz...To tato mnie "podtrzymywał" po śmierci mojego męża 1,5 roku temu.... Nie może się poddać, ta choroba rozprzestrzenia się w jego organizmie. Teraz to ja muszę dać mu siłę, ale też się boję.....Ja nie mogę go stracić.....odpowiedz
      • Joanna
        2017-08-23 17:43
        Pani Anno to bardzo przykre... Czy słyszała pani o kobiecie Irena Czekaj? Proszę wpisać w przeglądarce. Ona żyje 14ty rok z rakiem drobnokomorkowym dzięki medycynie niekonwecjonalnej. Tu chodzi głównie o modlitwę o wybaczenie sobie i innym... Długo by pisać. Ona prowadzi bloga. Trzeba wierzyć, że tato wyzdrowieje... Tego życzę z całego serca.odpowiedz
    • Joanna
      2017-08-22 09:23
      Witam, dziś ostatni dzień taty w domu kiedy czuje się zupełnie zdrowy a mimo to wyniki mówią coś innego... Rak płuca lewego. Jutro zawoze tatę do szpitala na płocką do Warszawy na usunięcie płuca. Taką szansę dał nam profesor Orłowski. Po operacji wróci inny człowiek i to mnie przeraża trochę...Przeraża mnie niewiedza jak to będzie wyglądać po...Doba po operacji i kolejne tygodnie... Tata ogólnie jest bardzo odporny na ból, nigdy nie jęczy, nie skarży się... Nawet gdy miał rękę przecięta piłą mechaniczną zachował zimną krew, nie widać było grymasu na twarzy... Więc teraz może też dobrze zniesie ból... Widzę w nim stres ogólnej tej całej sytuacji. Ma 62 lata i nigdy nie był w szpitalu, wogole nie miał doczynienia z lekarzami, szpitalem...Wspieram go jak mogę, ja umawiam wizyty, ja jeżdżę do lekarzy, daje witaminy itp itd... Trzymajcie kciuki żebyśmy jakoś ten okres przetrwali. Jednocześnie ja trzymam kciuki za Was wszystkich!!! Pozdrawiam...odpowiedz
      • Bogdan
        2017-08-22 12:20
        Do Joanna - Pani Joanno to naturalne że wszyscy się niepokoicie, zwykły ludziki odruch. Bardzo dobrze że Pani nie odpuściła tylko w końcu załatwiła tą operacje. Czyli jak się chce to się i da załatwić. To jest jego jedyna szansa .Innego wyjścia my nie mamy. Proszę Pani bólu żadnego po operacji nie ma , kompletnie zero bólu. Tak go nafaszerują że na pewno nic nie boli. Może być dla was szokiem jak zobaczycie go po operacji pod monitorami z różnymi rurami itd, ale od tego się nie umiera i nie oznacza to że tata jest umierający.Mnie trzeciego dnia już od tego uwolnili. Bólu nie ma żadnego i po powrocie do domu. Tata się kapnie zaraz że trochę kłopoty są z oddychaniem. Czyli trzeba się nauczyć wolniej chodzić. Wystarczy że mu Pani powie : Tato ja jestem z tobą: dodaje to niesamowitych sił. Wiem bo moja córka mi tak powiedziała i powiedziała że nie ruszy się stąd dokąd znów nie porozmawiamy.Całą noc siedziała na ławce na korytarzu. Musiało to na mnie zadziałać skoro 5 lat pamiętam. Życzę powodzenia i cierpliwości.odpowiedz
        • Joanna
          2017-08-22 20:01
          Dziękuję Panu, panie Bogdanie za dodanie otuchy...Dam radę, muszę bo tata ma jedno dziecko...mnie. Pozdrawiam ciepło.odpowiedz
    • Justyna
      2017-08-20 16:18
      Witam,u mojego taty zdiagnozowano raka płaskonabłonkowego rogowaciejacego. Na poczatku lipca tego roku przeprowadzono operacje i usunęli półtora płata płuca prawego. Przed operacją badanie PET CT wykazało zmiany jedynie w plucu. Lekarz nie zalecil żadnego innego leczenia po operacji(chemia,radioterapia), badanie wycietego płata nie wykazało przerzutów do węzłów chlonnych,lekarz powiedział że są dobre. Jednak tato dalej chudnie ,ciągle czuje się słaby, ostatnio zaczął kaszlec. Mam pytanie czy to są niepokojące objawy? Dodam że wizytę u onkologa ma za 2tyg.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-08-20 16:49
        Do Justyna - Proszę Pani jeśli wyniki są takie jak Pani pisze Pani ojcu nie jest potrzebna żadna chemia jest to rzadkie ale zdarza się że zajęte jest tyko samo płuco i przez to Pacjent nie musi się męczyć z chemią. Przy takim typie raka tata ma szanse na bardzo długie życie. Operacja płuc to poważny inwazyjny zabieg w związku z tym nie wraca się tak szybko do zdrowia a Pani tata ma dopiero miesiąc od operacji. Tata niech nie leży w łóżku tylko niech sobie znajdzie zajęcie, tata jest zoperowany i wypuszczony do domu czyli powinien dać sobie radę. Niech się nie rozczula nad sobą. Mnie też było ciężko ale w trzecim tygodniu już sam powoli odśnieżałem sobie chodniki. Tata jak będzie leżał cały dzień w łóżku to naturalnie nie będzie mu się chciało i jeść. Tata jest ZDROWY I proszę nie panikować. To co schudł to i przytyje. Pozdrawiamodpowiedz
        • Justyna
          2017-08-20 16:53
          Dziękuję bardzo Panie Bogdanie za odpowiedźodpowiedz
    • sylwia
      2017-08-19 23:15
      Proszę, napiszcie jaki jest przeciętny czas przeżycia od diagnozy. Mama 65 lat, nowotwór płuca z przerzutami. Operacji nie będzie. Nie wiem ile czasu jej zostało.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-08-20 05:02
        Do sylwia - Proszę Pani nie ma nikogo kto może przewidzieć ile komu zostało życia. Prognozy takiego przeżycia ma Pani w artykule powyżej ale są bardzo rozbieżne bo tylko o takie się można pokusić. To może być tydzień a może być 2 lata. Ja osobiście nie znam przypadku by ktoś dożył 2 lat, ale zastrzegam że nie wiem co to za rak i gdzie te przerzuty i dlaczego nie może być operowana. Ja też miałem przerzuty a żyje już prawie 5 lat i nie mam zamiaru umierać. Pozdrawiamodpowiedz
    • Agnieszka
      2017-08-15 18:24
      Witam, wczoraj pochowalam mojego ukochanego męża, miał 45 lat, diagnoza padła 22 czerwca 2017r. rak niedrobnokomorkowy IV stopnia z przerzutami na wątrobę, oskrzela i kregoslup . Choroba oprocz bolu kręgosłupa nie dawala zadnych objawów, poświetlenie płuc nic nie wykazało, czekanie na jedne wyniki, drugie, trzecie A czas uciekał...3 dni przed śmiercią w końcu jakieś leczenie, klinika onkologii i radioterapii w Gdańsku...eksperymentalne tabletki jeszcze nie zarejestrowane A na 3 dzień chemia i to męża zabiło, serce nie wytrzymało...odpowiedz
      • Alojzy
        2017-08-15 19:19
        Do Agnieszki. Witaj Agnieszka i muszę Ci powiedzieć że bardzo Ci współczuję z powodu śmierci Twojego tak młodego męża.Tak to jest z nami rakowcami, bo ja też miałem guza niedrobno komórkowego z przerzutami ale bliskimi do węzłów chłonnych. Nie chciałem Ci odpisać aby nie drążyć Twojej tak świeżej rany. Jednak odpisuję bo jestem to winien tym co dopiero są na początku leczenia a tu szukają pomocy. Winien tego jestem aby Wam pomagać bo ja dostałem drugą szansę. Obyście i Wy dostali drugą szansę. W tej chorobie nie wolno czekać i jak cokolwiek jest ze zdrowiem nie tak jak zawsze, trzeba szukać powodu.Mnie nic nie bolało i w miarę dobrze cię czułem. Rok temu w maju zabił mi się na motorze najstarszy 44 letni syn. Po pogrzebie smutek i nerwy z powodu straty tak mnie osłabił że zacząłem szukać co się dzieje.Okazało się po 2 tygodniach że mam prawie 7 cm guza na lewym płucu. Zlecono mi tomograf pózniej PET/CT i okazało się że to nowotwór złośliwy. Zalecono chemioterapię neoadiuwantową to taka składająca się z 2 lub 3 mieszanek chemii. Każdorazowo oprócz wlewu do żylnego miałem po tygodniu jeszcze chemię w tabletkach. Było tego 3 cykle i okazało się że mogę być operowany. Operację miałem 7 listopada 2016 roku. Usunięto mi płat płuca, oskrzela, węzły chłonne oraz guza. Teraz jestem 9 miesięcy po operacji i dobrze się czuję.Towarzyszy mi ciągła obawa czy nie będzie nawrotów ale mam silne chęci do życia i myślę że dam rady jeszcze trochę pożyć jak Bóg pozwoli. W moim przypadku silna moja wiara że dam radę wygrać sporo mi dał. Trzeba chorobie stawić czoło i jak najmniej strachu, bo strach bardzo niszczy. Trzeba być optymistą i wierzyć że będzie dobrze, a do chemioterapii jeść jak najwięcej czerwonych buraczków pod każdą postacią bo się szybko krew regeneruje. Wszystkim życzę powodzenia w walne o życie, oraz zdrowia.odpowiedz
    • Ewa
      2017-08-13 12:00
      Witam Jaki są rokowania przy grzybniaka pluc u 68 letniego mężczyzny. ? Lekarz każe operacyjnie wyciąć płat płuca ,bo zmiana jest duża . Czy są inne metody. ?odpowiedz
      • Alojzy
        2017-08-15 18:40
        Do Ewa. Witaj Ewa.Pytasz o rokowania i inne metody leczenia,jak wnioskuję Twojego taty. Odpowiem Ci tak: Ja mam 67 lat i w listopadzie 2016 roku miałem szczęście że mimo bliskich przerzutów na węzły chłonne zostałem operowany i żyję. Wycięto mi płat płuca, oskrzela, 9 węzłów chłonnych i guza złośliwego. Trzeba umieć albo zaufać lekarzom albo się tym nie przejmować i czekać na śmierć. U Twojego taty takiego zagrożenia nie ma i się wahacie. Nie ma na co czekać i decydować się jak najprędzej.No chyba że czekacie aż choroba przejdzie na całe płuca. Wtedy to już nie będzie wymyślania. Jeśli Ci na ojcu zależy to Twoim obowiązkiem jest przekonanie go do operacji. Pozdrawiam i życzę ojcu zdrowia.odpowiedz
    • Kasia
      2017-07-30 15:09
      Mój mąż miał raka odbytnicy IV stopnia. Przeszedł radiochemioterapię przed operacyjną, operację, pitem chemię pooperacyjną. Przez cały czas staraliśmy się żyć normalnie. Mąż mimo bólu i trudności w zaakceptowaniu stomii starał się walczyć. Wspierałam Go jak mogłam. Pomagałam w zmianie worków stomijnych. Pilnowałam przyjmowania leków. Podróżowaliśmy razem z naszym 17 letnim synem. Byliśmy w Malmo, Berlinie, odbyliśmy podróż po Polsce. Przekonałam męża żeby wrócił do pracy. Cieszyliśmy się każdym dniem. Niestety krótko po chemii pooperacyjnej okazało się że mąż ma przerzuty - najpierw kości, potem wątroba, mózg. Obrzęk mózgu sprawił że stracił kontakt z rzeczywistością. Nie pamiętał najprostszych słów. Był w szpitalu. Siedziałam przy Nim, karmiłam, mówiłam, przytulałam. Udało się. Obrzęk się zmbiejszył, wróciła pamięć. Zyskaliśmy kolejne kilka tygodni. W tym czasie przemeblowaliśmy pokój syna. Żyliśmy!. Kolejny atak nowotworu niestety nie dał nam szans. Mąż umierał w domu, wśród najbliższych, świadomy. Nie chciał morfiny bo sprawiała, że tracił z nami kontakt. Dopiero przyjmował ją w ostatnią dobę. Do końca trzymałam męża za rękę, szeptałam czułe słówka, a On mimo że nie mógł się już ruszać jeszcze starał się choć trochę do mnie przytulić. Dlaczego o tym piszę? Bo trzeba cieszyć się każdą chwilą. Nie myśleć ile jeszcze tych chwil zostało ale jak je przeżyć. Myślę, że nam jedno się udało - oboje przekonaliśmy się jak bardzo się kochaliśmy. To bezcenne. Walczyliśmy 17 miesięcy. Mimo bólu przeżyliśmy wiele czułych, radosnych chwil. Nasz syn zapamięta męża nie tylko złożonego chorobą ale walczącego, dzielnego. Teraz mnie czeka walka. Jeszcze przed zdiagnozowaniem męża u mnie stwierdzono raka szyjki macicy. Przeszłam radiochemioterapie i brachyterapie. Potem zajęłam się mężem. Odczuwałam tylko skutki naświetlań. Ale teraz stwierdzono zmianę w płucach (wtórną albo pierwotną). Zamierzam walczyć. I żyć. Byłam z synem w Barcelonie a za kilka dni lecimy na Islandię. W międzyczasie umówiona jestem na konsultacje u onkologa i pulmonologa. Będzie co ma być. Trzeba żyć! Bo kiedy jak nie teraz! Przepraszam wszystkich za swoją bazgraninę. Chciałam tylko powiedzieć że walczyć trzeba do końca. Nawet wtedy gdy się wie, że walka będzie przegrana. Pozdrawiam wszystkich i za wszystkich trzymam kciuki.odpowiedz
      • Asia
        2017-08-09 21:39
        Kasia, podziwiam Cię. Walcz, a wygrasz. Ja tylko stoję obok i towarzyszę Tacie w chorobie. Boże, jak bardzo bym chciał, żeby on miał połowę Twojej postawy. Tak bardzo brakuje i w nim optymizmu. A wierzę, że walka to przede wszystkim umysł chorego. Jak człowiek bardzo mocno chce i wierzy to może góry przenosić. Wszystkiego dobrego Kasiu, życzę Ci powrotu do zdrowia.odpowiedz
    • Basia
      2017-07-29 12:33
      Witajcie, mam dobrą wiadomość...moja mama wiek 84 lata w styczniu była w szpitalu. Po 2 tygodniach pobytu lekarze u niej stwierdzili raka płuc. Ponieważ jest już w podeszłym wieku nie poddano jej leczeniu chemią (to dobrze) zapisano leki, sterydy i wypisano do domu.Była bardzo słaba....ale potraktowałam jej chorobę jak przypadek. Zaczęłam ja zdrowo odżywiać , wszystko gotuję zero produktów przetworzonych, dużo (lecz w małych ilościach) owoców, pije przegotowaną wodę w sporej ilości ,posiłki co 3 godz i leki o stałej porze. Mama czuje się wspaniale...chodzi, nie kaszle, nie kicha,ciśnienie książkowe. Zasugerowałam lekarzowi pomyłkę w diagnozie !!! ale nie chciał odłożyć sterydy !! w każdym razie mama czuje sie dobrze,spaceruje, odwiedza koleżanki i żyje....:) nie powiedziałam mamie o jej chorobie, po co miałaby się zamartwiać ...odpowiedz
      • dk123
        2017-08-11 22:57
        Super, naciesz się tą chwilą, chwilami lepszego samopoczucia i walcz dalejodpowiedz
    • Łukasz
      2017-07-27 22:41
      Witam Proszę mi napisać czy jest szansa wyleczenia nowotworu złośliwego płuc i oskrzeli?jest to rak nie drobno komorkowy,tata ma zacząć od jutra leczenia chemią,czy jest lek aby zniszczyć nowotwór ? Jeśli tak to gdzie można kupić? W wynikach przeczytałem to.......C 34.8 Nowotwór złośliwy(zmiana przekraczająca granice oskrzela i płuca)Rak odoskrzelowy płuca lewego w stadium uogólnienia,nadciśnienie tętnicze,cukrzyca t. Proszę o odpowiedź 697748640odpowiedz
      • Bogdan
        2017-07-28 04:07
        Do Łukasza i jemu podobnych - Jestem przerażony takimi wpisami, Ojciec jutro idzie na chemię a ten się dziś przebudził i szuka tabletek na raka płuc. Ja chyba śnie. Gdzie ty byłeś jak ojciec miał badanie? Czemu nie czytasz co ludzie tu piszą i podają namiary? Tobie leniu nawet nie chciało się do mnie napisać tylko skopiowałeś ten wpis i wkleiłeś go pod moim wisem z 30 czerwca. Nam zagląda śmierć w oczy czy to do Ciebie dociera? My potrzebujemy wsparcia, otuchy i wiary że ktoś przy nas jest i nam pomoże, wówczas jakoś funkcjonujemy . Ojciec powinien być zoperowany to jego szansa, chyba że nie ma możliwości operacji ale ty tego leniu nie wiesz bo nie byłeś z nim u lekarza , nie pytałeś tylko zerżnąłeś z jakiegoś opisu. Pozdrawiam ojcaodpowiedz
        • Joanna
          2017-07-29 17:43
          Panie Bogdanie ja chyba też śnie... To aż przerażające nie wiedzieć nic kompletnie nic o chorobie ojca... Ps.to ja też poproszę taki lek na raka mojego taty. Gdzie można kupić??? Aż brak słów...odpowiedz
          • Bogdan
            2017-07-29 20:30
            Do Joanna - Przepraszam ale czasami mnie ponosi jak czytam takie wpisy. Temu leniowi nawet nie chce się przeczytać co tu ludzie piszą.odpowiedz
            • Joanna
              2017-07-29 21:32
              Panie Bogdanie rozumie Pana reakcje na wpis p Łukasza. To aż niewiarygodne że tacy ludzie istnieją. Ja dowiedziawszy się o taty raku a właściwie jeszcze nie było diagnozy stu procentowej przesiedzialam godzinami w necie szukając informacji o chorobie,szukając lekarzy itp...Dziwią mnie tu pytania typu jakie są rokowania... Każdy organizm jest inny, na chemię jeden reaguje tak jakby dostawał witaminke c a drugi zareaguje tak jakby dostał najgorszą truciznę...Jeden organizm jest silniejszy drugi słabszy, inaczej radzi sobie ze stresem,z diagnozą jaką jest rak... Jeden podchodzi optymistycznie do walki z tą chorobą drugi jest całkowicie załamany, nie ma siły i chęci do walki do życia.... To wszystko ma wpływ na dalsze rokowania.Tak naprawdę Ani lekarz ani tu na forum nikt nie wie jakie będą dalsze rokowania poszczególnych osób zmagajacych się z rakiem. Wystarczy poczytać, posłuchać innych... Nie jednemu lekarze dawali 3 miesiące życia a żyją 8rok itd...odpowiedz
    • Joanna
      2017-07-13 20:58
      Witam wszystkich którzy tu trafią. Tata ma raka lewego płuca i gruźlicę. Jesteśmy po wizycie u profesora Tadeusza Orłowskiego. Profesor przyjmuje w Warszawie na ulicy Kaczej 8,klinika Ibis. To co ludzie piszą na temat prof to prawda. Cudowny człowiek!!!!!! Mógłby powiedzieć lekką ręką, nie kwalifikuje się Pan do operacji... Bo rzeczywiście tata jest trudnym przypadkiem, ale ten człowiek daje szansę, szansę na życie. Osobiście będzie robił bronchoskopie itp.... Jeżeli trafi tu ktoś z okolic Warszawy czy nawet dalej nie czekajcie, zapisujcie się do profesora.odpowiedz
    • A.
      2017-07-08 18:24
      Witam. Jestem tu nowa i chciałabym się dowiedzieć jakie są rokowania odnośnie mojego taty. Tata ma 61 lat, rąk płaskonablonkowy płuca lewego zmiany przerzutowe do kości, nadnerczy, węzłów chłonnych i do prawego płuca oraz naciek na aorte. Przyjął 5 cykli chemii i na ten moment bierze tylko leki przeciwbólowe. Wygląda to strasznie. Czy ktoś jest w stanie powiedzieć czy jest szansa na wyleczenie? Lekarze milczą...odpowiedz
      • Asia
        2017-08-09 21:49
        Droga A., niestety w takim przypadku rokowania są kiepskie. Bardzo mi przykro. Znajdź najbliższe hospicjum domowe, są tam lekarze, którzy bardzo pomagają ulżyć człowiekowi w chorobie. Absolutnie nie należny bać się takich miejsc. Niestety przerzuty rokują bardzo źle. Najważniejszy jest teraz komfort życia Taty i brak bólu. Hospicjum w tym pomoże. Dużo siły. Bądźcie razem.odpowiedz
      • Nina
        2017-07-26 23:21
        Witam mam podobny przypadek ale przerzuty taty sięgają nawet wątroby. Jest po radioterapi za tydzień jedziemy do szpitala i maja podać chemię. Boje sie tego... Tata nie chodzi no i nie jest to wskazane bo ma przeżuty do kosci. Moze to sie skończyć zlamaniami. Rokowania... Nie mam pojęcia... Lekarze różnie mówią ... Tata ma straszne bóle nocami... Nie wiem czy to po radioterapii czy to ten rak.... Ma bardzo silne bóle i dostaje silne tabletki natkotyczne... Czasem to pomaga ale juz nie tak bardzo.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-07-09 04:06
        Do A - Rokowania są straszne. Niektórym się udaje i czasami umierają w czasie chemii. Niestety bardzo wielu się długo męczy . Życie dla nich i dla rodziny to istne piekło. Wszelkie leki przeciwbólowe przestają działać. Bardzo często dostaje się przerzutu na mózg. Nie ma z nimi żadnego kontaktu, trzeba ich w końcu wiązać. W czasie takiej agonii mają chwile normalnej świadomości ale to rzadkie i na chwile tylko. Praktycznie wszyscy kończą w hospicjum bo rodzina nie daje rady. Niektórzy mają to szczęście że po prostu rano się nie obudzą ale to rzadkość Tata nie ma żadnych szans na wyleczenie. Proszę nawet o tym nie marzyć. Z tego co tu rozumuję to tata wybrał pierwszą serie chemioterapii i zazwyczaj wyniki pokazują że rak się zmniejszył i czasami prawie całkowicie. Niestety zaatakuje szybko jeszcze raz i wówczas nie będzie reagował już na chemie w ogóle, zresztą drugiej serii chemioterapii i tak tata nie wytrzyma. To tylko tak pokrótce opisałem. Jest to straszne ale prawdziwe. Proszę mi wierzyć że widziałem takie osoby , nawet kilkunastoletnie dzieci wiązane do łóżka. Proszę pozałatwiać sprawy rodzinne puki czas. Pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości.odpowiedz
    • Paweł
      2017-07-01 23:29
      Mój brat jest po operacji wycieca guza na płucu,,już wraca do pełni sił.Guz miał 3,5 cm srednicy,nie wycięto żadnych węzłów...jakie mogą być rokowania ,czy po udanej operacji będzie żył normalnie?odpowiedz
      • Kasia
        2017-07-05 18:43
        Do Paweł Witam, kto przeprowadzał operację, jak czuje się brat? Pozdrawiamodpowiedz
        • Paweł
          2017-07-18 23:56
          Witam.Operacje przeprowadzał Azjata.Brat po operacji jechał na morfinie.Nawet lekki kaszel sprawiał duży ból,dziś dostał telefon od lekarza z wynikami badan wyciętej zmiany.Powiedzieli mu ze wyniki są w porządku i na dzień dzisiejszy wszystko jest ok.Miał szczescie bo zmiane wykryto przypadkowo, stare zdjęcie rentgenowskie z 2012 roku cos uchwyciło,przez 5 lat guzek urósł 3,5 cm,pewnie za rok lub 2 było by już za późno.odpowiedz
          • Bogdan
            2017-07-21 06:24
            Do Paweł. - Niewiele wiesz o tej chorobie brata i nie wiele cię to interesuje. Każdy człowiek ma imię , nazwisko i narodowość a ten twój AZJATA uratował twojego brata , nie przyszło ci to na myśl do tego ptasiego móżdżku? Pozdrawiam brata.odpowiedz
      • Alojzy
        2017-07-03 07:46
        Do Pawła.Największe zagrożenie u Twojego brata jest usunięte i to jest najważniejsze.Pytasz czy Twój brat teraz będzie żył normalnie.Wszyscy operowani mamy taką nadzieję że nasze życie będzie normalne i jeszcze potrwa.Nawet człowiek zdrowy nie wie tego na pewno czy dożyje jutra. Tym bardziej my po nowotworze złośliwym. Choroba nowotworowa to takie dziadostwo że nie wiadomo kiedy się wznowi i zaatakuje na nowo.Miejmy nadzieję że już nie i będziemy żyli tylko wspomnieniami o nowotworze, czego i sobie i wszystkim innym życzę z całego serca. Nie wiem jak było u Twojego brata ale ja miałem przed operacją jeszcze 3 cykle chemioterapii neoadiuwantowej. Miałem już bliskie przeżuty. Podczas operacji wycięto mi też więcej bo: Płat lewego płuca,oskrzela,10 węzłów chłonnych i 7 cm guza.Tak jak Twój brat tak i ja i inni mamy nadzieję że jesteśmy już wyleczeni.Ja jestem po operacji ponad 7 miesięcy i cieszę się każdą chwilą i dniem, jaki mi Bóg daje do przeżycia. Mam nadzieję że tych chwil,dni,miesięcy i lat będzie jeszcze sporo.Trzeba też często robić badania kontrolne i przestrzegać zaleceń lekarskich.Twemu bratu jak i innym życzę sporo lat w zdrowiu,szczęściu i radości.odpowiedz
        • Asia
          2017-08-09 21:57
          Alojzy, ukłon do Ciebie. Widać, że wiesz z czym walczysz i wiesz również jak cieszyć się każdą chwilą. Życzę Tobie zdrowia. Bez wznowy choroby.odpowiedz
    • basakruk75@wp.pl
      2017-06-30 14:19
      Proszę o pomoc. Zielona Góra postawiła na cioci krzyżyk. Pomocy!odpowiedz
      • Ola
        2017-08-09 22:03
        Basiu, to bardzo przykre. Każdy może się mylić ale w Zielonej Górze na torakochirurgi jest jedna z lepszych w Polsce ekipa lekarzy. Życzę Cioci wszystkiego dobrego i zdrowia, ale jestem świadoma, że jest ciężko jeśli Lewnadowski z kolegami są bezradni.odpowiedz
      • bogdan
        2017-07-01 05:38
        Do basakruk - Pan Alojzy dnia 2017-06-21 19:44 podaje nazwisko doktora i kontakt do niego we Wrocławiu. Radze się z nim szybko skontaktować i z ciocią jechać na wizytę, żeby nie było za późno. Pozdrawiamodpowiedz
      • Bogdan
        2017-06-30 18:24
        Do basakruk75.- Najważniejsza rzecz to jaki to rak?? drobno komórkowy czy nie drobno komórkowy to jest podstawa. Te przerzuty do oskrzeli to tzw przerzuty dalekie i bardzo niebezpieczne bo węzły chłonne to pierdoła. Jeśli jest to rak nie drobno komórkowy to ciocia musi być operowana jak najszybciej. Natomiast jeśli jest on drobno komórkowy to niestety ciocia nie ma żadnych szans. I proszę nie winić za to lekarzy , bo lekarze to nie mordercy ale niestety często są bezradni . Ja osobiście jestem bardzo wdzięczny ludziom którzy mnie operowali bo dziś mogę tu pisać. Jeśli jest to rak nie drobno komórkowy to proszę tu do mnie napisać. Pozdrawiamodpowiedz
        • Łukasz
          2017-07-27 22:33
          Witam Proszę mi napisać czy jest szansa wyleczenia nowotworu złośliwego płuc i oskrzeli?jest to rak nie drobno komorkowy,tata ma zacząć od jutra leczenia chemią,czy jest lek aby zniszczyć nowotwór ? Jeśli tak to gdzie można kupić?C 34.8 Nowotwór złośliwy(zmiana przekraczająca granice oskrzela i płuca)Rak odoskrzelowy płuca lewego w stadium uogólnienia,nadciśnienie tętnicze,cukrzyca t. 697748640odpowiedz
        • basakruk75@wp.pl
          2017-07-01 00:16
          Nie jestem w stanie teraz odpowiedzieć czy to rąk drobno czy nie drobno ustrojowy,niebawem dowiem się dokładnie. Lekarze twierdzą, że guz jest nieoperacyjny ponieważ jest powiązany z główną żyłą, a ciocia ma zakrzepicę. Teraz ma zleconą radioterapię 10 naswietleń po radioterapii ciocia ma być przewieziona do Torzymia na chemioterapię.Może widzą u niej jeszcze jakieś szanse, że kierują na chemię? Mam wielką nadzieję.odpowiedz
          • Bogdan
            2017-07-01 04:00
            Do basakruk75 - Czasami tak się zdarza że skurczybyk umiejscowi się wokół aorty i niestety jest nienaruszalny , więc w takich wypadkach pozostaje tylko radio i chemioterapia i decyzja lekarzy jest prawidłowa. Jeśli by to dotyczyło mojej rodziny ja bym to na pewno sprawdził u innych lekarzy. Tu ludzie podają nazwiska różnych lekarzy ale z tym nie można czekać. Radioterapia czy chemia to nie jest wyrok śmierci. Niestety najlepsze szanse na dłuższe przeżycie to operacja. Pozdrawiamodpowiedz
          • basakruk75@wp.pl
            2017-07-01 00:19
            Przepraszam włączył się słownik- drobno czy nie drobno komórkowy.odpowiedz
    • basakruk75@wp.pl
      2017-06-30 13:06
      Do Pana Bogdana Moja ciocia ma 51 lat, dwa tygodnie temu wykryto u niej zakrzepice i raka płuc z przerzutami na oskrzela,zajęte są też węzły. Guz jest nieoperacyjny, co robić, gdzie szukać ratunku?odpowiedz
    • Joanna
      2017-06-20 16:43
      Do Pana Bogdana. Pisałam wcześniej że tata ma gruźlicę... No jak się okazało ma i gruźlicę i raka plaskonablonkowy, na oskrzeli naciek 3cm. Będzie miał usunięte całe lewe płuco, ale dopiero jak parametry oddechowe się poprawią. Przez tydzień będzie przychodził rehabilitant. Świat się zawalił i jemu i nam... Jak wygląda życie z jednym plucem???odpowiedz
      • Bogdan
        2017-06-20 20:59
        Do Joanna. Tata musi być operowany najszybciej jak się da. To jest jego jedyna szansa. Innego wyjścia nie ma. Na operacji się na pewno nie zakończy, na pewno będzie jeszcze chemia, która też strasznie wykańcza ale da się wytrzymać. Ja żyję piąty rok po usunięciu płuca. Wesoło nie jest bo jest ciągły brak powietrza ale można się z tym nauczyć żyć. Konieczny będzie pulmonolog regularnie. Ja nie poszedłem na rentę mimo że mam orzeczenie całkowicie nie zdolny do pracy. Ja wróciłem do pracy, regularnie co roku zwiedzam przede wszystkim Alpy i to przeważnie najsłynniejsze lodowce Więc jak Pani widzi nie jest tak źle. Ja przez 4 lata po operacji paliłem papierosy i to 40 sztuk dziennie. Nareszcie od pół roku je rzuciłem. Proszę nie panikować. Tata niech robi to co mówi lekarz a za rok niech się do mnie odezwie i razem pójdziemy na kielicha. Żadnej paniki , żadnego płaczu. Operacja to mimo wszystko nić wielkiego. Niech się tata nie rozkleja , nie płacze on musi żyć ma rodzinę musi walczyć to bardzo ważne. Sama świadomość raka nie może was załamać. Wiem co mówię bo miałem straszne doły, jak bym miał w tamtym czasie cyjanek dawno bym go zjadł więc o takich głupotach nawet nie myśleć bo ja jestem tego przykładem że żyje, a poznałem już faceta który żyje 8 lat. Pozdrawiam. Proszę tu pisać o postępach.odpowiedz
        • Joanna
          2017-06-20 21:15
          Dziękuję Panu panie Bogdanie za odzew. Mówiłam tacie o panu że pan żyje. Tak ja wiem, że musi być szybko operowany i tak już dużo czasu straciliśmy przez gruźlicę. Nie wiem skąd ta słaba wydolność płuc, tata nie męczy się jak chodzi po schodach to ja przystaje i trudno złapać oddech. Tata mówi że nie umie współpracować z maszyną na spirometri. Jego kondycja fizyczna jest lepsza niż moja a ja mam 33lata.odpowiedz
          • Bogdan
            2017-06-20 21:31
            Do Joanna. Z tą maszyną na spirometrii to każdy ma problem nie tylko tata. Ja do samej operacji nie wiedziałem co to kaszel zadyszka czy inne zmęczenie. Dacie rade. Pozdrawiamodpowiedz
            • Joanna
              2017-06-22 08:04
              Panie Bogdanie a co do operacji, cięcie wykonuje się z boku czy na klatce piersiowej? A po czy klatka jest znieksztalcona? Ile czasu się spędza w szpitalu po operacji?odpowiedz
              • Bogdan
                2017-06-22 20:43
                Cięcie jest z boku pomiędzy żebrami, Rozcięcie jest duże. Jak się wszystko dobrze goi to 6 dni i do domu. Po operacji jest z boku sączek tzn taka rura którą odpływają nieczystości. mnie ją wyjęli po 3 dniach bo wszystko dobrze się goiło. Po operacji szrama wygląda okropnie. Natomiast teraz trzeba się dobrze przyjrzeć by zauważyć. Klatka piersiowa absolutnie nie jest zniekształcona. Pozdrawiamodpowiedz
                • Joanna
                  2017-06-22 21:11
                  Dziękuję za info. Również pozdrawiamodpowiedz
                  • Joanna
                    2017-06-24 11:40
                    Panie Bogdanie a u Pana jak spirometria wychodziła przed operacją?bo tacie ostatnio coś słabo wyszła jest na granicy normy, przez tydzień ma ćwiczenia we wtorek rano ponowna spirometria i zaraz potem konsylium i się okaże czy będą chcieli operować...odpowiedz
                    • Bogdan
                      2017-06-24 19:44
                      Do Joanna Ja nie miałem spirometrii przed operacją.odpowiedz
                      • Joanna
                        2017-06-27 14:13
                        Panie Bogdanie jesteśmy po konsylium,nie chcą taty operować ze względu na słaba wydolność płuc. Niech to szlak!!!! Radioterapie proponują. Jutro wezmę tatę do innego torakochirurga, może będzie miał inne zdanie na ten temat.odpowiedz
                        • Bogdan
                          2017-06-30 18:28
                          Do Joanna - proszę się do mnie odezwać pilnie 515445665odpowiedz
                        • Bogdan
                          2017-06-27 20:02
                          Do Joanna - Też bym tak postąpił , szukałbym w innym mieście. Musiałbym się zoperować bo to jest szansa. Tu pisze taka Pani Ada jej tatę zoperowali mimo że miał IV stopień co jest absolutnie nie operacyjne a jednak jakoś to załatwili. Pozdrawiamodpowiedz
    • JOLA
      2017-06-19 23:16
      W s. 1+2 PL znajduje się nieprawidłowa masa o wym. 3x2 cm położona tuż przy szelinie międzypłatowej. W zmianie widoczne są oskrzela i część lita, nie ma płynu, spikularny zarys guza. Regionalne węzły chlonne nie są powiększone, pozostałe wę zły klp prawidłowe. Pogrubiałe ściany oskrzeli. W okolicach wnęk w płatach dolnych zwapnienia w obu gałęziach lewej t. wieńcowej i w prawej. Gruczolak kory w obu nadnerczach.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-06-20 21:25
        Do Jola Proszę zabrać płytkę z TK i jechać najlepiej prywatnie do torakochirurga.odpowiedz
        • JOLA
          2017-06-21 15:26
          Proszę o kontakt Panie Bogdanie. U nas skomplikowana sytuacja. Dużo bym mogła opisywać. Potrzebuję wskazówek, nic nie wiem. Można się z Panem jakoś skontaktować, proszę.odpowiedz
          • Alojzy
            2017-06-21 19:44
            Do Jola.Jeśli Ci chodzi o kontakt do piszącego tu Bogdana to poniżej w kwietniu we wpisie swoim Bogdan podał swojego imeila oraz numer telefonu. Jezeli nie wiesz kto to jest torakochirurg to ci wyjaśniam że to jest specjalista chorób klatki piersiowej.Torakochirurg najlepiej się nadaje na wszelkie choroby nowotworowe płuc i klatki piersiowej.Jeśli masz bliżej do Wrocławia to polecam Ci dobrego torakochirurga który mnie też operował raka płuca choć już podobno był nie operacyjny. Tym torakochirurgiem we Wrocławiu jest Prof.Dudek. Jest on ordynatorem chorób klatki piersiowej w klinice chirurgii serca i klatki piersiowej w klinice Uniwersyteckiej na ul.Borowskiej we Wrocławiu. Choć miałem Jego zgodę na umieszczenie tu kontaktu tel. do dr.Dudka to go nie mogę umieścić bo już nieraz adninistrator stronki likwidował moje wpisy. Pozostawiam więc telefon do mnie i jak Wam mogę pomóc to dzwońcie do mnie 696899296 a ja podam Wam namiary do Dudka.Ja raka mam już za sobą czego i Wam życzę z całego serca.odpowiedz
    • JOLA
      2017-06-19 21:48
      Dobry wieczór, poraz pierwszy piszę w internet... prosząc o częściową interpretację TK klatki piersiowej. Można?odpowiedz
    • Ada
      2017-06-19 12:04
      Witam serdecznie.Postanowilam opisać przypadek mojego taty, ponieważ mam straszny mętlik w głowie.Tata ponad rok po operacji usunięcia raka płuc (usunięte lewe płuco, oskrzela, cześć węzłów śródpiersia)rak IV stopień złośliwy gruczolak.Jest po serii naświetlań i chemioterapii (wszystko skończyło się w sierpniu 2016). Było fajnie, myśleliśmy że udało nam się pokonać raka, ale niestety wrócił mimo całego szeregu leczenia.Przerzut na drugie płuco i do kosci.Za tydzień ma mieć chemię drugiego rzutu, niestety bardzo jej się obawiamy my i tata.Jestesmy gotowi jechać na koniec świata żeby tylko żył.Co sądzicie o chemii drugiego rzutu?Czy to ma sens?Czy nie osłabi taty bardziej?Leczymy się w Elblągu.odpowiedz
      • Agnieszka
        2017-07-12 19:38
        Pani Ado, proszę o kontakt.Mieszkam w Elblągu, dzisiaj dowiedziałam, że tata ma raka.Doktor na podstawie tk stwierdziła, że nie operacyjny bo guzy są na 2 płucach. Jutro giopsja a później chemia.Proszę o namiary lekarzy u których się leczyć.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-06-20 21:22
        Do Ada . Zawsze w takich przypadkach mam problem czy powinienem się odzywać. Rak z 4 stopniu jest absolutnie nie operacyjny , nie wiem kto go zoperował i dlaczego możliwe że to Pani się coś pomyliło z tymi stopniami. Najczęstsze przerzuty to właśnie na żebra, kręgosłup. mózg, Jeśli on ma już takie przerzuty jak Pani piszę to natychmiast powinien mieć TK głowy. A teraz chyba najgorsze. Tata nie ma żadnych szans,Chemia mu nic nie pomoże raczej nie zdąży jej nawet wybrać. Jeśli by to tyczyło mnie na pewno bym nie poszedł na chemie, Jeśli bym miał szanse operacji mógłbym się kłaść dzisiaj ale nie chemia. Tata ma przerzuty w dwa różne miejsca a podejrzewam że jeszcze w inne też tylko nie zdiagnozowane gdzie. Ten skurczybyk przy przerzutach atakuje w kilku miejscach naraz z niesamowitą siłą.Moja rada to taka uporządkować sprawy rodzinne, sprawdzić głowę bo to bardzo ważne i pozwolić ojcu godnie żyć ile się da. Jeśli nie jest dociekliwy to go nie informować. Pozdrawiamodpowiedz
        • zalamana
          2017-07-05 20:08
          jak jest juz tak zaawansowany rak ile jeszcze mniej wiecej zostalo czasu... zycia ?odpowiedz
          • bogdan
            2017-07-09 04:18
            Do załamana - Na to pytanie nie ma żadnej odpowiedzi. Każdy kto będzie próbował odpowiedzieć to bawi się we wróżkę.odpowiedz
        • Ada
          2017-06-21 10:53
          Panie Bogdanie,nic się nie pomyliło ,to IV stopień,operowali najlepsi profesorzy, dzięki nim tata jest z nami już ponad rok mimo że nie dawano nam nawet kilku miesięcy.Raz nam się udało.Przerzutow do głowy nie ma,jest po TK i po badaniu PET.Bedziemy oczywiście walczyć tak długo jak można i tak długo jak trzeba.Tata mimo przebytych chemii i radioterapii nie schudł i jeden włos mu z głowy nie spadł.Jest silnym facetem 😊. Dziękuję za informacje Panie Bogdanie.Niestety nie możemy powiedzieć tacie że to już koniec bo nikt nie chce usłyszeć że powoli przegrywa,a tata jest silny i ma nas.Musimy dalej walczyć żeby wiedział że jest dla nas bardzo ważny.odpowiedz
          • Bogdan
            2017-06-22 20:52
            Do Ada - Nic wam to nie pomoże ale zapewniam że wam bardzo współczuje i wiem co przezywacie wszyscy w domu. Pozdrawiam.odpowiedz
    • Zalamana ja :(
      2017-06-08 13:48
      Witam. Jestem tu nowa. Niedawno dowiedzielismy sie,ze moja mama ma zmiany guzowante lewego pluca,podobno wyszly tez powiekszone wezly i na watrobie tez cos jest lecz mowia ze moga to byc tez torbiele...dodam ze 10lat temu mama zachorowala na raka lewej piersi...nowia ze moze to tez byc wznowa...jest po badaniu TK i BRONCHOSKOPII,bedzie miala tez na dniach PET. jej stan jest w normie wyniki z krwi ma w miare dobre,meczy ja kaszel od dluzszego czasu.. Co robic co myslec ??odpowiedz
    • Lukasz
      2017-05-30 21:13
      Witam wszystkich!Wrocilem od lekarza,dostałem skierowanie na prześwietlenie płuc.Boje się strasznie a w zasadzie spodziewam się najgorszego...Objawy jakie mam według mnie nie wskazują ze może dziać się coś złego.Kaszlu nie mam w ogóle.Nieprzyjemny zapach z ust,żółta ślina po przebudzeniu,zdarzyło się troszkę krwi w ustach rano i jedyne co mnie meczy i stresuje to ból pleców...Czy jest mi w stanie ktoś odpowiedzieć czy krew z płuc może znaleźć się w ustach bez kaszlu?Ewentualnie czy ktoś z Waszych bliskich miał podobne objawy?Bardzo proszę o pomoc bo na sama mysl o badaniu robi mi się słabo.Dziekujeodpowiedz
      • Marek
        2017-06-08 13:07
        Ja po rzuceniu palenia, miałem silny ból lewego barku - niemal przez rok. Nie palę już 8 lat, a i czasem, gdzieś lekkie bóle krążą. Nie badam się. Mam 45 lat. Ile pożyję, to pożyję. Czuję się dobrze. Potrafię wejść na 10 piętro, bez większej zadyszki. Grunt, to natychmiast rzucić palenie /właśnie teraz!!!/, a nie z okazji Sylwestra, czy innych pierdół...odpowiedz
      • Bogdan
        2017-06-02 06:13
        Do Łukasza - Nie panikuj chłopie . Zapalenie dziąseł to też masz krew bez kaszlu. Zęby myć codziennie a nie poszukuj raka.odpowiedz
    • Sylwia
      2017-05-24 10:48
      Dostałam skierowanie na tomograf z kontrastem badanie odbędzie się dziś a potem czekać na opis najgorsze jest to czekanie w nie pewności,pozdrawiam wszystkich.odpowiedz
      • Sylwia
        2017-05-30 12:27
        Do Bogdan.W środę badanie było a w czwartek już opis wszystko szybko poszło ponieważ wystawili mi kartę Dilo,opis z tomografu: W segmencie 5 płuca lewego widoczne są zagęszczenia najpewniej zapalno-niedodmowe.Poza tym prawidłowy obraz TK narządów klatki piersiowej.☺ tak że mam nie doleczone zapalenie i pulmonolog przepisał 2 antybiotyki i kontrolę,bardzo się cieszę że nie mam nowotworu,pozdrawiam.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-05-27 20:39
        Do Sylwia Szybko załatwiłaś ten tomograf i tak trzymaj bo nie można sobie pozwolić na czekanie. Pozdrawiamodpowiedz
    • Asia
      2017-05-22 18:00
      Witam,kochani szukam kontaktu do dobrego torakochirurga w Warszawie,prywatnie! Muszę skonsultować tatę na cito.odpowiedz
      • Marek
        2017-06-08 13:10
        Najlepszy torakochirurg, to dr Jacek Kaczmarski. Pracuje w szpitalu Kopernika w Łodzi.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-05-27 20:36
        Do Asia w Warszawie masz doktora Orłowskiego ale musisz w internecie sama poszukać telefonu bo tu usuwają takie wpisy jako reklame. Pozdrawiam.odpowiedz
        • Asia
          2017-05-28 19:35
          Kurcze obszukalam cały net i nie ma kontaktu żeby prywatnie się umówić do profesora. Jest błąd jakiś,pokazuje że niby w ibis przyjmuje dzwoniłam tam ale powiedzieli ze nigdy u nich nie przyjmował.odpowiedz
          • Alojzy
            2017-05-29 07:43
            Asia tu masz kontakt do kliniki profesora Orłowskiego w Warszawie.Sekretariat kliniki: (22)43 12 466odpowiedz
            • Beata
              2017-06-08 07:37
              Witam czy ktos moze mi podpowiedziec jaki lekarz w zielonej górze torakochirurg jest najlepszyodpowiedz
            • Asia
              2017-05-29 12:04
              Dziękuję Panu Alojzemu za kontakt do Prof Orłowskiego.odpowiedz
    • Sylwia
      2017-05-20 20:13
      Witam wszystkich,odebralam zdjęcie i opis z RTG i niewiem o co chodzi boje sie ze mam nowotwór! Proszę o pomoc w wyjaśnieniu tego opisu.Dyskretny obszar zmniejszenia przejrzystosci miazszu plucnego w lewym dolnym polu w linii srodkowoobojczykowej orientacyjnych wymiarów 31×20mm-zmiany naciekowo-niedodmowe o typie zapalnym?zmiana rozrostowa?odpowiedz
      • Bogdan
        2017-05-22 04:10
        Do Sylwia. Natychmiast trzeba zrobić tomograf ale już z samym RTG proponuje udać się jak najszybciej do dobrego torakochirurga.odpowiedz
        • Sylwia
          2017-05-22 08:40
          Do Bogdan.Na dziś dostałam skierowanie do pulmonologia właśnie czekam bardzo się boję tego co usłyszę napiszę jak coś będę wiedziała i dziękuję za odpowiedź,Pozdrawiamodpowiedz
    • A
      2017-05-19 21:08
      Teściowa zdiagnozowana - rak płuc drobnokomorkowy, złośliwy, nie do operacji. Oznaczenie T4N2M1a, skierowanie na chemioterapię. Ogólne samopoczucie słabe, zadyszka, trudności w oddychaniu... jakie rokowania? Mazsrns ta chemia czy lepiej poprawiać jakość życia?odpowiedz
      • Bogdan
        2017-05-22 04:14
        Do A - Decyzje musicie podjąć sami ale rokowania są zerowe co byście nie zrobili, przykre ale taka jest prawda.odpowiedz
    • aga
      2017-05-05 16:38
      Witam niestety dolaczam do tego grona wraz z rodzina. tata po szergeu badan, badanie histopatologiczne : obraz mikroskopowy: przemaiwa za niskozroznicowanym rakiem z czynnoscia endokrynna,prawdopodobnie niedrobnokomorkowy. badanie PET: w segmencie 6/9 pluca lewego obwodowo guz seroka podstawa przylegajacy do oplucneh o wym ok 49x33x cc 36mm ze wzmozonym metabolizmem.zajete wezly chlonne wneki tego pluca i srodpiersia obustronnie.brak aktywnych przerzutow odleglych ( tak w skrocie). torakochirurg skierowal tate do onkologa. przynam ze liczylismy na operacje, a tutaj taki zonk. przypuszczam ze to statium IIIB. czekamy na wizyte pierwsza we wtorek. chcemy skonsultowac sie oprocz tego jescze z jednym onkologiem. czy ktos moze cos doradzic?odpowiedz
      • Bogdan
        2017-05-06 04:39
        Do Aga - Ja bym to koniecznie skonsultował w innym mieście. Wiem że osoby z IIIB też były operowane choćby piszący tu Alojzy. Radzę zrobić wszystko by go zoperować., guz wcale nie jest taki duży, przerzuty na węzły chłonne to też nic nic nadzwyczajnego bo to są tzw PRZERZUTY BLISKIE. Pozdrawiamodpowiedz
        • Aga
          2017-05-06 16:52
          Dziekuje za odpowiedz Bogdan. Pierwsza kosultacje many w lublinie. Myslekismy o dr Dydku z Wroclawia. Dzisiaj znajomy lekarz co prawda nue ze specjalizacja z onkologii ale tym interesuje sie powiedzla ze zaproponuja chemie i nie wyjluczyl ze jak tata dobrze zareaguje bedzie mozliwa operacja. Dodalo nam to otuchy.odpowiedz
          • Bogdan
            2017-05-06 17:57
            Tego że zaproponują chemie ja też jestem pewien. 4 lata temu jak ja byłem operowany to lekarz podejmował decyzje jednoosobowo. W miedzy czasie wszedł tzw pakiet onkologiczny i teraz decyzje podejmuje konsylium, a procedury są jakie są. Mam obiekcje czy to z korzyścią dla pacjenta. Pozdrawiam i proszę tu pisać o wynikach.odpowiedz
    • Alojzy
      2017-05-04 16:30
      Do Mona i Córka mamy.Myślę że panie zdążyły przeczytać moje wpisy z kontaktem do Wrocławia czy też Krakowa. Już tu nie będę pisał bo ja chcę Wam pomóc a administrator moje wpisy usuwa. Nie wiem komu na tym zależy aby pozostawić ludzi bez pomocy.Oby się sam nie znalazł w takiej sytuacji wtedy będzie potrzebował pomocy innych i oby jej nie znalazł.Wtedy dozna jak to jest w potrzebie.Pozdrawiam Wszystkich i życzę Wam zdrowia. Ja już tu nie zaglądnę a kto chce jakiejkolwiek pomocy niech szuka sam w internecie albo na bardziej przychylnym forum onkologicznym.odpowiedz
    • Córka mamy
      2017-05-01 00:35
      Witam wszystkich Pisałam wcześniej o mamie i niestety nie jest tak jak początkowo wyglądało. Obawiam się ze nic z tym nie da się zrobić. Bardzo chciałabym się mylić. Ale opis z tk bardzo mnie martwi. W plucu lewym segment 3l a także 1 + 2 l widoczny guz o spikularnym obrysie płynnie przechodzący w dodme Sięgającą oslepka lewego a w srodpiersiu zmiany węzlowe. Wymiary orientacyjne ze względu na ostre granice 60*53*70. Zmiana ta ciągnie się wzdłuż peczka naczyniowo oskrzelowego i wnika do segmentu 6 l Szczelina skośna w sąsiedztwie zmiany pogrubiala nacieczona. Tętnica do.plata górnego nacieczona i całkowicie zamknięta widoczne jednak nitkowate zakontrastowanie naczyń w segmencie 1+2 l. Oskrzele gornoplatowe nacieczona i.calkowicie zamknięte. Oskrzela segmentów 4l i 5 l modelowane. Prawdopodobny naciek. Żyła.segmentu 3 l nacieczona i zamknięta. Zmiany guzowato węzlowe schodzą wzdłuż tętnicy do płata dolnego i kończa się w miejscu jej podziału na odgalezienia segmentalne. Zmiana wnika także do.okienk tzw aortalno płucnego i łączy z węzłami przytchawicznymi lewymi.wezly dają się oddzielić od całej masy są powiększone 22*19 mm W segmencie 2 p drobny Guzek przyoplucnowy 4*3 mm Mama jest już umowiona do.torakochirurga przez święta dopiero 4 maja wciąż nie ma bronchoskopi może we.wtorek Proszę czy ktoś może dać nam nadzieje? Czy.nadziei juz nie ma. Może ktoś mógłby polecić prywatnie onkologa klinicznego Wrocław? Pieniądze nie grają.roli zależy.nam.by to.bylo prywatnie.mama jest załamana gdyby nie wnuki zupełnie by się rozpadła.nikt z nią nie rozmawiał postawa szpitala mocno bulwersuje. Jedyne zalecenie na wypisie to.takie by pacjent nie wpadał w panike. Mama jet pod opieką psychiatry bo sobie nie radzi. Proszę pomóżcie.odpowiedz
    • Joanna
      2017-04-29 14:39
      Do Pana Bogdana - TK wykluczylo raka!!!!!!!!! Jest gruźlica we wczesnym stadium. Tata dostał drugą szansę... Dziękuję bardzo za informacje,których mi Pan udzielił. Obym już nigdy nie musiała z nich korzystać. Życzę tutaj wszystkim dużo zdrowia i Panu panie Bogdanie.odpowiedz
    • Mona
      2017-04-26 21:06
      Witam, czy ktoś mi może polecić dobrego lekarza=specjalistę od raka płuc w Krakowie?odpowiedz
    • Bogdan
      2017-04-26 04:13
      Do Artura - Panie Arturze proszę napisać co to za lekarze twierdzą że nie da się nić zrobić tzn jaką mają specjalizację i co to za szpital. Wiem że każdy szuka tu jakiegoś ratunku ale proszę mnie nie brać za jakiegoś specjalistę od raka płuc, ja po prostu mogę tylko doradzać na tyle na ile jestem czegoś pewien i wiem że każdy z rakiem płuc musi być pod nadzorem torakochirurga i pulmonologa , ale to torakochirurg decyduje o operacji i nikt inny. Te leki które Pan tu pisze nie wiem kto to Panu przepisał myślę że kupił je Pan sam bo niewiele mają wspólnego z ułatwieniem oddychania. Ja dziś zadzwonię do swojego lekarza i coś popytam to potem Panu odpiszę. Proszę pamiętać że nie można się leczyć na odległość i nie można niczego brać bez konsultacji lekarza. Na tą chwile to wiem że leki pomagające oddychanie to np. SEEBRI BREZHALER, FORMOTEROL,BUDESONIDE. ale jak już wspominałem musiałby to potwierdzić pulmonolog. Proszę mamę zarejestrować do torakochirurga najlepiej prywatnie i to bardzo pilnie. Radzę słuchać go i nikogo innego. Pozdrawiamodpowiedz
      • Artur
        2017-04-26 16:47
        Panie Bogdanie, dziękuję za odpowiedź. Rak płuc u mojej mamy jest nieoperowalny, stwierdzano to 3-krotnie bez cienia wahania na konsultacjach i konsyliach z udziałem profesora, radiologa, onkologa, chirurga klatki piersiowej. Stwierdzono, że jeszcze rok temu prawdopodobnie byłoby to możliwe, teraz stan ogólny i zmiany w klatce piersiowej powodują - widoczne doskonale w wykonanej tomografii komputerowej - że chora umrze w trakcie zabiegu lub bezpośrednio po nim. Po 4 konsultacji w dniu dzisiejszym wyznaczono podjęcie próby wykonania zabiegu brachyterapii - czekamy na jego wykonanie i efekt. Resveratrol i graviola to nie leki lecz naturalnie występujące substancje / rośliny, które wyraźnie, skutecznie poprawiają krążenie krwi, łagodzą objawy depresji, obniżają ciśnienie krwi, poprawiają lipidogram - osoby stosujące te łatwo dostępne, roślinego pochodzenia specyfiki, czują wyraźną różnicę w samopoczuciu już po tygodniu. Poinformuję o dalszym rozwoju leczenia i samopoczucia mamy. Pozdrawiamodpowiedz
        • Bogdan
          2017-04-26 18:33
          Do Artura - to mama jest w dobrych rękach i proponuje się stosować do tego co zleca lekarz a czas pokaże. Chociaż bardzo dobrze wiem że to świństwo nie da zapomnieć o sobie. Życzę dużo wytrwałości. Pozdrawiamodpowiedz
    • Artur
      2017-04-26 00:09
      Panie Bogdanie, moja mama w lipcu powinna skończyć 82 lata. Na początku marca zdiagnozowano u niej raka prawego płuca, po 4 bronchoskopiach w końcu udało się ustalić, że jest to rak płaskonabłonkowy - guz 45x50x55 mm, oskrzele główne prawe amputowane masą guza, guz ociekając tchawicę uniemożliwia korzystanie z lewego zdrowego płuca. Stan nieoperacyjny - wszyscy lekarze twierdzą, że mama nie przeżyje operacji lub umarłaby do tygodnia po niej. Naturalnie mama chce żyć i zrobić cokolwiek żeby mogła się poruszać, chodzić - aktualnie głównie siedzi lub leży w domu, wychodzi do łazienki, czasem do kuchni i wtedy brakuje jej oddechu. Prawie cały czas używa koncentratora tlenu. Kupiłem jej resveratrol mikronizowany 200 mg 1 kapsułka dziennie i graviolę w kapsułkach 500 mg 3 x dziennie po 2 kapsułki. Proszę o wyeliminowanie mięsa, cukru, białej mąki i picie wody z cytryną, jedzenie warzyw. Co można jeszcze zrobić, żeby mama mogła ponownie lepiej oddychać i zacząć korzystać z lewego zdrowego płuca?odpowiedz
    • Joanna
      2017-04-23 10:42
      Aaa skoro piszecie tu,że liczy się czas to mimo że tata nie ma jeszcze diagnozy czy to rak czy gruźlica ja już szukam wszelkich info o raku. Jesteśmy spod wawy. Szukam prywatnego kontaktu z profesorem Orłowskim.odpowiedz
      • Hanna
        2017-04-23 19:58
        Witam . od piątku na podstawie badania TK stwierdzono guza lewego płuca u taty . Nie chcemy czekac na zakolejkowanie przez NFZ. Czy ktoś może polecić lekarza torakochirurgii w Gdańsku by poprowadził leczenie?odpowiedz
        • Alojzy
          2017-04-27 12:12
          Do Hanna- klinika klatki piersiowej to właśnie torachirurgia. Poniżej masz adres i kontakt z Gdańskiemodpowiedz
        • Bogdan
          2017-04-24 10:45
          Do Hanna - Nie wiem nic o Gdańsku ale jest dość znana klinika w Szczecinie. Niestety nie znam nikogo. Proszę poszukać w internecie jakiegoś torakochirurga który pracuje w tej klinice i iść do niego prywatnie na wizytę, on już resztę załatwi. Dobrze by było gdyby to był ordynator. Tata nie może sobie poczekać, to wykluczone. Pozdrawiamodpowiedz
    • Joanna
      2017-04-23 10:24
      Mój tata w tygodniu miał rtg płuc pn miał zapalenie oskrzeli na kontroli lekarka wysłała go na rtg płuc, z opisu wynika że jest to naciek nowotworowy lub gruźlica. Gruźlicę miał dziadek ponad 10 lat temu. Tata palił jak smok z 40 lat... Dostał skierowanie od pulmonologa na szpital na dalsze badania, w ciągu tyg myślę znajdzie się w szpitalu. Jestem przerażona, nie wyobrażam sobie życia bez niego. Oby to była gruźlica...odpowiedz
    • Córka
      2017-04-22 22:01
      Witam Proszę o pomoc. Informacje mam niepełne ale n tyle przerażające ze trudno nam w domu wszystkim funkcjonować. Sprawa dotyczy mamy i postaram się napisać wszystko to.co wiem Mama z chrypa i bólem w płucach trafiła do lekarza ponieważ pali zalecił RTG. I cios. Badanie pokazało zmianę guzowata. Tuż po świętach trafiła do.szpitala i tam przeprowadzono tk spirometrie bronchoskopie usg niestety nie posiadam wypisu będzie gotowy w poniedziałek wiec to co wiem to informacje od przerażonego taty Guz nieoperacyjny w lewym plucu nie ma zmian w węzłach chlonnych ani przerzutow do.innych organów. Guz mały. Spirometrie w porządku Wynik z bronchoskopi na dniach. Wiem ze to niewiele ale n tyle dużo ze mama się poddaje. Schudła 8 kg mimo że pilnujemy by jadła. Proszę powiedzcie czy na podstawie tych informacji można obudzić w nas nadzieje? Bądźcie szczerzy chciałabym się jakoś przygotować .... Zrozpaczonaodpowiedz
      • Alojzy
        2017-04-23 18:40
        Do córki w sprawie Twojej mamy. Ja też paliłem po dwie paczki papierosów dziennie.Nic mnie nie bolało ale że jestem po dwu zawałach serca muszę stale się badać i brać lekarstwa.Podczas jednej z wizyt u lekarza rodzinnego w czerwcu 2016 roku pani doktor radziła mi bym nie palił bo mi mocno w płucach chrapii i zaleciła zdjęcie płuc.Okazało się że mam prawie 7 cm na 5 cm guza na lewym płucu.Ordynator pulnonologii skontaktował mnie z profesorem Dudkiem z Kliniki Torakochirurgii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Zostałem hospitalizowany w klinice w celu zrobienie badań.TK pobranie wycinków oraz PET. Okazało się że mam już bliskie przeżuty na węzły chłonne oraz nacieki na płuco. Konsylium hematologiczne i onkologiczne we Wrocławiu zaleciło mi chemioterapię i założono mi kartę rejestru ogólnokrajowego nowotworu złośliwego. Po chemioterapii 6 listopada zostałem operowany w klinice we Wrocławiu. Operował mnie torakochirurg Krzysztof Dudek a jakie ma specjalizacje i czego dokonał w kraju i za granicą dowiesz się z internetu.Wystarczy wpisać imię i nazwisko.Dowiesz się wtedy że to nie byle jaki fachowiec bo ma za sobą nawet nowatorskie przeszczepy.Ma też swoją stronkę przychodni która ma umowę z kasą chorych. Z własnego doświadczenia wiem że strach jest złym doradcą i lekarzem.Dlatego trzeba się wziąć w garść nie panikować i jak najprędzej skontaktować się z dobrym torakochirurgiem.Poddać się wszystkim fachowym badaniom i operacji a będzie dobrze. Mój guz podobno też już był nie operacyjny a jednak żyję już 7 miesiąc i myślę żyć dalej. Rozpacz i załamania nic nie dają a tylko pogorszą. Kto ma blisko do Wrocławia to polecam tę klinikę. Innych lekarzy poleca Wam Bogdan. Obaj z Bogdanem jesteśmy już po przebytym raku, skutecznej operacji i żyjemy.Tak więc radzę nie załamywać się bo rak to jeszcze nie wyrok.Powodzenia i powrotu do zdrowa dla wszystkich.odpowiedz
        • aga
          2017-05-05 16:20
          jesli moge zapytac na ktore wezly chlonne miales przerzuty? moj tata w podobnej sytuacji tyle ze guz mniejszy,zajete wezly. lekarz mowi e gdyby nie rak to bylby zdrowy jak kon. niestery torakochirurg odeslal tate do onkologa a mielismy nadzieje ze odbedzie sie operacja. czekamy na wiyzyte we wtore.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-04-23 05:53
        Do córka - na temat co o mnie sądzisz i wypisujesz nie będę dyskutował bo każdy może mieć własne zdanie. Natomiast na temat mamy to nie ma co panikować puki nie będzie wyników. To są bzdury co sobie wmawiacie że jest nieoperacyjny. Na podstawie RTG na pewno nikt nie może stwierdzić że jest nie operacyjny. On jest mały a w dodatku bez przerzutów odległych czyli na tej podstawie można sądzić że wykryty wcześnie ,nie drobno komórkowy i jak najbardziej operacyjny. Sama operacja to nic strasznego ja mógłbym się kłaść w każdej chwili jak bym miał przerzut bez żadnego lęku. Teraz to co tylu ludziom zarzucam to to że leczą się w szpitalach prowincjonalnych i czekają w kolejkach na kolejne badania i wizyty. Rak płuc jest najniebezpieczniejszy z raków więc nie można sobie pozwolić na czekanie. Jeśli by to była moja mama to jutro by była z prześwietleniem u dobrego TORAKOCHIRURGA na wizycie bo to tylko kwestia 200 zł. Tu ludzie podają ich nazwiska praktycznie z całej Polski. Oto właśnie walczę. Mama powinna być leczona w dobrej klinice pod kontrolą dobrego fachowca. Dlatego powstała taka dziedzina jak torakochirurgia żeby się nami zająć. Jeśli ktoś chce niech się leczy na onkologi ja nic na to nie poradzę . Tu tyle osób podaje namiary na specjalistów dlaczego nikogo nie słuchacie? Wylewanie łez nic tu nie pomoże. My wszyscy się biomy, rodziny też ale to mnie zagląda śmierć w oczy nie rodzinie. Może to dziwne ale nie bałem się tak o siebie jak o to że zostawiam samą zonę i córkę. Ja w ciągu tygodnia byłem na stole operacyinym. Też miałem tylko RTG. Trzymam kciuki za mamęodpowiedz
        • Córka mamy
          2017-04-23 11:00
          Witam Panie Bogdanie piszą do Pana dwie córki. Przepraszam znalazłam.forum przez przypadek szukając informacji. Zobaczyłam dosłownie kilka postów. Proszę mi wierzyć że życie nie ma ceny a ja oddam wszystko co mm by mama żyla. Na te porę poruszam się jak dziecko we mgle Nie wiem gdzie nie wiem do kogo mieszkam w małej miejscowości tu specjalistów brak. Ale ja mamę zawioze nawet na koniec świata. Dziękuję za wszelkie wskazówki.odpowiedz
          • Bogdan
            2017-04-23 17:05
            Bogdan do Córka mamy.- Proszę Pani ja zacząłem od Profesora Polkowskiego w Lublinie tu można się zarejestrować prywatnie 81 524 34 06, Operował mnie doktor Sawicki ordynator Torakochirurgi z kliniki w Lublinie. T u ludzie podają nazwiska rożnych lekarz którzy ich operowali i są zadowoleni.Są tu nazwiska znanych lekarzy z Wrocławia Łodzi Warszawy , Szczecina więc ma Pani duży wybór. Niech Pani nie szuka kogoś nadzwyczajnego bo to są wszyscy bardzo dobrzy lekarze i proszę wybrać jednego gdzie ma Pani najbliżej i mu zaufać a będzie dobrze. Poruszę jeszcze sprawę finansową. Ja nikomu nie dawałem żadnych łapówek. Żeby nie czekać jeździłem na wizyty prywatne i nic po za tym. Jakieś drobiazgi dałem wychodząc ze szpitala ale to salowym również i nic tu chyba nadzwyczajnego. Ważne by mama trafiła do TORAKOCHIRURGA to nie może być zwykły onkolog. Reasumując niech Pani poczyta posty ludzi którzy polecają lekarzy , Proszę wybrać jednego ,poszukać w internecie gabinety gdzie przyjmuje prywatnie , zarejestrować mamę, zabrać dokumentację jaką posiada mamę zapakować do samochodu i jechać jak najszybciej . Zaufać lekarzowi i robić co karze . Lekarzy naprawdę mamy wspaniałych. Proszę pamiętać musi to być torakochirurg lub ONKOLOG KLINICZNY nikt inny. Jeśli w czymś mogę doradzić jeszcze proszę pisać lub dzwonić tel już kilka razy podawałem. Proszę pamiętać czas jest naszym wrogiem nie mamy czasu czekać. Pozdrawiamodpowiedz
            • Maria
              2017-07-09 23:46
              Proszę podać numer telefonu moj mail najlepsza.mamusia@o2.plodpowiedz
    • Nia
      2017-04-20 19:22
      Co moze byc przyczyna naglego zgonu w dwa dni po podaniu chemii? Objawy mamrotanie splatanue plucie krwia czeste oddawanie moczuodpowiedz
      • Bogdan
        2017-04-21 01:27
        Do Nia - Bardzo mi się nie podoba twój wpis. Przyczynę zgonu masz wpisaną a karcie ze szpitala. Ty pewnie byś chciała usłyszeć tu na forum że wina lekarzy to może byś wytargała jeszcze kasę za skórę. Częste oddawanie moczu przy chemii to normalna rzecz, plucie krwią to oznaka że rak zeżarł już płuca a teraz zastanów się co zrobiłaś dla taty żeby temu zapobiec.odpowiedz
        • Nia
          2017-04-23 15:07
          Lekarz stwierdzil nuewydolnosc oddechowo krazeniowa. Wyniki po 3 chemii super zmniejszenie raka drobnokomorkowego o 50%miala byc jeszcze jedna chemia. Nie mam zadnych pretensji do lekarzy tylko do siebie czy gdybym wezwala wczesniej pogotowie czy by nie umarl. Lekarz stwierdzil ze to rozsiew nowotworowy.. nie bylam przygotowana na tak nagla smiercodpowiedz
          • Bogdan
            2017-04-23 17:27
            Bogdan do Nia - Przepraszam za mój wcześniejszy wpis ale nie podałaś żadnych szczegółów wiec tak to odebrałem. Rak drobno komórkowy ma to skurczybyk do siebie że jest zazwyczaj bardzo wrażliwy na chemie szybko, prawie całkowicie zanika ale zaraz pojawia się z powrotem z niesamowitą siłą i z przerzutami i po raz drugi już jest odporny na chemie. Nie znam innego przypadku. Nia nie ma sobie co zarzucać że czegoś nie zrobiłaś , mama nie miała żadnych szans choćbyś nie wiem co zrobiła. Tu już ktoś pisał że przy drugiej chemii ktoś też zmarł Nie żyję żadna osoba na świecie która by się wyleczyła z raka drobno komórkowego. Przerażające ale prawdziwe. Przypominam PROF Religa też musiał odejść. Przepraszam jeszcze raz i pozdrawiamodpowiedz
            • Nia
              2017-04-24 20:47
              Pozdrawiam i dziekuje.. przy okazji zdrowia zycze bo jak wszyscy wiemy to w zyciu najwazniejsze z reszta sobie poradzimyodpowiedz
    • Lena
      2017-04-20 11:20
      Witam muszę coś napisać bo jestem strasznie przestraszona. Mój tato ma raka płaskonabłonkowego płuca prawego. ostatnio trafił z zapaleniem płuc do szpitala 01.04.2017. Wczoraj robiono mu tomograf i stwierdzono że przewożą go jutro do szpitala pulmonologicznego bo przy tym guzie powstał ropień oraz pojawił się płyn i na dodatek jakaś paskudna bakteria we krwi no i jeszcze cukrzyca typu II.jestem przerażona bo lekarka powiedziała że stan jest bardzo ciężki i że guz uciska na żyłę główną górną .Jutro będę dzwonić do Pani profesor która przejmie ojca ale nie wiem jak to będzie ... boję sięodpowiedz
      • Bogdan
        2017-04-20 17:37
        Do Lena - Jeśli jest to rak płasko nabłonkowy to znaczy że jest nie drobno komórkowy a to znaczy że operacyjny. Kłopot tylko w tym że nic nie zrobiliście wcześniej ., zaraz po wykryciu. Do szpitala trafił dopiero 01.04.2017 jak dostał zapalenia płuc. Tata powinien natychmiast skontaktować się torakochirurgiem i to z dobrej kliniki nie w prowincjonalnej pulmonologii. Tego rodzaju raki czasami się oplatają wokół żyły i są nieoperacyjne ale to tylko gdybanie. Z rakiem płuc nie można ot tak sobie poczekać miesiąc czy dwa. Jeśli by to był ktoś z mojej rodziny na pewno by był na torakochirurgi w ciągu kilku dni.odpowiedz
        • Lena
          2017-04-20 22:16
          Jest tych wypisów i badań oraz wyników dużo i trudno mi się w tym wszystkim połapać a z ojcem ciężko się dogadać , natomiast lekarze udzielają informacji zdawkowo .odpowiedz
        • Lena
          2017-04-20 22:03
          Witam panie Bogdanie.Tato nie jest w szpitalu pierwszy raz .Rozpoznanie było w styczniu i potem dostawał chemioterapie sekwencyjną ( pobyt jednodniowy) niestety w międzyczasie właśnie odnowiło się być może niedoleczone zapalenie płuc i z gorączką trafił do szpitala.Rozpoznanie to :Rak płaskonabłonkowy CSIIIA.C34.1,Z51.1. Na ostatnim wypisie jeest natomiast rozpozanie CSIIIB .odpowiedz
          • Alojzy
            2017-04-21 18:41
            Do Lena. Tato musi jak najprędzej być operowany tak jak pisze Bogdan liczy się każdy dzień.Bogdan polecił Ci lekarzy a jak masz blisko do Wrocławia ja polecę Ci tego co mnie uratował. Zgłoś się do Wrocławia na ulicę Borowską. Torakochirurg Krzysztof Dudek jest ordynatorem pododdziału torakochirurgii w klinice serca i klatki piersiowej Uniwersytetu medycznego Wrocław ul.Borowska 213.Ja miałem guza już nieoperacyjnego IIIB jak mi na ostatniej kontroli powiedział profesor.Były przerzuty na węzły chłonne i nacieki na płuco.Sporo powycinał ale żyję i dobrze się czuję. Ojcu życzę zdrowia.odpowiedz
          • Bogdan
            2017-04-21 01:16
            Do Lena - Ja miałem CSIIIA z przerzutami na węzły chłonne i żyje już piąty rok ale w ciągu tygodnia byłem na stole operacyjnym w klinice w Lublinie. Dlatego że czekaliście tyle czasu to tato ma już CSIIIB a to już raczej nie kwalifikuje się do operacji. Podkreślam tato powinien się natychmiast znaleźć pod kontrolą dobrego torakochirurga. Tu ludzie podają ich nazwiska. Ja osobiście bym polecał doktora Sawickiego lub prof Polkowskiego w Lublinieodpowiedz
            • Lena
              2017-04-21 17:10
              Dziękuję bardzoodpowiedz
    • Ja
      2017-04-13 17:20
      Witam, moj tes ma guza na plucach zdiagnozowano raka pluc z przezutem na kregoslup, na chwile obecna tylko tyle sie dowiedzialam. Jakie ma szanse na przezycie ewentualnie ile czasu mu zostalo? Lekarze kompletnie nic nie mowia....odpowiedz
      • Onia
        2017-04-18 19:55
        Mój tata miał raka gruczołu płuca​ z przerzutek na kość krzyżową. Ból okropny i bardzo cierpiał. Żył tylko trzy miesiące. W maju tego roku mija czwarty rok jak go niema z nami . A po takim czasie dowiedziałam się że mama ma nowotwór płuca. Jak bardzo zaawansowany wyniki pokażąodpowiedz
      • Nadia
        2017-04-17 22:15
        Mój teść jest w szpitalu... rak płuc... w czerwcu 2016 byl operowany i nawet chemię zniósł bezkomplikacyjnie. Czuł się naprawdę świetnie . 4 tygodnie temu nic nie stwierdzili po wykonaniu rentgenu itd. Jednak bardzo złe się czuł. Zaczęła zbierać się woda w płucach. teraz widać ze płuco jest całe w raku. W ciągu 3 tygodni rozwinęło się to masakrycznie. Leży już tylko w szpitalu i codziennie jest coraz gorzej. Jest to straszne. Nikomu nie życzę takiego cierpienia. On jest przerażony i my wszyscy jeszcze bardziej.odpowiedz
        • Bogdan
          2017-04-18 05:41
          Do Nadia - Tyle razy tu przypominam że nie wykonuje się rentgena tylko tomograf całej klatki piersiowej a w przerwach tzn co 3 miesiące USG jamy brzusznej. Wodę z płuca można spuścić i nie jest to wcale skomplikowane, mam tylko obiekcje gdzie ten teściu leży. Co to za lekarz się nim opiekuje. Takie leczenie to czekanie na śmierć.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-04-13 20:36
        Odpowiedz dla Ja - Głupoty opowiadasz że lekarze nic nie mówią . Oni mówią za dużo, czasami nie potrzebnie. Nie chciałbym być twoim teściem. Tylko i wyłącznie z obowiązku to odpisuję. Tu na tym poście jest SYNOWA porównaj się z nią. Pozdrawiam teściaodpowiedz
    • SYNOWA
      2017-04-07 23:15
      Witam.. Tesc kolejny miesiąc pracuje 😀 był na wizycie kontrolnej i dopiero w czerwcu kolejna... Nie wiem co mam myśleć.. boję się troszkę co będzie dalej ale cieszę się chwilę, która jest pozytywna 😀odpowiedz
      • Bogdan
        2017-04-13 20:59
        Odpowiedz do SYNOWEJ - TEŚCIA MASZ WYJĄTKOWEGO A I TY TEŻ JESTEŚ RODZYNKIEM. końcem lipca lub początkiem sierpnia wybieram się na MONT BLANC . Jestem bez jednego płuca ale tam będę. Zapraszam wszystkich rakowców pojedzmy tam razem. telefon do mnie znajdziecie bo już kilka razy podawałem. Pozdrawiam wszystkichodpowiedz
    • M.K.
      2017-04-07 20:02
      Witam. Cztery tygodnie temu przy okazji zapalenia pluc zdiagnozowano u mojej mamy 77l. Drobnokomorkowego raka prawego pluca i oskrzeli( 9x7x6) z przerxutem na wrzly chlonne srodpiersia(4x3x2). Na chemie sie nie kwalifikuje za wzgledu na stan zdrowia. Podano 5 serii radioterapii paliatywnej. Moje pytanie: ile mniej wiecej mamy czasu? Zostawilam mame pod opieka todziny i musialam wrocic i pozalatwiac sprawy w pracy i boje sie ze odejdzie a ja nie bede przy niej😔 Chodzi mi o okres ok 2 - tygodni. Prosze pomozcie bo zwariuje! Od zapalenia pluc mama nie chodzi bo ja przydusza, nic ja nie boli, morfine podano raz w szpitalu, siadla jej psycha po wizycie lekarza z hospicjum domowego ktora powiedziala jej ze to juz koniec, ze ma sie prxygoyowsc na najgorsze, slaby apetyt i problemy z przelykaniem...odpowiedz
      • Bogdan
        2017-04-08 03:34
        Do M.K. - tego nikt nie potrafi przewidzieć ile będzie żyła .Jedno jest pewne że przy raku drobno komórkowym nie ma żadnych szans. Szkoda że ten lekarz jej to powiedział tak wprost. ŻE siadła jej psychika to normalna rzecz i nikt zdrowy nie zrozumie tego jaki to strach. Rak jako taki nie boli i dlatego tak późno go odkrywamy a przeważnie całkiem przypadkowo. Pozdrawiamodpowiedz
    • Beata
      2017-04-02 19:43
      Dzien dobry möj tata odeszedl z tego swiata 20 marca to byl poniedzialek nigdy nie leczyl sie nie kontrolowal we wtorek mama zadzwonila na pohotowie bo strasznie sie zle czul w sobote przyjechalam wygladal strasznie mial juz zaawansowana zöltaczke i raka pluc 8 cm z przerzutami na koscie i mözg i watrobe nic nie jadl zmarl w poniedzialek 6 dni e szpitalu na chemie pidobno bylo za pözno möwil ze nic go nie boli i nie wygladal tez tak zeby go cos bolalo byl taki inny czasami wiedzial co möwi a czasami glupoty gadal moje pytanie czy to jest mozliwe ze tak szybko mozna umrzec i czy to naprawde nie boli bo nie chce mi sie wierzyc ze w ciagu 6 dni to sie wszedzie piprzerzucalo czy ta choroba latami byla ale ze nic nie bolalo to mnie dziwiodpowiedz
    • Łukasz Pudełko lat 26
      2017-03-30 02:02
      witam , prosze o przeczytanie tego postu mam straszny problem prosze o jakąkolwiek pomoc w tym przypadku mianowicie, moja mama przeszła operacjie ok 3-4 lat temu z powodu guzków na płucu prawym ,ktore zostało usuniete operacja przebiegła pomyslnie itd .. z czasem pojawiły sie bóle (mowiono ze to polpasiec) i dano jej z czsem na to instanyl ktory działał do czasu ktorejs kontroli na przxeswietleniu płuc po operacji tzw kontrola .. wyszło na tym ze lekarz ktory operował jakos zle zozył po operacji to wszystko i w tym momencie wychodzi na to ze zebra nakłądaja sie na siebie i powstaje boł, oprocz tego pooperacyjnie dochodza to tego nerwy bol czasami jest okropny, wymaga pobuty w szpitalu ... mega osłąbienie przy tym towarzyszy .. nie wiem jak to ujac czasem jest dobrzez e nic nie boli mama fukncjonuje normnie a czescei włąsnie jest taki przypadek.. prosze o odpowiedz jakakolwiek pomoc gdzie sie zgłosic bardzo bym prosił o jakikolwiek konkatakt ..w tej sprawieodpowiedz
      • bogdan
        2017-04-05 05:54
        Do Łukasza - Mama musi się zgłosić do onkologa KLINICZNEGO żadnego innego lekarza tylko onkolog kliniczny. Po operacji płuc nie wykonuje się żadnych prześwietleń tylko tomograf i żaden onkolog KLINICZNY nie skieruje na rentgen . Jeśli to prawda że uciskają się wzajemnie żebra to jedno żebro usuną i po kłopocie. Jest to prosty zabieg. Czasami przy operacji płuc są osuwane 2 żebra automatycznie by było lepsze dojście. Proszę się udać najlepiej tam gdzie była operowana. Łukasz mama nawet jeśli sie przeziębi nie może brać leków od lekarza rodzinnego tylko trzeba to skonsultować z onkologiem klinicznym. Zawsze możesz zadzwonić do szpitala gdzie jest torakochirurgia i chętnie ci odpowiedzą czy może takie leki brać . Po za tym mama musi regularnie chodzić na wizyty do PULMONOLOGA. Jeśli mama ma usunięte jedno płuco to na pewno musi brać tzw wziewy już do śmierci. Podkreślam żaden inny lekarz tylko pulmonolog i ONKOLOG KLINICZNY. Pozdrawiam. Ja żyję 5- ty rok po usunięciu płuca i węzłow chłonnych. w razie pytań możesz dzwonic 515445665 lub pisać boguslawbak@wp.plodpowiedz
        • Łukasz
          2017-04-08 21:20
          witam, jak mama bedziesie lepiej czuc to zadzwoni do pana moze cos pan poradzi ;) pozdrawiamodpowiedz
          • Łukasz
            2017-04-20 23:24
            troche gorsza wiadomosc bo mama niechacy złamała sobie 2zebra bo upadła niechacy przy piwnicy .. i zrobili jej romografi i ma przezuty na pluco te ktore miała zdrowe i ponoc kosci jutro bede wiedział wszystko boje sie o najgorsze bo mama nie czuje sie rewelacyjnie...odpowiedz
            • Bogdan
              2017-04-22 03:26
              Do Łukasza - Łukasz nie trzeba panikować próbować trzeba do końca. Rokowania nas rakowców są marne ale to wcale nie znaczy że trzeba czekać na śmierć. Tu ludzie podają nazwiska TORAKOCHIRURGÓW. Ja powiem co ja bym zrobił w takim przypadku. Jeszcze dziś zadzwonił do jakiegoś dobrego torakochirurga i umówił mamę na wizytę. Zebrał całą dokumentację, pamiętając o płytach z tomografu nie tylko opisy. W szpitalu gdzie leży zabrał mamę na przepustkę pod byle pretekstem na kilka godzin nie mówiąc oczywiście że jedzie do innego lekarza. Nie wiem z jakiego regionu Polski jestes ale ja bym polecał doktora Sawickiego lub prof Polkowskiego z Lublina . Tu Alojzy podaje Torakochirurg Krzysztof Dudek z Wrocławia tu ktoś podawał podawał doktora orłowskiego z Warszawy. Nie jest ważne którego wybierzesz ważne by to był torakochirurg. To że mama ma przerzuty to jest bardzo niebezpieczne ale nadal można ją operować jeśli się da bo przerzut na płuco wcale nie oznacza że trzeba wycinać całe płuco. Łukasz to jest walka z czasem. My nie możemy sobie pozwolić na czekanie w kolejce. Poczytaj sobie u góry nasze rokowania. Pozdrawiamodpowiedz
      • Alojzy
        2017-04-01 07:29
        Witaj Łukasz.Najlepiej jak by się tym zajął lekarz pierwszego kontaktu./rodzinny/ On powinien mamę właściwie pokierować.Jeśli to nic nie da i lekarz będzie bezradny,to proponuję wizytę prywatną, bez skierowania do chirurga lub ortopedy.Ktoś z nich powinien mamie pomóc. Pozdrawiam i życzę zdrowia Twojej mamie.odpowiedz
    • ewa gryc
      2017-03-25 18:49
      mam pytanie moja sąsiadka odebrała wyniki i okazuje się że .jest to Rak drobnoziarnisty czy naprawdę nie można go wyleczyć jest to osoba która nigdy nie miala papierosa w ustach i na dodatek mama trojga małych dzieci co mógłby mi Pan Pani odpowiedziecodpowiedz
      • Bogdan
        2017-04-13 05:07
        Do Ewa Gryc - skoro znasz jaki to jest rak to znaczy że jest już przez kogoś rozpoznany i zdiagnozowany. Prawda jest taka że jeśli jest to rak drobno komórkowy to sąsiadka szanse ma marne, góra 2 lata. Moja rada to znaleźć lekarza torakochirurga , żadnego innego onkologa tylko torakochirurg. Na pewno jej nikt nie wyleczy ale pomoże bardziej godnie przez to wszystko przechodzić, trzeba mu zaufać ,a żadne modły tu nic nie pomogą. Jeśli by miała załamania radze skontaktować się z psychiatrą onkologicznym.Jest to raczej nowa dziedzina ale oni się specjalizują w poradach rakowców, bo my rzeczywiście mamy problemy potężne ze swoją osobowością . Pozdrawiam.odpowiedz
      • Alojzy
        2017-03-26 13:40
        Do Ewy Gryc. Chyba Ci chodziło: Rak drobnokomórkowy (DRP) Powyżej można przeczytać o tym raku. Bardzo ważny jest czas i jak najprędzej musi się udać do onkologa.Gdy leczenie rozpocznie się szybko to ma jakąś szansę.Rak jest nie tylko z palenia.Spore zatrucie jest też ze środowiska w jakim przebywamy lub z uwarunkowania genetycznego.Życzę sąsiadce zdrowia oraz pozytywnego wyleczenia. Ważna też jest wola walki, chęć przetrwania i modlitwa. Mi pomogło i żyję.odpowiedz
    • żona
      2017-03-23 00:23
      mój mąż zmarł w półtora miesiąca po zdiagnozowanym raku płuc..miał jedną chemię i pod koniec drugiej zmarł ...wierzył w tą chemię jak w Boga...a teraz juz wiem ,ze ta chemia go zabiła wcześniej ...miał 59 lat tyle planów do zrealizowania ,wnuki bliżnięta ,które urodziły się krótko przed jego odejsciem i tak bardzo się cieszył z ich narodzin...pewnie gdyby nie ta chemia to przynajmniej z pół roku nacieszył by się nimi..teraz już wiem ,ze chemia zabija !!odpowiedz
      • Ewik
        2017-04-05 18:35
        droga Pani.Chemia nie zabija.Przyjelam jej 15 od pazdziernika do teraz i cofnelo sie.Na jak dlugo?czas pokaze.Pani maz po prostu byl w takim stadum,ze nic by juz nie pomoglo;PRZYKRO MIodpowiedz
    • Ania
      2017-03-16 19:52
      Witam. Drobnokomorkowy rak pluc. I i II chemia stan zdrowia dobry. Mama oslabiona zero wymiotow. Po II chemii kt glowy kosci i jamy brzusznej -wyniki rewelacyjne praktycznie guzy zmniejszyly sie o polowe. Po III chemii wrocila do domu.. wymioty dusznosci plucie sama krwia wezwabe pogotowie zawiozlo na SOR i zgon. Co moglobyc przyczyna tak naglego zgonu??odpowiedz
    • Gosc1
      2017-03-13 19:22
      Mój tata miał raka płuc z naciekami. nie podano mu chemii ani nie przeniesiono na onkologię. W zwiazku z tym mam pytanie czy to normalne ? trzymac pacjenta na oddziale płucnym? czemu nie podano mu żadnych leków? tylko podawano mu morfinę? pojechał do lekarza z bólem nie mogł chodzić, kaszlał a oni perfidnie u nas w miejscowosci powiedzieli ze udaje. Zabralismy go prywatna karetka do Szczecina i tam stwierdzili ze ma raka. Miał zalane płuca, wodobrzusze by nie przezył rana gdyby nie nasza interwencja. Mam żal do ludzi na pogotwoiu i do szpitala ze nic nie zrobili, tato zmarł po miesiaca. I gdzie ta szybka terapia onkologiczna? nic nie robia i nic nie zrobili a ja straciłam tate w młodym wieku...odpowiedz
      • Bogdan
        2017-03-15 15:28
        Dziewczyno jesteś rozgoryczona i wypisujesz cuda jakie Ci się podobają. Lekarze to nie mordercy nikogo nie zabijają ale bardzo często są bezradni. Bardzo rzadko się zdarza by ludzie im tu dziękowali a szkoda. Piszesz o chemii o morfinie a nic o tym nie wiesz. Nawet nie wiesz jakiego miał tego raka, tyle cię doleciało że z naciekami .Takie wpisy powinny być usuwane.odpowiedz
    • bogdan
      2017-02-25 13:38
      Do Jaga - Zrobisz jak zechcesz ale leczenie jest nieprawidłowe i to bardzo. Przeczytaj karte informacyjną i napewno tam pisze że leczenie w poradni onkologicznej. Do pulmonologa też trzeba chodzić bo po operacji masz utrudniona oddychanie i powinnaś już do śmierci zażywać tzw wziewy. Natomiast kontrole musi nadzorować onkolog i to nie zwykły onkolog tylko ONKOLOG KLINICZNY. Z tym rentgenem to chyba żart. Omijaj z daleka tego lekarza co ci wypisuje skierowanie na prześwietlenie. Standardem jest TK CAŁEJ KLATKI PIERSIOWEJ CO PÓŁ TOKU łącznie z kompletem badań laboratoryjny a między kolejnymi TK usg jamy brzusznej. chyba trochę zawile to pisze wiec wygląda to tak mam TK całej klatki piersiowej za trzy miesiące usg całej jamy brzusznej i znów za trzy miesiące TK znów itd. Pozdrawiamodpowiedz
      • Jaga
        2017-02-25 15:20
        Dziwne ,ze tak często robia badanie Tk kontrast przeciez nie jest obojetny dla zdrowia.odpowiedz
      • Jaga
        2017-02-25 14:41
        Karte informacyjna to ja znam na pamiec z zaleceniem dalszej kontroli w Poradni Chorob Pluc,konkretnie ,poradni chirurgi klatki piersiowej celem kontrolnej bronchofiberoskopii.odpowiedz
      • jaga
        2017-02-25 14:36
        Wiesz dyskutowalam po operacji o tym na forum onkologicznym.Wiem,ze raka leczy onkolog.Po wyjsciu ze szpitala robiono nam badania kontrolne ,oczywiscie w moim szpitalu byla to bronchoskopia .Najpierw co 3 miesiace potem co pol roku .tak przez 2 lata.Byly pobierane probki na posiew cytologie itp.Po 2 latach szpital uznal nas za zdrowych i polecil dalsze leczenie w Poradnii pulmonologicznej.Mam dobrego pulmonologa!BadanieTK Klatki i glowy mialam robione zaraz po operacji dlatego ze bralam udzial w badaniach klinicznych ,ale tylko przez 2 miesiace. Udzielam sie na forum onkoDUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne jako sloneczko 11.pozdrawiamodpowiedz
    • Jaga
      2017-02-25 13:04
      Witam wszystkich na forum. Przeczytalam większosc postow i postanowiłam tez napisac o swoim raku. Przypadkowy Rtg wykryl cienie na plucu,potem tydzien na pulmonologii,badania typu bronchoskopia nie przyniosly odpowiedzi co to jest.Dopiero TKwykazala guz na obwodzie pluca wielkosci 1,8cmx2cmx3x5. Diagnoza i za 2 tygodnie operacja-wyciecie plata pluca. Wyniki hist pat wykazaly Gruczolakoraka w stopniu1b o zlosliwosci G1 w skali od G1-G3. Nie mialam chemii.Bylo to w kwietniu 2014rmialam 62lata. Palilam od 16roku zycia przez ponad 30lat duzo i namietnie.od 13lat nie palilam,a jednak pluco bylo juz zniszczone,duzo zmian wloknistych itp.Guz rozwijal sie latami ,powoli bo mial najmniejsza zlosliwosc.To moje szczęście.Lekarz powiedzial,ze operacja byla wykonana w pore a dzien operacji to dzien nowego mojego zycia.Mam badania kontrolne teraz juz tylko u pulmonologa co pol roku i tylko rtg.Zawsze sie boje i strach pozostanie.Czuje sie dobrze ,lepiej niz przed operacją.Zycze wszystkim duzo sily i zdrowia.odpowiedz
    • Marylka
      2017-02-21 13:31
      Mam pytanie mama ostatnio miewa zawroty głowy czy to może być spowodowane przerzutem do mózgu? Mama ma raka drobnokomorkowego 😢odpowiedz
      • Wemi
        2017-03-08 17:26
        Marylka koniecznie to skonsultuj.odpowiedz
      • bogdan
        2017-02-25 07:58
        Do Marylka - Przy raku drobno komórkowym każdy niepokojący objaw może być przerzutem, Z doświadczenia wiem że jeśli nastąpi przerzut to w kilka miejsc naraz, atakuje skurczybyk naraz z niesamowitą siłą i praktycznie nie reaguje na kolejną chemie czy radioterapie. Miałem i mam masę znajomych i nie znam przypadku by było gdzieś inaczej. Szkoda że ludzie tu nie piszą nic o tych co odeszli i jak to było. Wszyscy szukają tu ratunku jak są zagrożeni a potem mają to gdzieś. Pozdrawiamodpowiedz
        • Ewka
          2017-03-05 23:12
          Rak drobno komórkowy z przerzutami do kości jest straszny, bóle nowotworowe kości wykańczaja chorego, największym koszmarem dla chorego jak i rodziny jest niemoc i obojętność lekarzy! choroba postępuje w błyskawicznym tempie, u nas trwała 5 miesięcy od diagnozy :-( pozdrawiamodpowiedz
    • julia
      2017-02-20 19:35
      Witam, jestem tu nowa,proszę o pomoc,dobre slowo,nie wiem.odpowiedz
      • Alojzy
        2017-02-20 22:10
        Julia witaj. Chętnie Ci pomożemy czy też doradzimy ale napisz co Cię dręczy. Wiadomość o chorobie jest zawsze zła,ale trzeba wziąć się w garść i rozpocząć walkę z chorobą. Przy chorobie nowotworowej nie wolno zwlekać i łudzić się że to pomyłka.Walkę o swoje życie trzeba rozpocząć zaraz a gwarantuję Ci że będzie dobrze. Ja jeszcze pół roku temu myślałem że dla mnie już wszystko stracone a jednak wyleczono, operowano i już jest dobrze, Tobie też życzę: powodzenia, pozytywnych myśli, odwagi i zdrowia.odpowiedz
    • SYNOWA
      2017-02-19 14:15
      Wreszcie w tym tygodniu będzie rezonans teścia 😃 wrócił do pracy po 6 cyklach przypominam 4 stopień z licznymi przerzutami, tata ciągle na nogach boję się badań ale trzymajcie kciuki.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-02-19 14:55
        SYNOWA to są wspaniałe wiadomości. Bardzo dobrze że wrócił do pracy. Da się z tym żyć.odpowiedz
        • SYNOWA
          2017-02-23 22:07
          Wiem, sama się cieszę 😃 wczoraj był na rezonansowe za ok2 tyg wyniki... Mam nadzieję że dobre .odpowiedz
    • Gocha
      2017-02-13 10:03
      Do Agata. Zakopane,tylko i wyłącznie. Diagnoza tempa i doc.Zielinski. Konsultuja wszystkich którzy się zgłoszą. Poczytaj na ten temat i działaj. W razie pytań,odpowiem. Obecnie przebywa tam mój siostrzeniec,był poddany diagnozie temla.odpowiedz
      • Gocha
        2017-02-13 12:30
        TEMLA oczywiście. Przepraszam za pomyłkę,piszę z tel.odpowiedz
    • Agata
      2017-02-11 14:48
      Czy wogole ktos na forum moze mi polecic dobrego chirurga w Warszawie, moze ktos sie leczyl w Warszawie cos wie? Dziekujeodpowiedz
      • anna górecka
        2017-07-02 14:05
        Dr Witold SoSnicki (na Szaserów),serdecznie polecam.odpowiedz
      • Elżbieta
        2017-03-15 23:59
        W Łodzi b.dobry terakochirurg dr. Łochowski.szpital Kopernika 2 lata temu operował moją siostrę.Guz na tchawicy 5 cm płaskonabłonkowy. po cyklu 6 chemii zmniejszył się do wielkości szpilki.i został wycięty.Teraz siostra czuje się dobrze.Kontroluje się co półroku.Pan doktor to świetny fachowiec i wspaniały człowiek.odpowiedz
      • Rychu
        2017-02-16 09:37
        Najlepszy torakochirurg w Polsce prof. dr hab. Tadeusz Orłowski www.ecz-grochow.pl/1472/prof-dr-hab-n-med-tadeusz-orlowskiodpowiedz
        • Gocha
          2017-02-17 14:21
          Żeby ten pan Orłowski mógł zoperowac ktoś musi postawić prawidłowa diagnozę. A na taką można liczyć u najlepszych w Polsce,czyli w Zakopanem. Doc.Zielinski to światowa sława,przyjeżdżają lekarze z całego świata aby uczyć się wykonywać zabieg temla,dostał nagrodę miedxynarodowa za nowatorskie wprowadzenie metody temla. Trzeba trochę poczytać aby wiedzieć. Niestety bardzo niewiele osób zainteresowanych ma świadomość o takim rodzaju diagnostyki która stosują trzy ośrodki w Polsce. Radzę zgłębić temat.odpowiedz
    • Agata
      2017-02-10 22:37
      Dobry Wieczor, u mojej mamy zdiagnozowano raka pluc niedrobnokomorkowy stopien 3A wedlug PET czyli wedlug powyzszych informacji mama na ,miej niz 15 % zeby przezyc 5 lat czy ja dobrze to rozumiem? Mieszkam za granica i nie jestem wstanie byc przy mamie, nawet nie wiem czy mama mowi mi wszystko, nie wiem jakie ma szanse. Prosze o jakies informacje. Dziekuje bardzoodpowiedz
      • Tomek
        2017-02-15 20:06
        Dzisiaj to samo usłyszała moja mama i uznali że tylko chemioterapia 3 razy. Niestety już więcej niż nie można zrobić. Jestem w szoku bo mama moja super sie czuję i nie widać po niej że jest chora. Jeśli mogę jakoś pomóc to jestem z Pawlowic koło Żor. 510141368odpowiedz
      • Bogdan
        2017-02-11 10:17
        Agata bardzo dobrze to rozumiesz z tymi 15%. Ja miałem stadium 3 A i jestem już piąty rok po usunięciu płuca i cały czas pracuje. Zwiedziłem przez ten czas góry od Bieszczad po alpy szwajcarskie, więc nie jest tak źle, da się żyć a ostatnio spotkałem faceta co żyje już 8 lat. Mama musi natychmiast znaleźć się na stole operacyjnym NATYCHMIAST nie za miesiąc czy kilka miesięcy bo może być za późno. Nie może być leczona w zwykłym szpitalu, omijać z daleka takie szpitale i takich onkologów. Mamę może leczyć tylko i wyłącznie ONKOLOG KLINICZNY żaden inny. Mnie operowali w Lublinie i szczerze polecam . Tam leczyłem kiedyś też mojego tatę i zawsze się udawało. Może tego nie powinienem pisać ale taki już jestem i nic na to nie poradzę. Niesamowite szczęście że nie mam takiej córki jak ty. Wprost nie mogę uwierzyć że są tacy ludzie, nie wiem jak można być tak pozbawionym uczuć, to jest przerażające. Za jaką ty granicą przebywasz że nie możesz być przy mamie?? jesteś gdzieś w niewoli?? Coś ty za córka??? Jak ty wychowasz swoje dzieci??? kim one będą?? Wiadomość o raku jest potworna, wiele ludzi popełnia samobójstwa bo się załamuje. Ja 19,5 roku byłem w Niemczech. Mój tata przez ostatnie 6 lat przed śmiercią miał 8 operacji i za każdym razem byłem przy nim, granica mi w niczym nie przeszkadzała. Niestety moja córka tez jest w Niemczech i jak szedłem na operacje nie chciałem jej mówić bo miała małe dziecko. Jakimś cudem się dowiedziała jednak i spotkałem ją w Lublinie już na mnie czekała w szpitalu. Sypiała na ławce w szpitalu. Zresztą i tak tego nie zrozumieszodpowiedz
        • Wemi
          2017-03-08 18:13
          Panie Bogdanie czy może Pan powiedzieć jaki szpital i jakiego doktora może Pan polecić. Mój tata jest po operacji guza muzgu, jest to przerzutowy z płuc. W Radomiu zrobili mu operacje a następnie przenieśli na pulmonologię. Zrobili badania i przed wynikami prawie po kryjomu wypisali. Lekarz kazał przyjść na wizytę za tydzień ale przestaliśmy mu ufać. Poza tym na oddziale było fatalnie. Tata miał infekcję dróg oddechowych a nie mierzył mu temperatury i nie było o tym śladu w karcie. Do domu wezwaliśmy lekarza na domową wizytę bo nie wiedzieliśmy czy już wyzdrowiał. Zaskożyli nas tym postępowaniem i szukamy sensownych rozwiązań.odpowiedz
          • Bogdan
            2017-03-10 18:15
            Do WEMI Szczerze polecałbym prof Polkowskiego w lublinie Przyjmuje prywatnie wystarczy wpisać w internet. Przerzut do mózgu to jest tzw daleki przerzut to bardzo niebezpieczne i wole nie straszyć. Proponuje natychmiast się tam udać Mój tel jak by coś 515445665odpowiedz
        • Agata
          2017-02-11 16:38
          Panie Bogdanie, poradzilam sobie bez Pana pomocy. Na szczescie sa jeszcze tacy ludzie ktorzy nie ocenili mnie zle tylko dlatego ze mieszkam za granica i nie rzucilam wszystkiego by byc przy mamie ktora mimo tej strasznej choroby cxuje sie bardzo dobrze. Nic Pan nie wiem a z gory ocenia. Ja tez bym mogla Pana ocenic bo mimo choroby nadal Pan pali. To po co bylo Pana ratowac jak i tak Pan sie zabija? Widac jak ceni Pan swoje zycie. Mimo tego zycze zdrowiaodpowiedz
        • Agata
          2017-02-11 14:32
          Dziekuje Panie Bogdanie za odpowiedz. My pochodzimy z okolic Warszawy wiec mama leczy sie w Warszawie. Tzn leczy to za duzo powiedziane, bo od wykrycia plamki na plucu, do teraz gdzie odebrala wyniki Peta nie zostalo wtoczone zadne leczenie. Mama ma wizyte u chirurga 22 lutego w centrum onkologi i ma zdecydowac czy mozna operowac. Gdybym wiedziala ze to tyle potrwa to od razu bym szukala prywatnie. Teraz w sumie szukam chirurga ktory by ja przyjal prywatnie, szybciej niz 22 ale jest ich tylu w Warszawie ze nie wiem ktorego wybrac, ktory bedzie dobry. Mama na szczescie nie jest sama, mam rodzenstwo i jest moj tata ale i tak staram sie ja wesprzec jak tylko moge. Przeraza mnie to wszystko ale staram sie wierzyc ze bedzie ok.odpowiedz
    • Marylka
      2017-02-10 22:15
      Zapomniałam dodać że to jest rak drobnokomorkowy i mama leczy się w wieliszewie w szpitalu onkologicznymodpowiedz
      • Bogdan
        2017-02-11 09:30
        Marylka pewnie byś chciała usłyszeć coś pocieszającego. Niestety twoja mama nie ma żadnych szans. Rak drobno komórkowy dokładnie tak się zazwyczaj zachowuje jak to opisujesz. Po pierwszej serii chemii prawie całkowicie znika. Niestety zaatakuje szybko wiele organów naraz i wówczas nic nie pomoże . Drugi raz chemia czy radioterapia już nic nie pomogą , kompletnie nie zadziała, to tylko przedłuży cierpienie. To że mama dużo je to typowe objawy, tym się nie pocieszaj. Proponuje uporządkować sprawy rodzinne puki czas i bardzo proszę informuj tu na forum ludzi o przebiegu choroby bo jak widzisz wszyscy tu szukamy ratunku.odpowiedz
    • Marylks
      2017-02-10 22:10
      Przerzuty Mama tylko miała do więzów chłonnych mogę nawet opublikować karte mamy mam pytanie czy to jest możliwe żeby po chemi jej guza zniknął? Teraz obecnie będzie przechodzić radioterapie; ( Pani doktor zleciła żeby nie było nawrót choroby .jestem ciekawa czy to możliwe żeby ten rak się wchłonie i czy nie będzie nawrotu choroby.mama jest w dobrej kondycji hihi je za 3 osoby .nawet w czasie chemioterapii miała apetyt ,strasznie boję się o mamę i cięŻko jest mi się pogodzić z jej chorobaodpowiedz
    • marylka
      2017-02-09 10:06
      u mojej mamy w sierpniu zdiagnozowano raka pluc stadium 4 bez przerzutów teraz jest po 8-miu chemioterapiach , teraz miala robiona tomografie i choroba sie cofnęła wiec cuda sie zdarzaja :) jestesmy dobrej mysli nawet mama przytyła podczas tej chemioterapiodpowiedz
      • Bogdan
        2017-02-10 05:06
        Marylka podajesz nie ścisłe informacje otóż 4 stadium występuje wówczas gdy są odległe przerzuty. Raki płuc są praktycznie tylko 2 rodzaje. 1 Niedrobno komórkowy który w większości przypadków jest operacyjny i daje szanse na dłuższe przeżycie chociaż też nie takie jakich byśmy oczekiwali. 2. Drobno komórkowy z którym nie ma się praktycznie żadnych szans. Ja jak już pisałem wcześniej żyje już piąty rok po usunięciu lewego płuca i czterech węzłów chłonnych, naturalnie jestem też po chemioterapia. Ja trafiłem w dobre ręce i mimo że było to Stadium 3A piąty rok żyje i nadal pracuje nie poszedłem na rentę. W czasie gdy zachorowałem gdzieś się to tak rozniosło pewnie za sprawą moich znajomych że dzwonili do mnie ludzie z drugiego końca Polski pocieszając mnie jak oni sobie radzą z tą chorobą. Niestety nikt z nich z tamtego okresu już dawno nie żyje. U kilku z nich byłem w ostatnim okresie życia, widok kiepski i to bardzo. W związku z tym że tu na forum podałem swój telefon i meila więc tych informacji mam na bieżąco masę. Raz tylko w życiu spotkałem faceta w Lublinie na badaniach kontrolnych który żyje już 8 lat. Rada moja jest jedna jeśli jest to rak niedrobno komórkowy musi być natychmiast operowany , tu nie można czekać miesiącami. Palacze niech natychmiast rzucą ten nałóg. Jestem prawie w stu procentach pewien że wszyscy którzy tu piszą i mają raka to nałogowi palacze. Szkoda że nikt o tym nie wspomina. Jeśli ktoś ma jakieś pytania a będę mógł coś doradzić tel, i e-mail jest we wcześniejszych moich wpisach. Proszę też umieszczajcie swoje przeżycia nie tylko wtedy gdy szukacie ratunku ale i potem gdy wszystko się skończy. To tak niewiele potrzeba czasu a innym można coś doradzić. Pozdrawiam wszystkichodpowiedz
        • Palacz
          2017-02-11 01:19
          Bogdan, nie bądź taki pewien że wszyscy którzy maja raka to nałogowi palacze. Ja oprócz kilku spróbowanych papierosów w dzieciństwie nigdy nie paliłem nałogowo. Teraz mam 39 lat jestem w trakcie leczenia, mam wycięte dwa płaty i od wczoraj mam wdrożoną radioterapie (28 naświetleń). Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkich.odpowiedz
          • Bogdan
            2017-03-10 18:26
            Palacz Ja nie twierdze że wszyscy chorzy to palacze bo miałem kuzynkę która w wieku 11 lat zmarła na raka płuc i nikt w domu też nie palił ale statystyki są nieubłagane 90 % to palacze a to strasznie dużo . A swoją drogą to nie wiem czemu u ciebie radioterapia po operacji mam nadzieje że jesteś u dobrego lekarza. Palacz ja żyję piąty rok a to jest bardzo dużo.odpowiedz
    • Gocha
      2017-02-02 13:48
      Czy ktoś z piszących tutaj lub wasi bliscy byli może diagnozowani metoda temla w Zakopanem? Chciałabym coś więcej się dowiedzieć o tej metodzie. Bardzo proszę o opinie.odpowiedz
    • Alojzy
      2017-01-30 21:45
      Poniżej chodziło mi o guza niedrobnokomórkowegoodpowiedz
    • Alojzy
      2017-01-30 21:14
      Alek. Mam skończone 66 lat. W maju 2016 roku stwierdzono u mnie guza płuca lewego wielkości 7 cm.Badania PET wykazały że to nowotwór złośliwy z bliskimi przerzutami do węzłów chłonnych szyi i głowy.Zalecono mi chemioterapię neoadiuwantową 2 lub 3 składniki chemii w postaci kroplówki co w każdym wlewie było ponad 2 litry.Każdorazowo po tygodniu od kroplówki jeszcze w tabletkach aby zniszczyć nowo tworzące się komórki rakowe. Tak miałem trzy cykle.Chociaż mój guz był wieloziarnisty i nie podatny na chemioterapię to jednak pomogło.Po kontrolnym TK zakwalifikowano mnie do operacji. Jako informację Przydatną dla Was Muszę Was zachęcić do walki o swoje życie i jak najmniej strachu bo u mnie to bardzo pomogło.Operację miałem we Wrocławiu w Klinice Uniwersyteckiej na ul.Borowskiej. Operował mnie prof.Dudek którego Wam polecam.Dobry fachowiec i ordynator kliniki Torakochirurgicznej.A praktyki miał w Tokio/ Japonia/ a potem jako chirurg kliniki wojskowej we Wrocławiu. Operację miałem 7 listopada 2016 roku i usunięto mi płat płuca,węzły chłonne i guza.Badanie histopatologiczne usuniętych węzłów, guza i płuca wykluczyły obecność komórek nowotworowych. Jestem zdrowy i wykluczono u mnie potrzebę radioterapii która miała być po operacji.Dostałem nowe życie i jestem szczęśliwy i wdzięczny Bogu.Życzę Wam Wszystkim takiego szczęśliwego zakończenia jak w moim przypadku. Wiara czyni cuda.odpowiedz
      • Bogdan
        2017-02-10 17:47
        Alojzy ja jestem wdzięczny ale lekarzom i nikomu innemu. Dzięki nim żyje.odpowiedz
        • Alojzy
          2017-02-14 15:28
          Bogdan Ty wierzysz w swojego lekarza boga, bo dzięki niemu żyjesz jak piszesz. Mi natomiast mój profesor przy próbie podziękowania za uratowane życie, polecił gorąco podziękować Bogu. Jak sam mi powiedział; On mnie tylko operował. Piszesz poniżej że jesteś po poważnej operacji i nadal palisz.Piszesz też że każdy rak złośliwy płuc to wina papierosów. Niekoniecznie tak jest ale po takich doświadczeniach jakie miałeś dawno byś swój nałóg pokonał.Tym bardziej nie chwalił się nim bo to o Tobie świadczy zle. Tak samo straszenie innych forumowiczów.Ciesz się tym co Ty masz i nie niszcz innych zasiewając im ziarno zwątpienia i niepokoju.Niszczysz w ten sposób u nich wolę walki i siłę przetrwania potrzebną do pokonania raka. Nie wiem na pewno ale ja chyba jestem wiekowo starszy od Ciebie. Przez pięćdziesiąt lat paliłem papierosy, ale ostatniego zapaliłem dzień przed operacją 6 listopada. Ciągnie mnie do palenie i jeszcze długo będzie ale wiem że moje życie jest ważniejsze i nie zapalę.Ostatnie 6 lat wypalałem 2 paczki dziennie a nawet więcej.Pisałem tu że rak jest nie tylko z palenia.Ja leżałem w klinice na chirurgii serca i klatki piersiowej.Dopiero tam dowiedziałem się ile jest raków złośliwych serca.Ja chociaż paliłem też nie miałem guza na płucach, były nacieki na węzły chłonne i lewy płat płuca. Wszystko zostało usunięte a ja żyję i mam zamiar żyć jeszcze długo.Mój stan zdrowia nie kwalifikował mnie ani do chemii a tym bardziej do operacji.Jednak to modlitwa i Bóg pozwolił na to że jeszcze żyję.Jestem po dwu rozległych zawałach serca. Oby dwa na tylnej ścianie serca.Jednak po dokładnych badaniach kardiologicznych co było warunkiem leczenia i operacji, zagrożenie ze strony mojego serca było tylko 5% Stopień zaawansowania nowotworu kwalifikowano u mnie na IIIA lub IIIB stopień. Do tego mam jeszcze pylicę krzemową płuc, po pracy w kopalni.Po badaniu histopatologicznym wyciętego płuca, oskrzela i 10 węzłów chłonnych rozpoznanie: bez zmian nowotworowych złośliwych. W ostatnim czasie zlikwidowano mi numer nadany w rejestrze krajowym nowotworów złośliwych. Jestem wyleczony z nowotworu złośliwego i wierzę że to dzięki mojej walce o życie,modlitwie i Bogu któremu najwięcej zawdzięczam. Wam Wszystkim życzę tego samego z całego serca. Ja teraz nauczyłem się nie planować ale cieszyć się i żyć każdą daną chwilą i myślę że będzie ich jeszcze sporo.Pozdrawiam!odpowiedz
      • Iza C
        2017-02-08 22:35
        Alojzy, w ktorym stadium choroby zaproponowano Ci operacje? Moj tato od listopada leczy sie immunoterapią- zakwalifikowal sie do badan klinicznyc. Taka decyzje podjelismy gdyz innym wyjsciem przy IV stadium była chemia. Na razie nie ma efektow, guz urosl, ale tez nie na dalszych przerzutow poza wezlem chlonnym.odpowiedz
        • Ewa
          2017-02-22 13:32
          Witaj Iza Gzdie załatwialiscie badania kliniczne dla taty. Pozdrawiamodpowiedz
          • Iza
            2017-02-24 23:33
            MedPolonia szpital, Poznań, proszę zadzwonić.odpowiedz
        • Alojzy
          2017-02-09 20:26
          Witam Cię Iza. Ja też mogłem mieć różne sposoby leczenia, ale prowadzący mnie torakochirurg z kliniki we Wrocławiu, po badaniu TK zalecił mi pobyt w klinice, oraz wszystkie badania z PET włącznie. Zaraz od początku leczenia po bronchoskopii i wycinkach rozpoznano nowotwór złośliwy oskrzela i płuca lewego. Potwierdziło to badanie PET. Konsylium Lekarskie Onkologów i hematologów zakwalifikowała mnie do chemioterapii i zalecono 3 cykle chemii. Założono mi też kartę nowotworu złośliwego założoną przez Krajowy Rejestr Nowotworów z długim numerem. Zakładano że po skutecznej chemii będzie operacja, a po operacji prawdopodobnie jeszcze radioterapia.Resztę opisałem powyżej.odpowiedz
          • Iza
            2017-02-09 22:14
            Dziekuję za odp. Mój tato też miał badanie Pet i tak naprawdę dopiero wtedy okazało się, że to rak w IV stadium. To byl wrzesien a pierwszy guz wykryto przy okazji innego schorzenia na tomografii. Torakochirurg zalecił 3-mies. obserwację, po 3 miesiącach kolejna tomografia- guz urósł. Zlecono bronchoskopię, po której napisano, że nie ma komórek rakowych. Zlecono PET i dopiero wtedy ostatecznie postawiono diagnozę. Całość zajęła tak naprawdę pół roku. Nie wiem czy dobrze robimy decydując się na immunoterapię. Nie wiem czy konsultować się dalej czy pozostać przy tej metodzie. A czy mógłbyś Alojzy napisać nr tel. do dr Dudka. Może umówię tatę na wizytę. Twój post dał mi trochę nadziei, ale mój tatko ma niestety nieoperacyjnego guza.odpowiedz
            • Alojzy
              2017-02-16 16:30
              Witaj Iza. Odpisałem Ci poprzednio ale moj wpis znikł. Chyba powodem był adres gabinetu Dudka. Podam Ci tu kontakt do rejestracji: Gabinet czynny od poniedziałku do piątku. Rejestracja telefoniczna w godzinach 7 30 - 20 00 pod numerem telefonu: 071 788 68 68odpowiedz
      • steniasoko.
        2017-02-03 18:51
        jestem po 3- ciej CHT w związku z rakiem drobnokomórkowym lewego płuca.Pierwszą cht. ledwo co przerzyłam na skutek póżniejszych powikłań po cisplatynie Ale jakoś poszło, konsylium lek. zmeniło mi na inny zestaw cytostatyków: adriblastynę, endoxan i vepezid - leczenie znoszę dobrze ,ale niepokoi mnie skutesznośc tego "zestawu".Po kontrolnym TK kl.p. i USG j.brzusznej { do teraz nie było przerzutów} mam mieć radioterapię.Guz rozpoznany na początku grudnia 2016 o rozmiarach 1.9mm.na 1.9 mm.Mam 63 lata i jestem emerytowaną pielęgniarką onkologiczną- wcześniej ja podawałam "chemię"-- czy potrzeba większej ironii losu ??? po prostu boję się--- pozdrawiamodpowiedz
        • Alojzy
          2017-02-07 15:02
          Witaj Steniu! Piszesz tu że jesteś byłą pielęgniarką onkologiczną i przedtem to Ty podawałaś chemię.Na pewno pamiętasz też jak Ty sama zachęcałaś swoich pacjentów do walki o życie. Teraz ja jak by Twój były pacjent odwzajemniam się Tobie i zachęcam Ciebie o walkę. Jak tu napisałem wszystko co ty przechodzisz ja mam za sobą. Nie poddawaj się nigdy i miej silną wolę przetrwania a zobaczysz że będzie dobrze.Trzeba wierzyć w siebie i mieć zawsze pozytywne myśli. Rak nie lubi ludzi którzy go lekceważą nie boją się go i podejmują z nim walkę. Wiem że to trudne a chemia umie bardzo dokuczyć ale trzeba mieć przekonanie że zwyciężysz. Ja miałem nacieki i bliskie przeżuty a jednak zwyciężyłem i mam nadzieję że skutecznie. Pozdrawiam i życzę Ci zdrowie i silnej woli przetrwania.odpowiedz
    • Ola
      2017-01-29 23:47
      Witam, moj teść ma niedrobnokomorkowy nowotwor gruczołowy stopnia IV z przerzutami do kosci. Jest po ńaświetlaniach. 2 lutego ma konsultacje w sprawie chemioterapii. Jest bardzo slaby. Schudł 12kg. Czytalam o immunoterapii - co Panstwo wieccie na ten temat? Gdzie sie zglosic aby moc poddać tescia takiej terapii?odpowiedz
      • I
        2017-02-10 20:28
        Na stronie immuno-onkologia jest lista placowek prowadzacych nabor na badania kliniczne z zastosowaniem immunoterapii.odpowiedz
      • Paweł
        2017-02-02 21:16
        Przykro m,i ale raczej zostało niewiele czasu. Moja mama miała ten sam typ nowotworu i przerzuty do kości. Następnie atak padaczki po przerzutach do mózgu.zmarla 24 stycznia. kazdy ma nadzieję ale Niestety trzeba korzystać z ostatnich tygodni życia i i rezerwować hospicjum. Życzę dużo siły...odpowiedz
        • ola
          2017-02-03 22:01
          Bardzo mi przykro z powodu Twojej mamy... A czy stosowaliscie jakies trapie, leki zeby ulzyc w bólu? Jak dlugo mama zyła od momentu rozpoznania?odpowiedz
          • Paweł
            2017-02-06 13:09
            Było naświetlanie ogniska przerzutowego, które zlikwidowalo ból. Leki to doreta a późnej targin i na koniec morfina.Koniec sierpnia było rozpoznanie. Ok 2 tyg przed śmiercią przestała chodzić. Pozdrawiamodpowiedz
    • SYNOWA
      2017-01-07 01:27
      Witam, chemia zakończona ciekawe co dalej... Tata wciąż sam chodzi , przypominam od lipca wiemy o drobnokomorkowym z licznymi przerzutami. Dopiero za miesiąc wizyta kontrolna...odpowiedz
      • Bogdan
        2017-01-12 18:56
        Od paru dni zastanawiam się czy Ci odpisać.; Zdecydowałem że powinienem bez względu na wszystko. Jak już chyba zauważyłaś sporo tu piszę ale nie mogę się powstrzymać zbyt wielu znajomych już dawno nie żyje. Miałem wielu co byli zdrowi jak u mnie wykryli raka już dawno ich nie ma. Tu raczej nie ma się co oszukiwać bo to nic nie daje. Rak drobno komórkowy to wyrok i nie ma przed nim ratunku żadnego. Zero szans to tylko kwestia czasu a czasu jest nie wiele. Mnie przeraża końcówka. Nie chcę się robić prorokiem i mam nadzieję że na bieżąco. będziesz tu pisać. Z mojego doświadczenia wygląda to tak: za miesiąc wyniki pokażą że się bardzo zmniejszył a w niektórych miejscach całkowicie znikł. Ten skurczybyk taką ma tendencja na pierwszą chemie ale niestety zaatakuje za chwile ze zdwojoną siła i to już jest koniec zabawy. Najgorsze że zazwyczaj atakuje też mózg. To jest tragedia. Widziałem ludzi tzn odwiedzałem ich Przywiązanych do łóżka oni nikogo nie rozpoznają. Powypalane czaszki od radioterapii. Miałem kuzyna z Gliwic był zdrowy jak ja zachorowałem niestety on dorobił się drobno komórkowego. Po pierwszym cyklu chemii był u mnie na grzyby jeszcze chodziliśmy już dawno nie żyje. Przykro mi że muszę to pisać ale taka jest prawda. Moja rada to pozałatwiać sprawy rodzinne puki czas. Jeśli jesteś rzeczywiście synową to uważam że jesteś dobrym człowiekiem. Mało dziś takich ludzi. Wszystkich innych przestrzegam nie palcie papirosów bo jak to ktoś kiedyś powiedział NIE MOŻNA ROBIĆ PRZEZ CAŁE ŻYCIE TO CO MI SIĘ PODOBA. Pozdrawiamodpowiedz
        • SYNOWA
          2017-01-15 21:24
          Jestem tego świadoma że dobrze nie jest skoro parę szpitali już na początku odmówiło mi przyjęcia... Tu dostał chemię 6 cykli, rozmowa z lekarzem była szczera na pytanie ile zostało pow tego nie wie nikt. Fakt teść ma dużą wiarę a ja co złego mu nie mówię , sprawy rodzinne hmm wolę nie mówić o tym żeby nawet nie pomyślał że jest źle... Ja nie chcę nic oprócz jego zdrowia. Wiem jak to jest z tym draniem też straciłam dużo znajomych i sama idę na początku lutego na biopsje piersi... A Tatę za4 tyg na te badania będę wysyłać , szkoda że PETA nie chca lekarze zrobić... Cieszę się że On wciąż jest na nogach... Chociaż bardzooo nerwowy czego wcześniej nie było , te napady złości oby nie było nic w mózgu bo już jest wszędzie oprócz kości i mózgu.odpowiedz
          • Bogdan
            2017-01-20 16:05
            PETA mu nikt nie zrobi bo nie ma po co. To że jest złośliwy to nie znam nikogo kto by był inny. Z nami bardzo trudno żyć, Niektórzy są całkowicie nie do wytrzymania. Musisz sobie z tym poradzić. Piersi u kobiety to strasznie niebezpieczne, mam nadzieje że będzie wszystko w porządku . Życzę powodzenia I WYTRWAŁOŚCIodpowiedz
    • Mariusz
      2016-12-11 13:13
      Witam mam teścia chorego na raka płuc niedrobno komórkowego gruczołowaty w fazie uogólnionej stan bardzo dobry czy ktoś leczył taki nowotwór albo sie spotkał z leczeniem kogoś nivolumab połoczeniu ipilimumab jak reagują pa cieci na te lekiodpowiedz
      • Bogdan
        2017-01-12 19:12
        Strasznie mało podajesz szczegółów . Jeśli ma raka to musi mieć określony wymiar i jego umiejscowienie i wiele innych danych. To jest śmieszne co chłopie piszesz "stan bardzo dobry " Z teściem trzeba natychmiast udać się do dobrego specjalisty. Przypominam że nikt na świecie nie wyleczył się z raka płuc łącznie z profesorem Religą ale on też niestety palił. Nie podoba mi się twój sposób postępowania. A teściowi współczuje takiego zięcia. Pozdrawiam teścia.odpowiedz
    • Bogdan
      2016-11-19 09:04
      Witam Pana, Tato wczoraj zmarł Dziękuję za Pana rady i wskazówki Życzę wszystkiego najlepszego Afnieszka Dnia Niedziela, 6 Listopada 2016 22:34 napisał(a)odpowiedz
    • Bogdan
      2016-11-19 08:44
      Jeśli Państwo kochacie bliskich to im pomóżcie. W załączeniu moja korespondencja z dnia 06.11.2016 a dziś jest 19.11.2016 i efekty.odpowiedz
    • Bogdan
      2016-10-26 11:37
      We Wszystkich Świętych minie 4 lata jak się dowiedziałem że mam raka płuc. Naturalnie nie wierzyłem ale niepokój pozostał. Pojechałem do pewnego profesora, wizyta 200 zł i decyzja natychmiast na stół operacyjny. W grudniu byłem już po operacji. Płuco musieli wyciąć całe ,łącznie z węzłami chłonnymi bo były zajęte. Potem chemioterapia itd. Moja rada - na jakie konsultacje wy czekacie? omijać takich lekarzy z daleka? Napatrzyłem się dosyć w czasie pobytu w szpitalu i w czasie chemioterapia na tych co czekali na jakieś głupie badania w kolejkach. Rak drobno komórkowy jest nie do wyleczenia i tu nie ma się co oszukiwać a chemia czy naświetlanie może i przedłużą życie o miesiąc czy dwa ale nie będzie to życie tylko męczarnia. Natomiast wszyscy którzy mają raka nie drobno komórkowego natychmiast powinni się znaleźć na stole operacyjnym. Ja nadal żyję, palę nadal papierosy 40 sztuk , nadal pracuje. Jeśli ktoś chce to mój telefon 515445665 lub boguslawbak@wp.plodpowiedz
      • Alina
        2017-01-17 19:47
        Witam Pana .... Panie Boguslawie ! Czytam Pana wypowiedzi na temat nowotwora pluc.....kapitalne wskazowki dla osob ,ktore sa dotkniete ta wstretna choroba..... Ale jedno pytanie ....wygral Pan mozna to tak nazwac .....to dlaczego Pan tego nie szanuje tylko dalej Pan pali to swinstwo i jeszcze Pan pisze ilosc ! To jest nieporozumienie dla mnie..... Ja jestem 8 lat po nowotworze zlosliwym jajnika ,po przejsciach...po chemioterapii ...umieralam ,podnosilam sie i roznie bylo ....... Mi sie udalo .....na ile nie wiem .....Wie tylko Bog...... Ale szanuje swoje zycie i dziekuje ze dano mi drugie zycie ...... Pozdrawiam i zycze duzo zdrowia....odpowiedz
      • anna
        2016-12-12 14:39
        Panie Bogdanie, to cudowne szczęście, że może Pan być z nami tu na forum i się wypowiadać, ale dlaczego Pan nadal pali papierosy? Dla mnie to nie jest bohaterstwo tylko głupota. Dodatkowe toksyny dla już i tak zanieczyszczonego organizmu to ogromny balast. Zamiast traktować to jako bohaterstwo, powinien Pan zakasać rękawy i wziąć się za siebie, a jak to tego Pan w internecie znajdzie pełno. Pierwsze to oczyszczanie organizmu z toksyn i brudu. Życzę powodzenia w zmianie nawyków (tych złych) oraz wytrwałości w dążeniu do nowego, lepszego życia - bez papierosów. pozdrawiamodpowiedz
        • Bogdan
          2017-01-02 20:11
          HAHAHA- Pani Aniu wcale palenia nie traktuje jako bohaterstwo tylko też jako głupotę. Nie dosyć że mi ciężko oddychać to jeszcze zatruwam ostaniom rezerwę jaka mi pozostała . Niestety nie potrafię rzucić palenia. To co pisałem że pale 40 papierosów to tylko dlatego by uświadomić ludziom że nie trzeba się załamywać bo ja mimo że nadal nie szanuję zdrowia żyję już piąty rok.odpowiedz
          • zuza
            2017-02-10 02:26
            Durny człowieku, jeśli rzeczywiście żyjesz tylko z jednym płucem bo drugie ci w całości wycięli z powodu raka i chwalisz się, że nadal palisz papierochy to znaczy, że nie zasługiwałeś na drugą szansę. Takich jak ty ludzi nie powinni leczyć a jeśli już to za kasę. Może jakbyś odczuł finansowe skutki leczenia twojego nałogu wtedy może chociaż pomyślałbyś zanim napiszesz kolejne bzdety na forum. Człowiek z jednym płucem jest niewydolny oddechowo i kwestią czasu jest kiedy zdechnie bo papierochami zabije to drugie płuco. Znam podobnego głupola, który miał problemy z płucami i palił papierochy w dużych ilościach. Aktualnie wącha już kwiatki bo zszedł na złośliwego raka drobnokomórkowego prawego płuca. Jak trafił do szpitala miał już przerzuty do wątroby, kości, nadnerzy plus guz pęcherza moczowego, tętniak aorty brzusznej, nadciśnienie tętnicze i przewlekła odbstrukcyjna choroba płuc. Cierpiał potwornie. Nie pomagała nawet morfina. A zmarł zwyczajnie dusząc się, pomimo, że był podłączony do tlenu przez 24h/dobę. Tak więc panie Bogdan jaraj dalej papieroski a twój koniec będzie podobny do tego opisanego powyżej..odpowiedz
            • Bogdan
              2017-03-10 18:35
              Zuza - Proponuje odwiedzić psychiatrę lub mniej zaglądać do kieliszka. Pozdrawiamodpowiedz
      • Danuta
        2016-11-06 14:08
        Dowiedzialam sie, ze mam raka niedr.pluc w grudniu 2015r. Bylam porawie na stole operacyjnym, jednak odsiapiono od operacji ze wzgledu na chorobe serca( powazna), chcieli mi podobnie jak Tobie usunac pluco prawe. Leczono mnie tabletkami Tarceva przez 2 m-ce, okazalo sie, ze ta chemioterapia przyczynila sie do wzdrostu guza o 20%...... Guz jest duzy , ponad 4cm.... Lecze sie sama, bo radioterapia takze nie wchodzi w rachube. Nie wiem jak dlugo pozyje, ale zycze wszystkim optymizmu i walki z ta choroba. Lykam wit B17, olej lniany i duza ilosc wit C -lewoskretnej. Mam leki przeciwbolowe na wszelki wypadek, ale poki co bralam sporadycznie. Poza tym, ze meczy mnie kaszel mam sie ok, moze troche oslabiona, ale nie trace na wadze i podobno dobrze wygladam. Chemii dozylnej tez nie moglam przyjac ze wzgledu na zaawansowana miazdzyce, mam 60 lat. Pozdrawiamodpowiedz
        • Alina
          2017-01-17 19:52
          Witam .... I tak prosze trzymac......nie wolno sie poddac trzeba wierzyc .....bedzie dobrze ....pozdrawiamodpowiedz
          • Gocha
            2017-02-02 13:46
            Czy ktoś z piszących tutaj lub wasi bliscy byli może diagnozowani metoda temla w Zakopanem? Chciałabym coś więcej się dowiedzieć o tej metodzie. Bardzo proszę o opinie.odpowiedz
        • Bogdan do Danuty
          2016-11-10 06:00
          To najgorszy pomysł że sama się leczysz. te wszystkie oleje i witaminy i inne wynalazki to są pierdoły. Nikt z rakiem płuc na świecie się takimi wynalazkami nie wyleczył. Niewierze że nic się nie da zrobić , po prostu zmień lekarza. To jest Twoje życie i warto o nie powalczyć. Każdą opinie lekarza sprawdzaj u innych lekarzy. Mamy bardzo dobrych fachowców i szpitale tylko trzeba się do nich szybko dostać. Polecam klinikę w Lublinie. Polecam doktora Sawickiego, prof Polkowskiego, doktora Mruka z Rzeszowa. Bardzo dobre kliniki to również Gliwice Szczecin. Lecząc się w domu czekasz na śmierć a uwierz mi że nie umiera się tak łatwo a leki przeciwbólowe przestaną działać ja to widziałem na własne oczy kupę razy. Pozdrawiamodpowiedz
          • Anna do Bogdana i Danuty
            2016-12-12 14:46
            Pani Danuto, nie zgadzam się do końca z panem Bogdanem, że witaminy i oleje to wynalazki owszem te sztuczne tak ale te naturalne NA PEWNO NIE!, z opisu chorób, które Pani posiada wnioskuję, że organizm Pani jest bardzo zanieczyszczony, już od dawna. Proszę zacząć oczyszczanie naturalne (nie chemią i preparatami!) oraz poczytać jakie będą objawy i na pewno będzie dobrze. pozdrawiam i życzę zdrowia.odpowiedz
    • RK
      2016-10-16 18:34
      Witam zrobiłem prześwietlenie i wyszedł mi zwapnialy guzek 7 mm na szczycie pluca lewego niewiele co myśleć czy to rąk proszę o odpowiedź pozdrawiamodpowiedz
      • Rafał kiraga radom
        2016-10-16 21:10
        Witam zrobiłem prześwietlenie RTG wyszło ze mam zwapnialy guzek 7 mm na szczycie pluca lewego niewiele co otym mysleodpowiedz
    • A.K
      2016-10-12 12:42
      Witam ,mój ojciec(66l) ma guza lewego płuca z zajęciem śródpiersia i naciekiem na przełyk. Na dzień dzisiejszy nie wiadomo jakiego typu to rąk bo niema jeszcze wyniku bronchoskopii. Guz jest wielkości 24*40mm.Orientuje sie ktoś czy może to być nie złośliwy guz?odpowiedz
      • MW
        2017-01-02 10:48
        Guzy płuc to zawsze swinstwo zlosliwe niestety. Ale nie nalezy zalamywac się. Mój mąż też choruje na raka pluc. Rozpoznano w2015 w marcu drobnokomorkowy 4 cm, zajete wezly srodpiersiowe i naciek na nerw krtaniowy.. Dzisiaj 2.01.2017 jedziemy na badania kontrolne do co gliwicach. Leczenie bylo bardzo obciazajace z wieloma powiklaniami. Byl leczony radykalnie czyli radio- chemioterapia z maksymalnymi dawkami jednoczesnie, a na koniec jeszcze naswietlanie procilaktyczne mozgowia. Ale dzisiaj jest z nami i cieszy się zyciem. Innym niz przed zachorowaniem, bo zyjemy ze swiadomoscia że może mieć nawrot w kazdej chwili, ze zyjemy jak na tykajacej bombie i borykamy się z powiklaniami po leczeniu - neuropatie, zaburzenia pamieci,itp., I dlatego zyjemy dniem dzisiejszym, nie planujemy co za rok, cieszymy się tu i teraz bo życie jest krótkie. Dlatego mobilizuj i wspieraj tatę i nie okazuj mu twojego zwatpienia podczas leczenia. Gorszych dni bedzie wiecej niz tych lepszych ale warto myslec pozytywnie. Wiem bo to przeszlismy i teraz mozemy się cieszyć i zyc tu i teraz. Rak to choroba przewlekla i zmienia życie człowieka i calej jego rodziny, wywraca do góry nogami i calkowicie przewartosciowuje. Życzę Ci i Twojemu tacie dużo siły i determinacji .odpowiedz
    • B.B
      2016-09-06 00:30
      Witam . SYNOWA jak sie czuje Tata ? Co zadecydowali Lekarze ?? Moj Tata przechodzi tez ma ten sam stopien zaawansowania choroby co Twoj Tesc .odpowiedz
    • synowa
      2016-08-25 10:56
      Witam. U mojego teścia (63l) wykryto raka płuc. Na dzień dzisiejszy nie wiadomo jakiego typu to rąk bo niema jeszcze wyniku bronchoskopii. Wiemy tylko a może aż że zajęte jest całe prawe płuco, węzły chłonne, śródpiersie, naczynia, wszędzie w obrębie tego płuca są nacieki, guzki w lewym płucu i w nadnerczach.  Wczoraj po TK lekarz poinformował nas że jest bardzo ale to bardzo źle (T4, N3) i że śmierć poprzez ucisk bądź np. zatrzymanie krążenia może nastąpić w każdej chwili. Jutro mamy go zabrać z oddziału pulmunologicznego. Ma dostać skierowanie do poradni i czekać na konsylium, gdzie mają ustalić czy i jak dalej go leczyć.  Operacja wykluczona bo zapóźno. Radioterapii również bo jest już jakiś rozpad w tym płucu, więc może ewentualnie chemioterapia (i pewnie paliatywna) I tu jest problem i prośba do was o pomoc! Teść ogólnie czuje się dobrze (nie cierpi z powodu raka) więc może niech tak zostanie. Boimy się że po chemii pogorszy się stan jego zdrowia. Że ona mu tylko zaszkodzi, że spowoduje iż będzie cierpiał z powodu powikłań, i nie daj Bóg przyśpieszy ta co najgorsze. :'( POMÓŻCIE!!!odpowiedz
      • Synowa
        2016-11-21 21:14
        Witam. Tata mój dowiedział się o raku lipiec 2016 . Leczenie podjęliśmy od razu dodatkowo ma wiarę i siły walczyć. Rak Taty to drobnokomorkowy 4 stopnia, przerzuty na oskrzela tchawice, ucho, jama ustna, itp bez szansy na operację . Gdy Warszawa odmówiła szukałam i udało sie, już wrócił z 4 chemii i troszkę słabo się czuje. Ale jego życie jest jak bomba.odpowiedz
        • iness
          2016-12-01 22:02
          Mój tagi dowiedział się o raku przypadkiem. Po miesiącu chemia - ciężko ale przeszedł. Potem radioterapia. I po niej guzy się powiększyła. Kolejna chemia nic już nie działa. Guzki rozsiały się na płuca. jak zaczynał się leczyć wyglądał na zdrowego. W obu przpadkach rokowania takie same i to przeraża. Plusy tylko po leczeniu że nie kaszle tak jak kiedyś. Obecnie wygląda słabo. Ma mniej siły. Przerzutów na inne części nie ma.odpowiedz
      • Ryszard
        2016-11-21 02:22
        Mam 59 lat w 2015 wykryto raka płuca lewego w maju usunięto jeden plat guz nią 6-cm średnicy .zwykle RTG nie pokazywały nic tylko PET Scan .potem cztery chemie i wyniki super aż tu 11 sierpień moje urodziny i co nowy PET Scan i nawrót choroby a zwykle RTG super . Jesteem po usunięciu drugiego płata chemi juz nie dają bo już nie pomoże ale jeżeli lekarz piwie pani ze brać to brać inne lekiz domowejapteki nie pomogą . wszystko zależy od organizmu i osoby dobierając ej chemię . ŻYCZĘ POWODZENIA.odpowiedz
        • Lesio
          2017-01-17 02:21
          Wspaniale, że jest u pana wszystko w porządku. Piszę, bo podziwiam pana, że przeszedł pan drugą operację- odwaga. U mnie przez przypadek wykryto raka płaskonabłonkowego płuca lewego w grudniu 2013 roku, już w styczniu 2014 roku przeszedłem operację usunięcia płata lewego płuca oraz węzłów chłonnych. Nie miałem żadnej chemii. Chemia podobno w raku pł. jest mało skuteczna /a ten rak tak złośliwy i chętny do przerzutów/. Cały czas jestem pod kontrolą specjalisty chorób klatki piersiowej. Gorsze jest to, że wszelkie zgłaszane dolegliwości lekarzowi rodzinnemu odbijają się jak od ściany, a jakieś dodatkowe badania są na moją prośbę /dolegliwości cały czas się pojawiają-różne/. Pozdrawiam i odwagi, chociaż wiem jak ciężko...odpowiedz
          • Bogdan
            2017-03-10 18:48
            Chłopie chyba jesteś niepoważny, Z rakiem chodzisz do lekarza rodzinnego????? Ciebie ma leczyć onkolog KLINICZNY . Nie wyzywaj lekarzy tylko idź do odpowiedniego lekarza. Czytaj co tu ludzie Piszą a jak czegoś nie wiesz to pytaj , ktoś ci doradzi. Pozdrawiamodpowiedz
      • Danuta
        2016-11-06 14:18
        Witaj, nie wiem jak sie ma teraz tesc....Jestem tez chora na niedrobn.raka pluc. Odmowilam leczenia, bo chemia celowana przyczynila sie do wzrostu guza o 20%. Zapisalam sie do poradni leczenia bolu na wszelki wypadek. Mam dopasowane leki do mojego chorego serca. Zdiagnozowano mnie oficjalnie w grudniu 2015r ( a ja wiem, ze co najmniej 4 lata wczesniej juz mialam dolegliwosci) silne nie do zniesienia ataki bolu sprawily, ze trafialam do szpitala myslac, ze to kolejny zawal...przypadek stwierdzil przy TK kregoslupa, bo ciagle szukalam przyczyny bolu, poniewaz lekarze raczej mnie nie sluchali....Mysle, ze to , ze to rak niedrobnok. i bez chemii, to sobie zycie przedluze o ok.2 lat, oby, moze przeciez siasc mi serce, poniewaz teraz mam z nim tez wieksze problemy.... Tak wiec nie wiem jak tato sie ma, ale wiem, ze chemia szybciej czlowieka zabiera na tamten swiat, oczywiscie, nie jest to opinia lekarzy, tylko moja. Pozdrawiam , Danuta.odpowiedz
        • SYNOWA
          2017-01-07 01:18
          Danuta, przepraszam że milczałam ale wciąż bieg. Tato tydzień temu dostał ostatnia 6 chemię, po miesiącu będzie miał badania co dalej... Bardzo martwię się jak to będzie. Ale na razie jest dobrze, ma siły i sam chodzi, lekarze którzy mówili w lipcu że zostało mu max miesiąc są w szoku. A jak u Ciebie?odpowiedz
      • Ela
        2016-10-01 15:02
        Moja mamcia przeszła 6 chemii i było dobrze teraz niestety po półtora roku jest nawrót i niestety obawiam się że już nie pomogą. Jest bardzo źle.odpowiedz
      • Pelka
        2016-09-16 21:21
        Moja mama miała podobnie, nie miała chemii bo ny ją zabiła i niestety żaden onkolog nie chciał podjąć się Jej leczenia. Zmarła tydzień od diagnozy na intensywnej terapii. Jak teść czuje się dobrze to możecie spróbować chemii chociaż według mnie zatrzymuje raka na troche by poźniej mógł uderzyć z podwójną mocą(mój tata miał raka gardła i chemia przedłużyła mu męki o 1,5 roku)odpowiedz
      • synowa
        2016-08-25 13:25
        Proszę niech ktoś odpisze.odpowiedz
    • Małgorzata
      2016-08-22 14:46
      Witajcie. Nie wiem co mam robić moja mamusia ma drobnokomórkowego raka płuc - jest miesiąc niecały po naświetlaniu głowy od dwóch dni stan się pogorszył - lekarz rodzinny nawet nie chce przyjść na wizytę domową - dał skierowanie na SOR. Lekarka która naświetlała mamusie nie dała nam odpowiednich dokumentów czyli zakończenia leczenia więc nie mam możliwości załatwienia hospicjum domowego. Mamusia jest coraz słabsza i jest jej okropnie duszno. Na SORZE godziny czekania. Od 10 m-cy walczymy ale jest coraz gorzej. Do kogo mam się zwrócić o pomoc wszyscy odmawiają a mama obawia się że już nie wróci. POMOCY! Doradźcie mi co mam robić.odpowiedz
    • DAGA
      2016-08-08 15:57
      Mąż sprawdził swoją kondycje i okazało się że ma małe zacienienie na płucu.To było pod koniec maja.Przeprowadzono szybko wszelkie badania i biopsje też.Kolejne badanie PET wykazało rozsiew raka po węzłach chłonnych i na drugie płuco( oczywiście po biopsji).W połowie czerwca miał wszystkie wyniki ale do szpitala trafił dopiero na początku sierpnia.Jego kondycja tak spadła,że pozostałą mu tylko radioterapia.Nie wiem po co, bo lekarz powiedział, że nie ma rokowań.Uwaga-pacjent z zieloną kartą(szybka terapia onkologiczna). Przejeździł 1860 km po to żeby go dobili.Tak jest w warmińsko-mazurskim.Aż się prosi,żeby puścić parę kur...... .odpowiedz
      • Kaska
        2016-09-20 21:59
        Super znieczulicaodpowiedz
      • Ola
        2016-08-09 11:41
        Bo wytyczne to u nas są piękne, ale rzeczywistość jest niestety inna...odpowiedz
    • Aga
      2016-06-26 23:47
      Witam u mojej tesciowej(77lat) zdiagnozowano nowotwor pluca. Niestety zostala zdyskwalifikowana do operacji. Lekarka powiedziala że potrzebna jest agresywna chemia lecz może jej nie przeżyć,dlatego poda lagodniejsza. Cóż mama podjęła decyzję o przerwaniu leczenia. Nie mam pojęcia co dalej......odpowiedz
      • synowa
        2016-08-25 13:27
        Mam ten sam problem. I co zrobiliście?odpowiedz
        • Danuta
          2016-11-06 14:25
          Mam 60 lat i raka , nie lecze sie co mam chore serce. Podjelam taka decyzje i moi bliscy szanuja ja. Lykam wit B17 i rozne suplementy z witC w roli glownej (lewoskretnej), nie tej z apteki....zdiagnozowano mnie w grudniu2015 a bole wskazuja, ze cierpie juz ok.3-4 lat. Jest to niedrobnok.rak prawego pluca. Zyje , czuje sie dobrze i oby tak dalej. mam leki przeciwbolowe z tej juz wyzszej polki (korzystam rzadko, poki co) Rodzinna ma uprawnienia do wypisywania takich silnych lekow. Co mam dodac...pozwolcie chorym, by sami za siebie sie wypowiadali. Nie cierpie, kiedy lezy chory w lozku a lekaz, kiedy widzi kogos z rodziny przy lozku, chora traktuje tak, jakby jej nie bylo i to jest irytujace.odpowiedz
          • Synowa
            2016-11-21 21:18
            Witamina b17 najlepsza jest jako Pestka moreli.. i brać tabletke na 10 kg masy ciała.odpowiedz
    • Vazqez
      2016-06-18 14:05
      Ludzie Prosze Boga Nie Ma I czas sie z tym pogodzic. Wszyscy umieramy wcześniej czy póżniej jak na razie to nieuniknione. To 1000 lat sredniowiecza załatwiło nam tak niski poziom Nauki . Ale nie Martwcie sie może wasze wnuki nie bedą umierać na raka.\Sam mam Tate chorującego na raka moze jeszcze pożyje ,ale koniec jest nieunikniony.odpowiedz
      • Marek
        2017-01-02 18:23
        Dokładnie tak! Boga nie ma a nawet jakby był, to jego istnienie ma dla nas takie znaczenie, jak istnienie człowieka dla społeczności mrówek. Mój tata umarł 10 mies. temu na raka krwi - 30 dni od wykrycia (stwierdzenia) choroby, tydzień od jej rozpoznania. Teraz mój kolejny domownik umiera na raka płuc po przerzutach w listopadzie z kości - amputacja nic nie dała. Rak jest nieuleczalny i tyle! Wszystkie terapie, leki itp. są zwykłym naciągactwem, grą na emocjach i wyrywaniem od ludzi pieniędzy.odpowiedz
    • Rafal
      2016-04-11 17:20
      Czy osoba która nie leczy kompletnie raka płuc morze zagrarzac zdrowiu małych
      dzieciodpowiedz
      • Kamila
        2016-08-26 22:09
        kontakt z osobą chorą na raka jest niebezpieczny przez jakis czas gdy jest ta osoba po tzw scyntogragii kości tj. napromieniowanieodpowiedz
        • Kamila
          2016-08-26 22:13
          Wkradła się literówka tzw. scyntografi miał o byćodpowiedz
      • TAKA FAJNA
        2016-08-16 01:22
        PAN RAFAL. RAK NIE JEST ZARAZLIWY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!odpowiedz
      • marjanka
        2016-07-21 10:23
        Chłopie a ile ty masz lat..od kiedy rak się przenosi na inne osoby/dzieci.....odpowiedz
        • A.
          2017-07-08 18:18
          Witam. Jestem tu nowa i chciałabym się dowiedzieć jakie są rokowania odnośnie mojego taty. Tata ma 61 lat, rąk płaskonablonkowy płuca lewego zmiany przerzutowe do kości, nadnerczy, węzłów chłonnych i do prawego płuca oraz naciek na aorte. Przyjął 5 cykli chemii i na ten moment bierze tylko leki przeciwbólowe. Wygląda to strasznie. Czy ktoś jest w stanie powiedzieć czy jest szansa na wyleczenie? Lekarze milczą...odpowiedz
          • MW
            2017-07-18 20:34
            I będą raczej milczeć. Nikt nie jest w stanie ci powiedzieć na 100% jak zareaguje na leczenie. Musisz wierzyć bo cuda w tej strasznej chorobie się zdarzają! Mój mąż choruje od marca 2015, co prawda na innego typu nowotwór -drobnokomórkowy rak,ale tez bylo strsznie w trakcie leczenia i okolo pół roku po skończeniu leczenia. Przeszedl radykalną terapię skojarzoną, miał poparzony przelyk przez naswietlania, 6 cykli chemi tez swoje dołożylo i rzeczywiscie wygladalo to strasznie. Ale dal rade. Po trzech miesiacach od zakonczonego leczenia zrobil badania i hurra! Do tej pory walczy z powiklaniami po leczeniu ale żyje i jest z nami. Mial duze szanse bo mial postac ograniczoną ale znam osobe z postacia rozsiana ktora zachorowala rok wczesniej niz moj maz i zyje! Wiec kochana badz dobrej mysli,cuda jednak sie zdarzaja nawet w tej strasxnej chorobie.odpowiedz

Publikacje, którym ufa Twój lekarz

Medycyna Praktyczna jest wiodącym krajowym wydawcą literatury fachowej. 98% lekarzy podejmuje decyzje diagnostyczne lub terapeutyczne z wykorzystaniem naszych publikacji.

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Lekarze odpowiadają na pytania

  • Napady kaszlu po przebyciu krztuśca
    Od trzech tygodni choruję na krztusiec, przeszłam antybiotykoterapię. Kaszel w dalszym ciągu się utrzymuje, a wieczorem kaszel się nasila i powoduje duszenie, brak możliwości złapania oddechu, co powoduje panikę, że za moment mogę się udusić. Bardzo proszę o informację, jak należy się zachować w takich momentach, czy są na to jakieś lekarstwa?
  • Czy po roku od kontaktu z osobą prątkującą mogę być chora na gruźlicę?
    Moja siostra cioteczna była chora na gruźlicę (prątkującą - leczyła się). W związku, że z nią trochę się spotykałam postanowiłam zbadać siebie i dzieci. Wszystko było dobrze. Po roku od tych badań zachorowałam. Męczy mnie dwa tygodnie suchy, dręczący kaszel i boli trochę w plecach. Czy to gruźlica?

Przychodnie i gabinety lekarskie w pobliżu

Leki

Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies